1
Recenzja do: Penny Dreadful: City of Angels (2020 )
Recenzje

„Penny Dreadful”, wiktoriański serial grozy, emitowany w latach 2014-2016 przez stację Showtime, to jedna z lepiej wystylizowanych produkcji, które było mi dane oglądać w telewizji. John Logan, twórca tego obrazu, w 2020 roku powraca ze spin-offem z podtytułem „City of Angels”. Dzięki platformie HBO GO jest nam dane obejrzeć go w Polsce; został wyemitowany już pierwszy odcinek. Czy warto powrócić do „Domu grozy”?

Czy nadal jesteśmy w domu grozy?

Trzeba mieć świadomość, że Miasto Aniołów ma niewiele wspólnego z oryginałem. Nie jest to wcale zarzut, wręcz odwrotnie. Nowa produkcja Johna Logana zabierze nas w zupełnie inne rewiry. Tworzy kompletnie nowy produkt, na swój sposób wyjątkowy i będący miksem różnych gatunków oraz elementów.

Twórca z premedytacją używa tytułu „Penny Dreadful”, aby przyciągnąć widzów przed ekran. To serial, który ma ogromną liczbę fanów i niektórzy z nich mogą poczuć się oszukani, oglądając spin-off. Nic nie wskazuje na to, aby obie produkcje miały mieć cokolwiek ze sobą wspólnego poza tytułem i nazwiskiem twórcy. Jest to jednocześnie plus i minus. Z jednej strony to żerowanie na popularności marki, z drugiej otrzymujemy zupełnie nową produkcję, co wcale nie znaczy, że gorszą.

Penny Dreadful City of Angels recenzja

Latynosi w domu grozy?

„Penny Dredful: City of Angels” zabiera nas do 1938 roku w Los Angeles, kiedy to dochodzi do makabrycznej zbrodni. Ciało zostało ułożone w specyficzny sposób, a twarz pomalowana w rytualne, meksykańskie barwy. Na miejsce przestępstwa stawia się dwóch policjantów: stary wyga, Lewis Michener, oraz początkujący latynoski detektyw, Tiago Vega. Zaczyna się skomplikowane śledztwo, w którym doświadczenie starszego stróża prawa połączą się z błyskotliwością i znajomością tematu guseł oraz wiedźm młodego kolegi. 

Ten kryminalny motyw jest punktem wyjściowym do ukazania kolejnych punktów serialu. Zaraz zostaniemy wciągnięci w ruchy społecznościowe i narastające animozje o podłożu rasistowskim. Latynosi buntują się przeciwko zabieraniu ich ziem i budowaniu autostrady, co stawia Tiago w bardzo trudnym położeniu. Musi wybierać pomiędzy wzorowym wykonywaniem pracy policjanta, a staniem murem za rodziną. Coś czuję, że to będzie bardzo ważny element tej produkcji. Jaką ścieżką pójdzie nasz latynoski bohater, którego co krok napotykają nieprzyjemności na tle rasowym?

Penny Dreadful City of Angels recenzja

Dom grozy nadal straszy?

Spotkamy na naszej drodze również lekarza, Petera Crafta, który przejawia nazistowskie zapędy. W tej roli zobaczymy znanego z oryginału Rory’ego Kineara, który wcielał się w postać Johna Clara. Jego wątek to kolejny interesujący element tej zmiksowanej gatunkowo produkcji.

Jak na razie to wszystko wygląda bardzo…. przyziemnie, prawda? Mamy kryminał, rewolucje społecznościowe i motywy nietolerancji. Niech was nie zmyli mało horrowaty klimat! To tylko otoczka; na drugim planie widać, że wątki mistyczne będą odgrywały bardzo ważną rolę. Zawdzięczamy to Natalie Dormer, znaną z roli Margaery Tyrell z „Games of Thrones”, która już na tym etapie zaczyna wprowadzać dużo chaosu. Jest usosobieniem zła, szatanem wcielonym, cichym prowakotorem, jej słowa mają moc sprawczą. Ludzie dopuszczają się okrutnych, często makabrycznych czynów, co ma (i pewnie będzie nadal miało) wpływ na życie mieszkańców Los Angeles. Fani aktorki będą w siódmym niebie, gdyż zobaczymy ją w paru wcieleniach i w każdym z nich jest rewelacyjna.

Penny Dreadful City of Angels recenzja

Nowy serial Johna Logana to miks gatunkowy, w którym horror nie wysuwa się na pierwszy plan, ale systematycznie wpływa na dramat społecznościowy, obyczaj polityczny i rasowy kryminał. Twórcy nie śpieszą się, powoli wprowadzają kolejne elementy, które w pewnym momencie zazębią się do tego stopnia, iż stworzą idealną całość. Przynajmniej wydaje mi się, że w takim kierunku to zmierza i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Aktorsko i realizacyjnie produkcja stoi na naprawdę wysokim poziomie: scenografia, kolejni bohaterowie i powolne wprowadzanie kolejnych elementów Jedynie tło wydaje się mocno prześwietleone, co często kłuje po oczach. Poza tym mankamentem, świetny klimat wylewa się z ekranu niczym fale tsunami.

Nie każdemu serial się spodoba, trzeba uzbroić się w cierpliwość, aby dotrzeć do sedna. Ja jestem kupiony w pełni tą mieszanką gatunkową i pomimo tego, że tytuł jest nietrafiony, bo żadnych domów grozy raczej nie uświadczymy, to już nie mogę doczekać się kolejnych odcinków. 

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
6
Muzyka
7
Scenariusz
7
„Penny Dreadful: City of Angels” to długo wyczekiwany spin-off „Penny Dreadfull”. Ten sam twórca, jeden aktor, który pojawił się w oryginale i zupełnie nowa historia. I nie tylko historia, bo to totalnie inny serial. Nie przypadnie każdemu do gustu, ale to bardzo ciekawy miks gatunkowy. Po pierwszym odcinku jestem zdecydowanie zaintrygowany.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • ciekawy miks gatunkowy
  • Natalie Dormer w paru odsłonach
  • klimat!

Minusy

  • nietrafiony tytuł i wykorzystywanie marki
  • prześwietlone tła

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    A czy w poprzednim serialu Logana były jakieś domy grozy? Do poprzedniego serialu polski tytuł nie pasował, a do spin-offa jeszcze mniej pasuje, więc powinni oryginalny tytuł zostawić. Oryginalny tytuł nawiązuje do tanich magazynów, komiksów i opowiadań wydawanych w XIX wieku w USA przedstawiających historie z elementami horroru, oparte na miejskich legendach i wierzeniach. Więc w takim sensie tytuł pasuje. No i wydaje mi się, że lepiej już by było jakby przetłumaczyli u nas na np. Opowieści z grozą, lepiej by pasował taki polski tytuł do tych produkcji.

Powiązane

Seriale

Penny Dreadful: City of Angels

Spin-off serialu „Penny Dreadful”, rozgrywający się w 1938 roku w Los Angeles, miejscu i czasie pełnym politycznych starć. Po makabrycznym morderstwie w mieście, …