Recenzja do: Patrick Melrose (2018 )
Recenzje

Miniserial na podstawie uznanego cyklu powieści, z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej – brzmi jak przepis na sukces! Albo i nie.

I’m Patrick Melrose

Tytułowy Patrick, w którego wcielił się Benedict Cumberbatch, to bogaty arystokrata, którego nękają traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa, a od problemów ucieka w alkoholizm i narkomanię. Postać ta to swoiste alter ego pisarza Edwarda St Aubyna, który stworzył cykl książek inspirowanych swoimi przeżyciami, w ramach autoterapii. Każdy odcinek serii oparty został o jeden tom powieści, przedstawiający pewien punkt zwrotny w życiu bohatera.

Pierwszy epizod miniserialu opowiada o wyprawie aroganckiego Melrose’a po prochy niedawno zmarłego ojca. Przez 60 minut obserwujemy narkotyczny trip człowieka sięgającego na samo dno, poprzetykany urywkami jego wspomnień z dzieciństwa. Tragikomiczne przedstawienie walki uzależnionego człowieka z samym sobą, uciekającego przed życiem, przez pierwszą połowę odcinka jest nawet wciągające. Gdy jednak z każdą kolejną minutą bliżej finału epizodu nie dostajemy niczego więcej, oglądanie zaczyna nużyć.

Twórcy serialu zdecydowali się rozpocząć historię od drugiego tomu powieści, co stanowi sedno problemu. Bez znajomości ksiażki nie wiemy tak naprawdę co uczyniło bohatera tym, kim jest. Dobitnie co prawda pokazano, że winnym całego zła jest ojciec Patricka, który prawdopodobnie zafundował mu tak traumatyczne przeżycia, że dziś dorosłego mężczyznę na samo wspomnienie tatusia paraliżuje strach. Nie zmienia to jednak faktu, że nic więcej o nim nie wiemy. Zabrakło tutaj jakiegoś głębszego przesłania, czegokolwiek ponad to, jak tragiczne jest życie osoby uzależnionej. To już widzieliśmy niejednokrotnie.

Pod względem marketingowym rozumiem wzięcie na warsztat najpierw drugiej części serii. Pierwsza opowiada bowiem o dzieciństwie Patricka, co oznaczałoby wyemitowanie pierwszego odcinka z prawdopodobnie niewielkim udziałem Benedicta (o ile w ogóle by się pojawił) – aktora, który stanowi główny atut i twarz tej produkcji. Z fabularnego punktu widzenia okazało się to jednak strzałem w stopę – zabrakło jakiegokolwiek punktu odniesienia, czegoś, co dodałoby serialowi wartości i pokazywało, że jest czymś więcej niż tylko serią scen ukazujących narkotyczny haj staczającego się człowieka.

patrick melrose, serial, miniserial, showtime, hbo go, benedict cumberbatch, narkoman, adaptacja powieści, mini series, edward st aubyn

Kolejny problem „Patricka Melrose” stanowią bohaterowie drugoplanowi. Oprócz rodziców Patricka (w tych rolach Hugo Weaving i Jennifer Jason Leigh), którzy zostali nieźle zarysowani, na ekranie pojawia się multum płaskich, bezbarwnych postaci. Nie wiemy nawet kim są, ani tym bardziej jacy są i jakie znacznie mają w życiu Melrose’a. Pojawiają się i znikają tak szybko, że właściwie mogłoby ich nie być. Być może był to celowy zabieg, pokazujący jak bardzo spłycone zostają relacje człowieka, dla którego priorytetem są narkotyki. A może tylko próbuję usprawiedliwiać twórców za postawienie wszystkiego na jedną kartę, a raczej w tym przypadku jednego aktora.

Na tle nijakich charakterów występ Cumberbatcha jest jeszcze bardziej spektakularny, niż można się było spodziewać – to właściwie teatr jednego aktora. Brytyjczyk pokazał nam mocno przerysowaną wersję tego, co mogliśmy wcześniej oglądać wcześniej chociażby w „Sherlocku”. Gra zarówno samym sobą, swoją mimiką, jak i głosem, co wyszło naprawdę rewelacyjne. To jednak za mało, aby nazwać serial dobrym.

Jest na co popatrzeć

patrick melrose, benedict cumberbatch, serial, miniserial, adaptacja powieści, edward st aubyn, przystojny aktor,

Fabularnie miałki i średnio udany pilot serialu nadrabia oprawą wizualną – wrażenia estetyczne są niemal niezapomniane (i wcale nie mam tu na myśli Benedicta w koszuli albo i bez niej). Ujęcia są doskonale dopasowane do tempa akcji i stanów głównego bohatera – powolne i miękkie, niemal przyprawiające o mdłości, kiedy ten słania się na nogach i dynamiczne, kiedy Patrick przeżywa narkotyczny zastrzyk energii. Bezbłędnie gra tu również scenografia oraz color grading – oba te elementy składają się na niemal namacalny klimat retro, który wprost zachwyca.

Równie dobrze dobrana została ścieżka dźwiękowa, która koresponduje z fabułą i atmosferą oraz zwyczajnie cieszy ucho.

Czy zasłużyłeś na kredyt zaufania?

Oczekiwania wobec „Patricka Melrose” były bardzo wysokie i chociaż wiele znajdziecie pochlebnych opinii na temat pilotowego odcinka, nie dajcie się zwieść – premiera tego serialu nie oferuje widzowi niewiele ponad Benedicta. A jeden świetny aktor to trochę za mało, żeby stworzyć wciągającą opowieść. Liczę jednak, że to tylko potknięcie i reszta historii postawi bohatera w nowym świetle, nadając mu głębi oraz poszerzając wizerunek pobocznych postaci, które tutaj właściwie spełniały rolę statystów.

Z bólem serca wystawiam „Patrickowi Melrose” niską ocenę, dając mu jednak pewien kredyt zaufania i licząc, że zrehabilituje się kolejnymi epizodami.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
5
Chociaż aktorstwo Benedicta Cumberbatcha zachwyca, to nie wystarcza do stworzenia dobrego serialu. Pilot niemalże pozbawiony fabuły oraz postaci drugoplanowych okazał się co najwyżej znośny. Oby w kolejnych epizodach było lepiej.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • Świetna gra aktorska Benedicta
  • Doskonała oprawa wizualna
  • Dobrze dopasowana muzyka

Minusy

  • Fabuła sprowadzona do obrazu narkotykowego tripu Patricka
  • Zbyt wiele, zbyt płytko wprowadzonych postaci

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Patrick Melrose

Patrick Melrose to bogaty playboy z wysoko postawionego domu. Jednak dzieciństwo z agresywnym ojcem i matką-narkomanką zaowocowało w licznych traumach, które teraz …


Aktualności