Recenzja do: Orange Is the New Black (2013 )
Recenzje

„Orange is the New Black” to kolejny serial oryginalny wyprodukowany przez Netflix, będący przykładem tego, jak zręczne wykorzystanie danego gatunku może okazać się wielkim sukcesem. Kto by pomyślał, że historia o kryminalistkach osadzonych w więzieniu, opowiedziana przecież setki razy wcześniej, może zostać tak dobrze przyjęta? Kino, literatura, ale i seriale poruszały tę tematykę wielokrotnie, a jednak to Netflix pokazał, że można to zrobić w sposób nowy, świeży i co najważniejsze: przykuwający uwagę widzów, którzy niekoniecznie byli fanami tego typu historii. Liczba sezonów robi spore wrażenie, ale jeśli przyjrzymy się dokładniej fabule każdego z nich, możemy być zdziwieni, jak wiele można jeszcze dopowiedzieć. Nowa seria jest tego idealnym przykładem, zaskakując od samego początku aż po finał.

Spalone mosty

Akcja szóstego sezonu „Orange is the New Black” rozpoczyna się tydzień po wydarzeniach z finału serii piątej, w której znane nam więźniarki wznieciły bunt w Litchfield. Zabawa w anarchię trwała naprawdę długo i przyniosła wielu z nich nadzieję na to, że może uda się coś zmienić w systemie, którego ofiarami się czuły. Z początku ich szanse wyglądały marnie, ale szybko okazało się, że dzięki niesamowitym zrządzeniom losu, cała rebelia może się udać. Pomimo tego, że sprawy kilkukrotnie wymknęły się spod kontroli, przywódczynie buntu twardo stały przy swoich postulatach, głuche na argumenty drugiej strony, oraz, co chyba najistotniejsze, współosadzonych, które całe to zamieszanie odbierały w negatywny sposób. Każda z nich bała się o swój własny los, cały czas pilnując własnych interesów, patrząc uważnie na ręce koleżanek z celi, co nie przeszkodziło im w stworzeniu dziwnej więzi, podobnej do tej, która rodzi się wśród żołnierzy na froncie. Na nic to się jednak przydało, bunt został stłumiony, a pokłosie tych wydarzeń stało się fundamentem dla szóstego sezonu, w którym przyszłość wszystkich obecnych w Litchfield diametralnie ulegnie przemianie. Finałowy odcinek piątej serii pozostawił bardzo wiele pytań na temat losów niektórych z kobiet, w szczególności Alex, która została rozdzielona z Chapman. Widzowie ani bohaterki serialu nie wiedziały, co ich dalej czeka, jakie poniosą konsekwencje i czy kiedykolwiek jeszcze spotkają się z innymi postaciami z serialu. Suspens, jaki trwał przez długie miesiące pomiędzy finałem piątego sezonu a premierą szóstego, był strasznie irytujący, a sami twórcy postanowili pobawić się w to jeszcze podczas pierwszego odcinka szóstej serii.

Orange is the New Black, sezon 6, Netflix, recenzja

Primo

Akcja właściwa zaczyna się w zasadzie dopiero od drugiego odcinka, kiedy możemy zobaczyć, co tak naprawdę stało się z głównymi bohaterkami. Premierowy odcinek jest bardzo specyficznym, wręcz teatralnym sposobem wprowadzenia widza w wyjątkowy klimat i schemat nadchodzącego sezonu i robi to naprawdę dobrze, bo z biegiem fabuły zaczynamy rozumieć, po co w ogóle się tam pojawił. Nikt nie zamierza tłumaczyć widzom, co się tam tak naprawdę wyprawia, po co się wyprawia i wszystkie konkluzje zostają w rękach widza, jako zbiór zagadek, czy nawet zadań domowych do odrobienia po obejrzeniu każdego następnego odcinka. Całość zostaje opowiedziana z perspektywy tylko jednej osoby i tutaj wielu z was będzie zaskoczonych, na kogo ten wybór padł, choć jestem przekonany, że bardzo szybko, podobnie jak ja, pokochacie tę narrację. 

Orange is the New Black, sezon 6, Netflix, recenzja

Ad Seg

Kiedy już przebrniemy przez znakomity odcinek premierowy, wreszcie widzimy pokonane więźniarki z Litchfield. Miejsce, w którym się znalazły dla wielu z nich nie jest zapewne żadnym zaskoczeniem, podobnie jak dla widzów. W amerykańskich więzieniach istnieje wyznaczony obszar, nazywany slangowo ad seg (administrative segregation), do którego trafiają albo największe zakapiory, albo osadzeni, których przyszłość budzi pewne obawy (czyli mogą zostać zamordowani). Na naszym rodzimym podwórku taką rolę pełni na swój sposób karcer, w co w sumie zostaje zamieniony ad seg z serialu, kiedy w nowym więzieniu pojawiają się uczestniczki buntu w Litchfield. Żadna z nich nie trafiła tam za niewinność, każda jest podejrzewana o kierowanie buntem i tylko kwestią czasu jest, aż śledczy ustalą, która dokładnie. Problem polega na tym, że jak to w więzieniu, nikt donosić nie ma zamiaru, więc trzeba wszystkie przed całym procesem przycisnąć. Ad seg od samego początku ma pełnić rolę areny, na której zostają wystawione wszystkie zawodniczki, tak aby dokładnie przyjrzały się sobie nawzajem zanim dojdzie do prawdziwej walki, czyli przesłuchań, podczas których będą przerzucać się odpowiedzialnością za bunt. Jest to rodzaj nacisku psychologicznego, bo wszystkie cele są przeszkolone i każda z osadzonych kobiet wie, że jeśli ktoś ją opuszcza na dobre, to tylko dlatego, że nie jest już brana pod uwagę jako organizatorka rebelii. Wraz ze zmniejszającą się ilością graczy atmosfera staje się coraz bardziej napięta.

Orange is the New Black, sezon 6, Netflix, recenzja

Nowy dom

Więźniarki, które od razu zostały wykluczone z podejrzeń o aktywny udział w buncie, trafiają wprost na zupełnie dla nich obce bloki więzienne. W przeciwieństwie do ich pierwszego wkroczenia za kraty, tym razem są już znane, wszystkie obecne rezydentki doskonale wiedzą, co mają za uszami i dlaczego tutaj trafiły. Dla niektórych okazuje się to zbawienne, dla pozostałych jest upadkiem w hierarchii, którą tworzyły w Litchfield. Żadna natomiast nie może liczyć na anonimowość, szczególnie ze strony swoich znajomych, które bardzo szybko zaczynają tworzyć konflikty oparte na wzajemnych oskarżeniach. Niezamknięte sprawy wciąż je prześladują, teraz ze zdwojoną siłą, wzmocnioną przez żal i gorycz po tym, co stało się podczas buntu. Wrzucone do nowego świata muszą stawić czoła aż dwóm wyzwaniom naraz: poradzeniu sobie z przeszłością i zapanowaniem nad kolejnymi kłopotami. Żadna z nich nie jest nowa w więzieniu, więc z uporem maniaka stara się pokazać, ze nie da się traktować jak „świeżak”. Trafiają jednak na równie charakterne osadzone, które mając dłuższy staż w nowym bloku nie widzą innego wyjścia, jak pokazanie swojej siły poprzez próby ustawienia nowych w szeregu. Żadna z rezydentek nie chce stracić swojej pozycji, szczególnie że wiedzą doskonale, z kim mają do czynienia. Pojedynek charakterów w szóstym sezonie jest wyśmienicie pokazany, szczególnie w przypadku zmiany pozycji niektórych kobiet w nowym środowisku. Dawne przywódczynie, które trzęsły całym blokiem, muszą teraz podkulić ogon, a te, które niegdyś ogony kuliły, wreszcie mają szansę zobaczyć, jak to jest być na szczycie. Transformacja tych dwóch rodzajów kobiet w zupełnie nowe, wcześniej niemożliwe dla nich role, to jeden z najlepszych elementów szóstego sezonu, jeśli nie całej serii.

Strona 1 z 2
Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
9
Szósty sezon „Orange is the New Black” jest zupełnie inny od pozostałych, oferując widzom zupełnie nowy start. Nawet osoby, które wcześniej nie widziały tej produkcji, mogą się tutaj odnaleźć. Wierni fani docenią zgrabną żonglerkę postaciami i dobrze znanymi wątkami
Ocena czytelników
8

Plusy

  • nowe środowisko dla bohaterek
  • zmiana ról w społeczności więzienia
  • konflikt dwóch sióstr
  • pierwszy odcinek
  • brak zapychaczy czasu

Minusy

  • zminimalizowanie roli Chapman
  • drama Red
  • Nicky i jej relacja z ojcem

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Orange Is the New Black

Piper Chapman, skazana na 15 miesięcy pozbawienia wolności za transakcje narkotykowe, trafia do żeńskiego więzienia Litchfield. Tam poznaje kobiety z różnych zakątków …


Aktualności