Recenzja do: Now Apocalypse (2019 )
Recenzje

Decyzję o obejrzeniu tego serialu podjęłam po zobaczeniu nazwiska Tylera Poseya w obsadzie (którego nie widziałam od czasu zakończenia „Teen Wolf”) oraz po zerknięciu na zwiastun, zapowiadający zabawną, interesującą produkcję. Zabawnie było, chociaż słowo „interesująca” to ogromne niedopowiedzenie, jeśli mowa o nowej propozycji stacji Starz.

Aleja niespełnionych gwiazd

Bohaterami „Now Apocalypse” jest czworo przyjaciół mieszkających w Los Angeles: Ulysses, Carly, Ford i Severine. To tutaj robią kariery (czy raczej udają, że je robią), piją, palą, uprawiają seks i generalnie dobrze się bawią. Akcja koncentruje się przede wszystkim na Ulyssesie, który zaczyna doznawać dziwnych wizji, mogących być zapowiedzią apokalipsy – lub po prostu oznaką, że przesadza z marihuaną. Obie opcje są jak najbardziej możliwe. Brzmi całkowicie normalnie, prawda? Problem w tym, że gdzieś tam czai się pewien jaszczurkopodobny stwór.

Nie, nie zmyśliłam tego ostatniego zdania. Tam naprawdę pojawia się taka istota.

Muszę przyznać, że przekrój postaci jest dość szeroki i ciekawy, co dało się zauważyć już w pierwszym odcinku. Ich back story oraz powiązania między nimi to zapewne coś, na czym najbardziej będzie się opierała fabuła. Dla przykładu Ulysses i Ford mają za sobą intymny epizod, ale od lat nic już ich nie łączy, chociaż ten pierwszy nadal na ten temat fantazjuje. Severine to niezależna, pełna charyzmy kobieta, spełniająca się jako naukowiec – absolutnie nie w głowie jej wiązać się z Fordem na stałe. Ten zaś zdaje się nie grzeszyć inteligencją, za to ma w sobie dużo ambicji i pragnie zdobyć sławę jako ceniony scenarzysta. Carly natomiast wydaje się z nich wszystkich najbardziej krucha i wrażliwa; marzy o aktorstwie z prawdziwego zdarzenia, ale zanim ktoś odkryje jej talent, musi zarabiać na seks kamerce, bo w przeciwieństwie do Forda nie ma bogatych rodziców.

Now Apocalypse, Starz, serial, odcinek 1, recenzja, Gregg Araki

Panie, coś pan ćpał?

Prawdopodobnie, gdyby nie wspomnienie o kosmicznej jaszczurce, to nawet nie przyszłoby wam do głowy, że ten serial jest bajecznie wręcz absurdalny. Niektóre ujęcia są przejaskrawione do granic możliwości, a groteska momentami balansuje na granicy dobrego smaku. Jeszcze zanim usiadłam do oglądania, z kilku przelotnych informacji wiedziałam, że mogę spodziewać się wielu scen seksu – zakładałam, że zostało to wyolbrzymione, ale nie. Pilot rzeczywiście wręcz kipi seksem. Nie ma o co się burzyć, w końcu to naturalna część życia, jednak... Zastanawiam się, czy to już nie jest lekka przesada.

Komizm jest tutaj całkiem niezły; i chociaż opiera się wielokrotnie na dość ekstremalnych sytuacjach, można się szczerze zaśmiać, a przynajmniej czerpać przyjemność z oglądania. Nie przejmujcie się zupełnie, jeśli w którejś chwili wyrwie wam się głośne „what the fuck?”, zwłaszcza kiedy dotrzecie do zakończenia odcinka, które pozostawiło mnie z otwartą gębą. Na szczęście upewniłam się, że Gregg Araki – twórca, producent i zarazem reżyser serialu – lubuje się w tak odrealnionych, niemalże psychodelicznych klimatach, łącząc je z wątkami LGBTQ+ czy tematyką obcych lub właśnie końca świata. Dzięki temu upewniłam się, że wszystko ze mną w porządku, a to, co zobaczyłam, było działaniem w stu procentach zamierzonym. I właściwie jestem ciekawa, dokąd ono zaprowadzi.

Now Apocalypse, serial, Starz, odcinek 1, recenzja

Poczekajmy, zanim zginiemy

Ciężko to ocenić na tak wstępnym etapie, ale wydaje mi się, że sam motyw apokalipsy zejdzie na razie na dalszy plan. Pomijając specyficzne wizje Ulyssesa i jeszcze jeden niepokojący sygnał, serial wydaje się skupiać najpierw na przedstawieniu bohaterów, ich problemów, światopoglądu i zmagań z codziennymi rzeczami. Co za tym idzie, już w pilocie dostajemy zalążek nowego romansu Ulyssesa z Gabrielem, granego właśnie przez Tylera Poseya. Jestem przyjemnie zaskoczona, że choć wspólne sceny tych dwóch aktorów trwały zaledwie kilka minut, udało im się wytworzyć całkiem niezłą, przekonującą chemię – choć sądząc po wspomnianym na samym początku zwiastunie, związki wszystkich bohaterów mogą jeszcze przybrać nieoczekiwany obrót.

Trudno jest opisywać ten odcinek, bo póki co „Now Apocalypse” jest po prostu... dziwne. Oderwane od rzeczywistości, pokręcone, przejaskrawione. Nawet kolorystyka wzmaga to wrażenie, bo gama barw jest szeroka i niemalże neonowa. Jeszcze nie wiem, czy taka forma przekazu do mnie trafia, jako że Gregg Araki może w którymś momencie zwyczajnie przesadzić i pójść w niebezpieczne, nienaturalne rejony. Jak na razie ciekawa jestem postaci, ich interakcji, no i chciałabym dowiedzieć się, o co chodzi z tym przeklętym jaszczurem. Jeśli humor się utrzyma, to całkiem możliwe, że znalazłam przyjemny (i wyjątkowo osobliwy) odmóżdżacz na wolne wieczory.

Serial nie jest obecnie dostępny w Polsce.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
5
„Now Apocalypse” z pewnością wyróżnia się oryginalną mieszanką tematyki i konwencji. Nie wiem jeszcze, czy taki kształt serialu mnie przekonuje, zwłaszcza że łatwo o przesadę, ale zobaczymy, co będzie dalej.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • ciekawi bohaterowie
  • fajna, intensywna kolorystyka
  • humor
  • zacieranie cienkiej granicy między jawą a snem (czy raczej zjaraniem)

Minusy

  • absurdalność
  • zbyt dużo seksu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Teen Wolf

Miasteczko Beacon Hills to siedlisko nadprzyrodzonych istot. Licealista Scott przekonuje się o tym, kiedy w lesie zostaje zaatakowany i pogryziony przez wilkołaka. …


Now Apocalypse

Akcja osadzona jest w Los Angeles. Fabuła śledzi losy Ulyssesa i trójki jego przyjaciół, którzy poznają tajniki miłości, seksu oraz sławy.