Recenzja do: Catherine the Great (2019 )
Recenzje

Nie jestem fanką filmów historycznych. Nie jestem fanką biografii, ale po serial „Catherine the Great” sięgnęłam ze względu na niezwykłą historię kobiety, o której opowiada. To jedna z najciekawszych postaci kobiecych na świecie. Jednocześnie jedna z największych władczyń w czasach, w których kobiety miały niewiele do powiedzenia. Skuszona dodatkowo faktem, że tytuł pojawił się na platformie HBO GO (to niemal gwarancja jakości), wręcz nie mogłam się doczekać jego emisji. Liczyłam na wartką akcję, mnóstwo ciekawostek historycznych i pokaz kobiecej siły. Czy spełnił moje oczekiwania?

Moje podejrzenia wzbudził fakt, że serial ma zaledwie cztery odcinki. Jeśli jest ich tylko tyle, jak twórcom uda się w nich zawrzeć całą biografię Katarzyny? Byłam zaintrygowana tym, jaki wątek będą chcieli zobrazować producenci. Osoba tak niejednoznaczna, kontrowersyjna i barwna zasługiwała na dobrze opowiedzianą historię. Oczywiście pokazano tylko jej fragment, choć obejmujący duży przedział czasowy.

Fakty

Zacznijmy jednak od faktów. Zofia Henryka Augusta von Anhalt-Zerbst urodziła się w roku 1729. W wieku 16 lat wyszła za mąż za późniejszego cara Piotra III, po czym w roku 1762 dokonała jego obalenia. Na ekranach śledzimy losy carycy niedługo po tym wydarzeniu.

Catherine the great

Jej wysokość Helen Mirren

Głównym zarzutem, jaki mam do twórców, jest obsadzenie w głównej roli Helen Mirren. Caryca w roku 1762 miała zaledwie 33 lata, a akcja serialu rozpoczyna się, gdy ma około 44. Aktorka ma w tej chwili 74 lata i ten wiek widać na jej twarzy i w postawie ciała. Wybór aktorki mógłby być celowym zabiegiem artystycznym, jednak w tym przypadku trudno mi go zrozumieć. W żaden sposób nie wydał mi się usprawiedliwiony. Rozumiem, że twórcy mogli wyjść z założenia, że granie czterdziestolatek przez dwudziestolatki jest nadużyciem, jednak ta decyzja jest dla mnie chybiona. To przegięcie w drugą stronę. W serialu zobrazowanych zostało blisko kolejnych 30 lat, a jej wygląd niewiele się przez ten czas zróżnicował. Prezencja głównej bohaterki rzutowała na odbiór całości.

Kim jest Katarzyna?

Caryca nie wydaje się tak bardzo charyzmatyczną i kontrowersyjną osobą, za jaką była uważana. W swoich czasach postrzegano ją jako rozpustną i okrutną władczynię. Tymczasem w serialu bliżej jej raczej do obrazu samotnej i zmęczonej swoją rolą kobiety. Niestety nieuwydatnione też zostały jej liczne zasługi dla kraju, dzięki którym zyskała przydomek „wielka”. Trudno dostrzec jej wkład w rozwój Rosji. Na królewskiej twarzy nie odbija się ani żądza władzy, ani pożądanie wobec mężczyzn, z którego słynęła. W rzeczywistości była uwodzicielska, wyzwolona, namiętna i pełna pasji. Ciężko dostrzec to na ekranie.

Nie został oddany w pełni również klimat carskiej Rosji. Choć w podkładzie muzycznym przewijają się pieśni cerkiewne, to raczej stanowią delikatne tło i nie pobudzają wyobraźni widza. Pochwalić muszę jednak piękne wnętrza. Jest czerwień, błękit i złoto, dużo złota. Oryginalne lokalizacje zdecydowanie działają na korzyść i dodają wiarygodności.

Funkcjonowanie dworu przypomina raczej ten brytyjski niż rosyjski. Brakuje tej odrobiny szaleństwa, rozrzutności, przepychu i piękna. Jest dość sztywno, nieco flegmatycznie i nijak. Trzeba mówić o otaczających dworzanach, że są przystojni, a dwórki urodziwe, bo raczej sami nie dojdziecie do takich wniosków. Pomimo tego, że historycznie wiele się wtedy działo, nie bardzo wciągało mnie śledzenie zmieniającej się sceny politycznej Rosji. Choć Katarzyna żyje intrygami i spiskami, brak im dramatyzmu. Nie śledziłam z wypiekami na twarzy dworskich rozgrywek. Tylko czasami pobrzmiewała we mnie empatia wobec kobiety w mocnym, męskim świecie, w którym trzeba wywalczyć sobie każdy oddech.

Catherine the great

Konwencja miniserialu

Być może nie byłoby z mojej strony tylu zarzutów, gdyby serial był dłuższy. W czterech odcinkach trudno jest przedstawić wszystkie fakty w wiarygodny sposób i dobrze zbudować postać. Tym bardziej, że drugim głównym bohaterem jest nie mniej ciekawy Grigorij Potiomkin. Przez lata był w zawiłej relacji z Katarzyną i uważano go za szarą eminencję dworu. Produkcja w znaczącej części opowiada o ich wspólnych, burzliwych losach, ocierając się jednak momentami o melodramatyczny romans. Przedstawienie tej relacji jest przekłamane historycznie i ckliwe. Wygłaszane teksty o miłości trwającej ponad problemami brzmią kiczowato i nie pasują do tych postaci.

Serial jest poprawny, ale niczym nie zaskakuje (za wyjątkiem obsadzenia Helen Mirren). Jest wręcz sztampowy i ociera się o zwykły romans. Sugestywna czołówka skąpana w szkarłacie pozwala nam liczyć na wartką akcję przepełnioną walkami, bezwzględnością, a nawet okrucieństwem. Brak mu jednak powiewu świeżości, charakterystycznego rysu, szczegółów przyciągających uwagę.

Czy Katarzyna jest grzechu warta?

Być może znajdą się zwolennicy wyboru Helen Mirren do roli carycy (przecież to iście królewska aktorka), być może niektórym przypadnie do gustu ukazanie Katarzyny jako kobiety poszukującej namiastek miłości. Może znajdą się też i tacy, dla których ta interpretacja jest trafiona w punkt. Mnie trudno się do niej przekonać. To nie jest zły serial, ale wiele tematów jest przedstawionych zbyt pobieżnie, powodując niedosyt. Dla mnie ten serial nie okazał się wielki. 

Serial można oglądać na platformie HBO GO

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
5
Opowieść o jednej z najważniejszych w historii świata kobiet. Katarzyna Wielka zasłynęła nie tylko na polu politycznym, ale była postacią budzącą kontrowersje także swoim stylem życia. Współczesna ekranizacja jej losów powinna zainteresować fanów nie tylko filmów historycznych czy biograficznych.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • prawdziwe lokalizacje
  • ciekawa tematyka, zachęcająca do dalszych, własnych poszukiwań informacji
  • piękne wnętrza

Minusy

  • zbyt mała ilośc odcinków
  • powierzchownie przedstawione fakty
  • kontrowersyjny wybór Helen Mirren
  • słabe dialogi

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.