Recenzja do: Queer Eye (2018 )
Recenzje

Istnieją produkcje, które zapowiadają się w sposób niepozorny. Wydaje się, że będzie to kolejne guilty pleasure, nie wiążemy z danym tytułem większych nadziei. Jednakże zdarza się, że właśnie takie „nic” może mieć na nas niesamowity wpływ. Dla mnie jedną z takich produkcji jest „Queer Eye”.

Zaczynając swoją przygodę z „Queer Eye” nie spodziewałam się, że będę odczuwać tak wielką frajdę, oglądając jak Antoni, Karamo, Jonathan, Bobby i Tan pomagają ludziom w potrzebie. W momencie, w którym odkryłam „Queer Eye”, istniały już trzy sezony – pochłonęłam je w ciągu kilku dni i z niecierpliwością oczekiwałam czwartej serii. Spodziewałam się po niej wiele, a ta – na szczęście – spełniła moje wszelkie oczekiwania.

queer eye, sezon 4, netflix,

Tym niezaznajomionym z fabułą tłumaczę: „Queer Eye” to program, w którym pięciu homoseksualistów pomaga ludziom potrzebującym zmian w życiu. Każdy z mężczyzn zajmuje się inną dziedziną życia, więc razem tworzą zespół marzeń.

Lekrastwo bez recepty

Czwarty sezon produkcji liczy osiem odcinków – cudownych, sprawiających, że na sercu robi się ciepło. Dla mnie Fabulous Five (bo tak nazywa się brygada Queer Eye) to ludzie, od których można się naprawdę wiele nauczyć. Nie oceniają, do każdego podchodzą z ogromnym sercem. Rozmawiają, żartują i sprawiają, że człowiek odzyskuje wiarę w codzienność. Nie udają, nie grają – są po prostu sobą. Ich naturalność, a także przywiązanie do siebie wzajemnie to ogromny plus produkcji i po prostu chce się ich oglądać. Widać, że zależy im, by jak najbardziej pomóc bohaterom kolejnych epizodów szukając dla nich rozwiązań. Karamo, Tan, Johnatan, Bobby i Antoni są przesympatyczni i nie sposób ich za to nie lubić.

queer eye, sezon 4, netflix

W obecnych czasach mamy do czynienia z eksplozją negatywnej energii, wręcz nienawiści, przez którą wielu z nas traci chęć do czegokolwiek – jednak wystarczył jeden odcinek „Queer Eye”, by mój humor poprawił się o 180 stopni.

Postaci wspierane przez Fab 5 to na pierwszy rzut oka niezwykłe osobistości, ale szybko okazuje się, że to zwyczajni obywatele, tacy jak my. Ich pasje oraz upór w dążeniu do celów, a także chęć działania sprawiają, że wyróżniają się oni na tle społeczeństwa i swoim zaangażowaniem inspirują innych do walki o swoje. Jeśli brakuje Wam motywacji, „Queer Eye” będzie idealnym lekarstwem na zastój.

Chusteczki to podstawa

Każda historia wywoływała we mnie falę wzruszeń. To ciekawe, jak bardzo te parę dni może odmienić człowieka i sprawić, że zacznie inaczej spoglądać na świat – a tak właśnie działo się z bohaterami czwartego sezonu.

Niepełnosprawny mężczyzna pokazujący, że bariery są jedynie w naszych głowach, ojciec pragnący wspierać córkę, kobieta poświęcająca życie dla młodzieży i będąca dla nich opoką – to tylko kilka z cudownych osobistości, którym został poświęcony czas w najnowszym sezonie „Queer Eye”. Program ukazuje, że to, co nas definiuje, zależy od nas samych. Otworzenie się przed drugim człowiek najczęściej stanowi dużą trudność wymagającą wiele sił i odwagi, przyznania się do swoich emocji oraz wewnętrznych lęków. „Queer Eye” udowadnia jednak, że dzięki otaczaniu się odpowiednimi ludźmi bycie naprawdę sobą przestaje być tak przerażające.

queer eye, sezon 4, netflix

Nie mogę zliczyć, ile łez płynęło po moich policzkach w trakcie oglądania programu. To jedna z tych produkcji, w skutek której ą człowiek czuje otuchę wręcz wylewającą się z ekranu i nawet potrafi się „rozkleić”. „Queer Eye” wyzwala całą gamę pozytywnych emocji. I nic dziwnego, że hasłem reklamowym czwartej serii było: „I’m not crying, you’re crying”.

Chcę więcej!

Wiele programów o podobnej tematyce nastawionych jest na tanie dramy, natomiast efekt, który chcą osiągnąć, to głównie zaszokowanie widza. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że ich prowadzący do każdego bohatera podchodzą tak samo – nie widzą „człowieka w człowieku”, a dzieje się tak zwłaszcza po kilku sezonach. Czwarty sezon „Queer Eye” udowadnia, że można stworzyć ciepłą produkcję, która będzie bawić, wzruszać i przede wszystkim naprawdę coś zmieniać. Jestem absolutnie nią zachwycona, dlatego nie mogę doczekać się kolejnej serii. A tym, którzy jeszcze nie znają Fab 5, radzę: lećcie to zmienić, bo nie pożałujecie.

 

Gra aktorska
10
Zdjęcia
8
Muzyka
6
Scenariusz
9
Czwarty sezon „Queer Eye” to niezwykle ciepła produkcja. Historie bohaterów są niesamowite i motywują do działania, zaś Tan, Karamo, Bobby, Jonathan i Antoni sprawiają, że człowiek automatycznie się uśmiecha.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • prowadzący
  • wzruszenia
  • naturalność

Minusy

  • mała liczba odcinków

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Queer Eye

Serial ukazuje środowisko LGBT. Pięciu homoseksualistów pomaga heteroseksualnym mężczyznom doprowadzić do porządku swoje życie. Każdy z nich ma inną specjalność. …


Aktualności