Recenzja do: Elite (2018 )
Recenzje

Pierwszy sezon hiszpańskiego „Elitè” cieszył się nieoczekiwaną, jednakże w pełni zasłużoną popularnością wśród wielu serialomaniaków. Kontynuacja również spotkała się z nadzwyczaj optymistycznym odbiorem. Prawdę mówiąc, wiele oglądających uważa, iż druga seria prezentuje wyższy poziom niż premierowe odcinki, które debiutowały na ekranach w 2018 roku. Dlatego też twórcy podejmując pracę nad trzecim sezonem, postawili sobie poprzeczkę niebezpiecznie wysoko. Czy podołali presji wywartej odgórnie przez miliony fanów? Przekonajcie się sami!

Podejście numer trzy

Finałowy epizod ostatniego sezonu pozostawił nas z wieloma niewiadomymi. Carla (Ester Expósito) wyjawiła prawdę o zbrodni, wskutek której zmarła Marina (María Pedraza). W następstwie tego Polo (Álvaro Rico) został głównym podejrzanym, a jego dotychczas usłane różami życie stanęło pod wielkim znakiem zapytania. Jednak, aby ten został skazany, potrzeba czegoś więcej niżeli wątpliwych oskarżeń byłej dziewczyny. Kiedy sprawiedliwość zawodzi, czas wziąć sprawy w swoje ręce. Pilotażowy odcinek rozpoczyna się zgodnie z przyjętą w poprzednich odsłonach konwencją. Już w pierwszym ujęciu widzimy dantejską scenę zbrodni. Tradycyjnie początkowo nie wiemy kto jest ofiarą, a kto przestępcą. Scenarzyści kolejny raz chcą zdobyć naszą uwagę pozornie złożoną historią kryminalną. Jednakże tym razem przychodzi im to z nieukrytym trudem.

Elité, Sezon 3, Netflix, Szkoła dla elity, recenzja, serial nieanglojęzyczny

Nowy sezon, nowe problemy

W zeszłym roku pisząc o „Elitè” zająłem stanowisko mówiące o tym, że drugi sezon w moim mniemaniu naprawił znaczącą część błędów poprzedniego, a plusy uwydatnił. Natomiast paradoksalnie trzeci, ku mojemu zaskoczeniu, dobre aspekty produkcji czyni tymi najbardziej odpychającymi. Jeśli tęskniliście za Anderem (Arón Piper) i Omarem (Omar Ayuso), to niestety, ale mam dla was okropną wiadomość. Ich więź została maksymalnie spłaszczona. Chociaż nie powinienem narzekać, ponieważ ich relacja jako tako otrzymała swój ciąg dalszy. Tego samego niestety nie można powiedzieć o Nadii (Mina El Hammani) i Guzmánie (Miguel Bernardeau) czy Valerio (Jorge López) i Lu (Danna Paola), których miłostki zeszły na piąty plan lub po prostu zostały zignorowane. Uważam, że to dziwny krok patrząc na fakt, iż drugi sezon w głównej mierze opierał się właśnie na budowaniu tych relacji. Cóż, zamiast tego twórcy woleli wprowadzić dwójkę nijakich bohaterów, których rola ogranicza się do odhaczenia pewnych punktów w serialu, aby tylko popchnąć fabułę do przodu. Warto zauważyć, że postacie te są wyjątkowo mało interesujące. Zresztą podobnie jak główny wątek kryminalny, który tym razem pozostawia wiele do życzenia. Odnoszę niemiłe wrażenie, że kreatywność twórcza scenarzystów skończyła się wraz z premierą poprzedniego sezonu. Dlatego też to, czym aktualnie nas raczą, można śmiało nazwać zwykłymi ochłapami…

Elité, Sezon 3, Netflix, Szkoła dla elity, recenzja, serial nieanglojęzyczny

Pierwszy sezon był czymś świeżym i niespodziewanym, drugi rozwinął potencjał opowiadanej historii, a trzeci niestety okazał się powtórką z rozrywki. Niestety, ale dobry początek nie gwarantuje równie ciekawego finału. Jeśli mowa o zakończeniu, to muszę przyznać, że jestem naprawdę rozczarowany. I nie chodzi mi o sposób rozwiązania intrygi, ale konsekwencje, jakie spotkały, a raczej nie spotkały głównego winowajcę. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale po prostu pragnąłbym podkreślić, że okropnie nie podoba mi się rozwiązanie sprawy, które de facto kłóci się z hasłami moralnymi głoszonymi przez bohaterów w ostatnich 24 odcinkach. Jak widać, twórcy produkcji nie mieli problemu, aby wymazać z pamięci czołowe wątki z drugiego sezonu jak np. relacje miłosne. Może więc nie powinienem dziwić się, że finał sezonu zupełnie przekreśla dotychczas promowane wartości.

Elité, Sezon 3, Netflix, Szkoła dla elity, recenzja, serial nieanglojęzyczny

Artyści ze spalonego teatru

Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że „Elitè” to nadal produkcja niezła, której głównym problemem jest niedomagający scenariusz. Jednak także on ma swoje plusy. Szczególnie dobrze wypada ewolucja postaci Lu i Nadii, których relacja w tym sezonie jest jednym z lepiej napisanych wątków. Cieszy również otwarte zakończenie całej historii, ponieważ otwiera furtkę na zupełnie nowy początek, który być może umożliwi twórcom świeży start. Zanim to jednak nastąpi warto schlebić obecnej obsadzie, której gra aktorska z każdym kolejnym sezonem zyskiwała na poziomie. Szczególne pochwały należą się Miguelowi Bernardeauowi, Ester Expósito i Dannie Paoli, którzy poczynili największy progres względem pierwszych odcinków. Mimo to wierzę, że jest to dopiero przedsionek ich możliwości, a ich kariera obierze właściwy kierunek już w najbliższym czasie.

Ostatnie pożegnanie

Kończąc nie mógłbym nie wspomnieć o ścieżce dźwiękowej produkcji, która już kolejny raz zdobyła moje serce. Nie brakuje na niej mocnych, dominujących klubowych kawałków jak chociażby utwór „Forever” zespołu CHVRCHES. Możemy usłyszeć także nieco lżejsze i melancholijne melodie jak „The Last Goodbye” zespołu The Kills. Osoby odpowiedzialne za soundtrack spisały się znakomicie. Chociaż muszę przyznać, że momentami brakowało mi hiszpańskojęzycznych utworów. Jednak jestem w stanie wybaczyć to małe faux-pas ze strony produkcji. Natomiast jeśli mowa o aspektach wizualnych, to tutaj także wszystko pozostaje po staremu. Serial nadal raczy nas ujęciami skąpanymi w neonowych barwach, szybkim montażem, sprawną pracą kamery itd. Cóż, przynajmniej w tym aspekcie produkcja nie zaliczyła regresu.

Elité, Sezon 3, Netflix, Szkoła dla elity, recenzja, serial nieanglojęzyczny

To już jest koniec

Czy warto poświęcić swój czas dla hiszpańskiej „Szkoły dla elity”? Myślę, że jak najbardziej. „Elitè” na tle wszystkich innych młodzieżowych produkcji Netflixa w moim osobistym rankingu zajmuje wysokie miejsce. Jest to serial, który jak żaden inny można w pełni świadomie nazwać guilty pleasure. Mamy tutaj dobrą muzykę, świetne zdjęcia, nierzadko ciekawe wątki, trochę głupotek scenariuszowych, masę dziur logicznych, ale mimo wszystko klimat „Szkoły dla elity” nie pozwala o sobie zapomnieć. Dodatkowo jeśli ktoś lubi seriale nieanglojęzyczne, to seans tego hiszpańskojęzycznego show dobrze mu zrobi.

Serial można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
5
Jest to serial, który jak żaden inny można w pełni świadomie nazwać guilty pleasure. Mamy tutaj dobrą muzykę, świetne zdjęcia, nierzadko ciekawe wątki, trochę głupotek scenariuszowych, masę dziur logicznych, ale mimo wszystko klimat „Szkoły dla elity” nie pozwala o sobie zapomnieć.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • ewolucja postaci Lu i Nadii;
  • optymistyczne otwarte zakończenie produkcji;
  • rewelacyjni Miguel Bernardeau, Ester Expósito i Danna Paola;
  • soundtrack oraz aspekty wizualne;
  • serial nadal emanuje swoim specyficznym klimatem;

Minusy

  • chatakerologiczne spłycenie relacji bohaterów;
  • wprowadzenie dwójki nijakich postaci;
  • nieinteresujący GŁÓWNY wątek kryminalny;
  • niepotrzebna powtórka z rozrywki;
  • zignorowanie wątków rozpoczętych w poprzednim sezonie;

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Recenzje