Recenzja do: My Holo Love (2020 )
Recenzje

Jeśli zwykle patrzycie na koreańskie dramy i nie planujecie sobie nimi zawracać głowy, to ten serial może zmienić wasze podejście do samego gatunku. Nowa netflixowa produkcja łączy ze sobą science fiction w stylu „Her”, rozterki miłosne i sporo uroczego humoru.

„My Holo Love” to serial o młodej kobiecie – So-Yeon, która przypadkowo zostaje beta testerem najnowszej technologii, o jakiej jeszcze nikt nie słyszał. W jej ręce trafiają okulary, dzięki którym ma dostęp do własnego holograficznego asystenta o imieniu Holo. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy zaczynają ją ścigać ludzie chcący tej innowacyjnej technologii. Drugim problemem staje się twórca Holo, Nan-Do, i dosłownie wywróci życie głównej bohaterki do góry nogami.

Nie ma dużo do zarzucenia

W życiu nie spodziewałabym się, że znowu dobrowolnie włączę koreańską dramę. Po kilku nieudanych próbach stwierdziłam, że to po prostu gatunek nie dla mnie i nie planowałam już po niego sięgać. Zwiastun „My Holo Love” mnie zaintrygował jednak na tyle, że stwierdziłam, że dam produkcji szansę. Niczego nie żałuję. Chociaż ten gatunek ma swoje specyficzne podejście do tematu, to cała historia była o tyle urocza i przyjemna, że z radością spędziłam z nią weekend.

Trudno jest się do czegokolwiek przy tym serialu przyczepić, bo „My Holo Love” ani razu nie obiecuje nam czegoś, czego potem nie otrzymujemy. Zarzut miałabym jedynie do sposobu dystrybucji, bo chociaż serial ma zaledwie 12 odcinków, to ich długość (pilot trwa aż 57 minut) sprawia, że trudno byłoby obejrzeć cały serial w piątkowy wieczór. W tym przypadku lepiej sprawdziłyby się chyba cotygodniowe premiery, zwłaszcza przy liczbie wątków, które dochodzą wraz z każdym kolejnym odcinkiem. Jest w pewnym momencie taki ich przesyt, że nie do końca widz wie, za czym już podążać. Trochę mogłabym też pomarudzić na wątek policyjny, bo był chaotyczny do tego stopnia, że nie bardzo wiem, po co w ogóle został on wprowadzony. Momentami ten policjant stawał po dobrej stronie, potem nagle okazywał się skorumpowany, ale już w następnym odcinku pomagał bohaterom.

my holo love, netflix,

Ogólnie produkcja daje nam dużo powodów do zachwytu: zarówno łapiącą za serce historię zakochanych, jak i świetnie potraktowany miłosny trójkąt. Najpierw widzimy rozwój uroczej miłości między So-Yeon i Holo, która jest w takim samym stopniu niezręczna, co naprawdę rozczulająca. Później, kiedy pojawia się Nan-Do, mamy okazję zobaczyć zupełnie inny rodzaj romansu – intensywny, pełen wątpliwości i chemii. Chociaż wiemy, jak skończy się ta historia, to i tak oglądamy z zaciekawieniem, jakie znowu przeszkody staną na drodze kochanków, którzy tak uparcie twierdzą, że nic do siebie nie czują. Dawno nie podążałam z takim zainteresowaniem za historią miłosną, która tak właściwie do najbardziej oryginalnych nie należy.

Bohaterowie mają moje serce

Drugą kwestią, którą twórcy „My Holo Love” potraktowali z największą precyzją, były postacie kobiece. Zarówno So-Yeon, jak i siostra Nan-Do – Yoo-Jin są nie tylko zagrane świetnie, ale również napisane w taki sposób, żeby nawet na chwilę nie zniknęły w cieniu postaci męskich. So-Yeon niejednokrotnie podkreśla swoim zachowaniem, jak ważne jest dla niej postępowanie zgodne z jej zasadami, a nie tym, co komu się wydaje, że powinna robić. Kiedy Nan-Do próbuje coś na niej wymusić, ona nie obawia się przywołać go do porządku. Dlaczego jest to tak ważne w tej historii? Nan-Do wydaje się po części tutaj antybohaterem i chociaż mężczyźnie zależy na So-Yeon, to początkowo nie dążył do jej szczęścia. Ta produkcja daje mu czas nie tyle na odkupienie swoich win, co na pracę nad samym sobą.

my holo love, netflix

Mamy jeszcze Yoo-Jin, która absolutnie podbiła moje serce od samego początku. Sama praktycznie zarządza firmą Nan-Do, kiedy on pozostaje w ukryciu. Radzi sobie z inwestorami, którzy rzucają jej zdecydowanie nieetyczne propozycje w ramach ich angażu finansowego w firmę. Potrafi ogarnąć swojego brata i to jeszcze w jego najbardziej egoistycznym okresie, kiedy wierzył, że ludzie są skazani na nieszczęście. Do tego sama ma jeszcze wątek miłosny z prawdziwym antagonistą typu Draco Malfoy i nawet przez chwilę nie wypada przy nim na uległą.

Technologiczny aspekt produkcji też jest świetny, bo ani razu nie dostajemy zaawansowanego wywodu o tym, jak taka technologia jest możliwa. Nie wydaje się to potrzebne, bo tak naprawdę po co? Tu są okulary: jak je założysz, to widzisz Holo, jak ich nie masz, to nie widzisz. Nie była potrzebna żadna technologiczna gadka. Dostaliśmy za to trochę etyki i filozofii dotyczącej SI. Niezbyt głębokiej, ale takiej akurat, żeby ją powiązać z rozwojem bohaterów i żeby to oni wyciągnęli z tego wnioski.

my holo love, netflix

„My Holo Love” to niesamowicie przyjemny serial, z całym wachlarzem bohaterów, których rozwój widzimy w każdym odcinku. To świetne połączenie science fiction z uroczą historią miłosną, która nie musi być jakaś bardzo oryginalna, żeby poruszać i zaciekawić. Możliwe, że ten serial sprawi, że będziecie chcieli obejrzeć jakąś koreańską dramę. Nie przeczę, że ja chętnie bym coś zobaczyła.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
6
"My Holo Love" to serial bardzo lekki i przyjemny z wciągająca fabułą. Nie ma w nim niczego oryginalnego i nadzwyczajnego, ale produkcja nie udaje, że jest ambitną, jeśli nie jest.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • rozczulająca historia
  • dużo uroku
  • lekki humor
  • ciekawa fabuła

Minusy

  • za długie odcinki
  • wątek policjanta

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.