Recenzja do: Dark (2017 )
Recenzje

Jeśli choć raz przemknęła wam myśl, że oglądając kolejny sezon „Dark”, uzyskacie odpowiedź na najważniejsze pytania z sezonu pierwszego, na pewno się zawiedziecie. Owszem, część zagadek zostaje rozwiązana, ale na ich miejsce pojawiają się dziesiątki kolejnych. Pączkują jak drożdże, zajmując miejsce rozwiązanych zagadek i sięgają niebotycznych rozmiarów. Są jak niewidoczna grzybnia porastająca lasy Winden. Tajemnice splatają się gęsto, choć na pierwszy rzut oka trudno je dostrzec. Na tę premierę czekałam przeszło rok, i to z wielką niecierpliwością. Do jej dnia obejrzałam niemieckojęzyczną produkcję Netflixa trzy razy, co pozwoliło mi się zanurzyć w losy bohaterów bez reszty. Byłam przekonana, że twórcy mnie nie raz zaskoczą, i tak też się stało.

Warto pamiętać, że „Dark” zostało zaplanowane na trzy sezony. Stąd też ten drugi jest przejściem między początkiem a końcem wielkiej historii mieszkańców Winden. Życie społeczności miasteczka wydaje się coraz bardziej podobne do egzystowania w szklanej kuli, tam gdzie nie istnieje początek i koniec wydarzeń. Płaszczyzny czasowe mieszają się, a jednocześnie nie ma ucieczki poza granice tej metaforycznej bryły. Środowisko Winden jest hermetyczne. Nie można z niego uciec, nie tylko w sensie dosłownym ale i tropicznym. Losy rodzin Dopplerów, Nielsenów, Tidemannów i Kahnwaldów są ze sobą splecione jeszcze bardziej, niż wydawało się to na początku. Są to więzy tak silne i zaskakujące, że pomimo tego, iż to Jonas jest protagonistą tej historii, to całą społeczność Winden również należy traktować jako bohatera zbiorowego. To pewien zamknięty byt, egzystujący na granicach czasu, a może i w różnych wymiarach. 

dark, Netflix

Sic Mundus Creator Est

Pierwszy sezon mógł sugerować, że będziemy świadkami toczącej się walki między dobrem a złem. Takie uproszczenie nie znajduje jednak zastosowania w przypadku tej produkcji. Miłym zaskoczeniem okazuje się przedstawienie niektórych bohaterów z innej perspektywy. Nie będę zdradzać, o kogo chodzi, ale możecie poczuć się zaskoczeni. Trudno też jednoznacznie stwierdzić, kto jest reprezentantem jasnej, a kto ciemnej strony, i czy w ogóle takie rozróżnienie ma sens. Motywacje i popędy bohaterów są tak zawile, że zastosowanie takiego upuszczenia nie ma w tym przypadku racji bytu.

1920, 1953, 1986, 2019, 2052

Zdecydowanie motywem przewodnim tych ośmiu odcinków są podróże w czasie i rodzące się z nich paradoksy. Najważniejszym z nich jest paradoks samoprzyspieszenia. Przedmiot lub informacja trafiają z przyszłości do przeszłości, a tym samym tracą swój początek. W taki wir zdarzeń wpadają kolejni bohaterowie, a tym samym trudno w niektórych przypadkach stwierdzić, kto lub co było pierwsze – jajo czy kura. O ile sezon pierwszy mógł być zakwalifikowany jako dramat rodzinny czy kryminał, to tym razem ciężar gatunkowy został przesunięty w stronę science fiction. Jeśli ktoś nie jest fanem tego gatunku i nie przekonał go pierwszy sezon, podczas oglądania drugiego tym bardziej nie będzie na to szans. Fabuła zmierza w stronę określenia następstw przemieszczania się w czasie i towarzyszących temu dylematów. Tym razem bardziej przydaje się znajomość fizyki niż filozofii, choć nie brakuje nawiązań do niej. Osobiście brakuje mi rysu dramatu rodzinnego. Nagłe znikniecie członka rodziny sprawia, że cała jej struktura drży w posadach. Niemoc, ból, bezsilność mogą wyprowadzić człowieka na manowce, co zostało dobitnie ukazane w pierwszym sezonie. Dramaty rodzinne ulegają dalszemu pogłębieniu, prowadząc do rozkładu, braku komunikacji, a w efekcie końcowym zerwania naturalnych więzi i braku porozumienia. Każda z postaci ma swoje sekrety, które skrywane przed bliskimi budują mur i nie pozwalają na dojście do wspólnych rozwiązań.

Nadal znajdujemy nawiązania do mitologii, zwłaszcza do opowieści o nici Ariadny czy wewnętrznych konfliktów bohaterów rodem z tragedii greckiej. Dramatyczne wybory, przeznaczenie, niemożność zmiany swego losu są bliskie każdej z postaci, co czyni historię o podróżowaniu w czasie bardziej ludzką i uniwersalną.

dark, Netflix

W zakresie technicznym na szczególne wyróżnienie zasługuje montaż. Kolejno następujące po sobie sceny są ze sobą połączone albo jakimś faktem, albo pojawiającymi się w nich bohaterami. Dzięki temu zabiegowi widz nie tylko nie może oderwać się od śledzonej akcji, ale też nie gubi się tak bardzo w wątkach, jak mogło to mieć miejsce w sezonie pierwszym. Przeskakujemy ze sceny na scenę w sposób płynny, nie tracąc uwagi. Ponadto w drugiej połowie każdego odcinka pojawią się posumowania (obserwujemy każdą z osób, która się w nim pojawiła), a z kolei po nich sceny końcowe wieńczące epizod. Całość ogląda się bardzo wartko, nie ma przestojów akcji i niepotrzebnych dłużyzn.

Nie zawiódł także casting. W niektórych przypadkach trudno uwierzyć, że podobieństwo bohaterów w dużych odstępach czasu nie jest działem charakteryzacji, a dobrze dobranego aktora.

dark, Netflix

Czas

Jeszcze na zakończenie kilka ciekawostek związanych z czasem, będącym głównym motywem tego sezonu. Premiera drugiego sezonu „Dark” miała miejsce 21.06.2019, czyli dokładnie tego dnia, w którym rozpoczyna się akcja pierwszego. Natomiast oficjalny trailer został zaprezentowany 26.04.2019, równo w 33. rocznicę katastrofy w Czarnobylu (dokładnie w tylu latach zamyka się cykl wydarzeń w serialu). Nawiązania do Czarnobyla pojawiają się niejednokrotnie. Energia atomowa zlokalizowana w elektrowni jest jak mroczne widmo krążące nad miasteczkiem. Ludzie po dziś dzień obawiają się jej mocy. W Winden przewiduje się, że może przynieść zagładę, z drugiej zaś strony umożliwia podróże w czasie. Mnie osobiście ujął dźwięk dozymetru niesionego przez Jonasa, a który pamiętam z serialu HBO „Chernobyl”. Tam urządzenia te tworzyły minimalistyczną muzykę, która równie dobrze pasuje do postapokaliptycznych wizji produkcji Netflixa.

Gdybym tylko mogła cofnąć się w czasie, pierwszemu sezonowi wystawiłabym wyższą ocenę, minimum 9. Nie jestem jednak mieszkanką Winden, więc jest to niemożliwe. Ośmioodcinkowy maraton z „Dark” nie rozczarował mnie. Produkcja trzyma poziom. Zabrakło mi jednak pogłębienia dramatyzmu wydarzeń z ludzkiej perspektywy, a w zamian otrzymałam przeniesienie nacisku na przeskakiwanie między pętlami czasu. Niemniej jednak „Dark” jest jednym z najlepszych i najciekawszych seriali ostatnich lat. Jeśli jeszcze nie wyruszllście na wakacje, koniecznie zacznijcie niezwykłą podróż z bohaterami „Dark”. Dokąd ona was zaprowadzi, tego nie wie nikt... Tik-tak, tik-tak... 

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
8
Druga odsłona niemieckojęzycznej produkcji Netflixa przyjętej niezwykle gorąco na całym świecie. Przemyślana w każdym szczególe saga kilku rodzin splecionych ze sobą niezwykłymi okolicznościami.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • trzymająca poziom muzyka
  • zachowanie znanego z pierwszego sezonu klimatu
  • bardzo wciągająca akcja
  • mistrzowski montaż
  • doskonały casting

Minusy

  • zagęszczenie faktów
  • ciężka atmosfera

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności


Recenzje