Recenzja do: Erased (2017 )
Recenzje

15 grudnia swoją premierę na Netflixie miało „Boku dake ga inai machi”, co przetłumaczono na angielski tytuł „Erased”. Mimo iż serial opisywany był jako dreszczowiec fantasy, mnie wydaje się jednak być bardziej dramatem. W dodatku dramatem z zaskakująco głębokim przesłaniem – każdy człowiek nosi w sobie „pustkę” i tylko od nas zależy, czy wypełnimy ją przyjaciółmi, czy może śmiercią i zniszczeniem.

Erased” odniósł gigantyczny sukces w Japonii – manga doczekała się filmu, serialu anime oraz właśnie serialu aktorskiego. Ja również zakochałem się w animowanej adaptacji, w zeszłym roku pochłaniając w jeden dzień cały sezon. Nie obraźcie się, ale w tym tekście będę ciągle porównywał obydwie produkcje. Mają one po 12 odcinków, z czego epizody Netflixa trwają zwykle po 30 minut, są więc trochę dłuższe niż te z anime. Do pewnego momentu adaptacje bardzo wiernie pokazują wydarzenia z mangi. Ale jak śpiewała Maryla Rodowicz: „Nic nie może przecież wiecznie trwać” – producenci aktorskiego serialu postanowili zmienić w pewnym stopniu zakończenie. No właśnie, zmienić – zapytam tylko dużymi literami PO CO. Pozwolicie, że na razie zostawię ten wątek.

 

 

Fabuła serialu koncentruje się wokół Satoru Fujimury, który w 2006 roku jest samotnym, niespełnionym autorem mangi, zarabiającym na życie poprzez rozwożenie pizzy. Satoru posiada także pewien dar – czasami potrafi przenieść się na kilka minut w przeszłość, by zapobiec jakiejś tragedii. Jak sam mówi: „udaje mi się przekuć zdarzenia negatywne w neutralne”. Gdy pewnego dnia matka Satoru zauważa próbę porwania małej dziewczynki, sama staje się celem porywacza i zostaje zamordowana. Co gorsza, morderca zrzuca winę na Satoru. Pod wpływem silnego stresu chłopak przenosi się 18 lat w przeszłość, do roku 1988, czyli do czasów, gdy w jego podstawówce doszło do serii porwań małych dzieci. Fujimura zdaje sobie sprawę, że może zmienić przyszłość, uratować swoją matkę i porwanych rówieśników oraz naprawić swoje nieudane życie. Postanawia zaprzyjaźnić się z odtrąconą przez klasę Kayo Hinazuki, która była pierwszą ofiarą mordercy.

 

Czy istnieją dziecięce Oscary? Bo jeśli tak, to chyba mam kandydatów

 

Jaki jest największy plus serialu? Historia. Dreszczyk emocji i tajemnicy przeplata się z momentami pełnymi ciepła i nostalgii za Japonią lat 80. Dużą zasługę w takim „zanurzeniu” się w świat przedstawiony mają aktorzy wcielający się w główne postacie. Ogromnym zaskoczeniem – oczywiście na plus – są kreacje dziecięcych aktorów. Nie mogłem uwierzyć, że Reo Uchikawa (młody Satoru) oraz Rinka Kakihara (Kayo) dopiero zaczynają swoją przygodę z aktorstwem. Wykreowali perfekcyjny obraz postaci, jakimi w mojej głowie byli Satoru i Kayo. Oglądając serial i widząc rozwijającą się relację między dziecięcymi bohaterami, naprawdę trudno powstrzymać się przed klasycznym „awww”. Gdy zaczynam przejmować się losem postaci i kibicować bohaterom oglądanej historii, to wiem, że oglądam naprawdę dobrą produkcję.

 

                               

 

Jeśli chodzi o dorosłą obsadę, to początkowo miałem zastrzeżenia do Yukiego Furukawy, który grał głównego bohatera. W roli Fujimury był bardzo statyczny, wycofany i jakby nieśmiały. Potem jednak zdałem sobie sprawę, że tak aktor postanowił wykreować swoją wizję Satoru. OK, nie mam z tym problemu, szanuję. Reszta obsady także nieźle się spisała, aczkolwiek aktorka grająca Airi Katagiri była przesadnie optymistyczna (w pierwszym odcinku informuje Satoru, że pewien kierowca ciężarówki zmarł – mówiąc to, ma na twarzy szeroki uśmiech, wręcz „banan”, co jest trochę creepy). Warto także nadmienić, że w wersji Netflixa dostaliśmy pogłębiony profil psychologiczny głównego złego, wyjaśniający, mniej lub bardziej, jakie wydarzenia go ukształtowały (wersja anime chyba była tego wątku pozbawiona).

 

A zapowiadało się tak dobrze...

.

No, ale skoro tyle plusów, to skąd taka ocena? Zadecydowało o tym kilka czynników. W żadnej wersji „Erased” nie wiemy, skąd główny bohater ma swoją moc. Czy jest on jedyną taką osobą na świecie? A może to alternatywna wersja Ziemi, gdzie więcej ludzi posiada nadprzyrodzone zdolności? Satoru też jakoś nie zgłębia tego wątku, traktując moc jako element swojego jestestwa. Mojej dociekliwej części osobowości zabrakło jakiegoś oficjalnego wyjaśnienia.

Jakby tego było mało, niewielka ilość postaci

drugoplanowych sprawia, że praktycznie od drugiego odcinka wiadomo kim jest porywacz dzieci. Czy nie lepiej byłoby, gdyby dodano tutaj większej tajemnicy, wcześniej wprowadzając jedną z postaci, co sprawiłoby, że widzowie byliby trzymani w niepewności przez dłuższy czas?

Nadszedł czas na ponowne poruszenie wątku zakończenia wersji netflixowej. Od czego tu zacząć... Przede wszystkim: wątek zamykający w wersji Netflixa jest dwa razy dłuższy – trwa cztery odcinki, podczas gdy anime miało tylko dwa. Sprawiło to, że końcówka aktorskiego serialu jest zupełnie pozbawiona napięcia. Problem zaczyna się w momencie, gdy młody Satoru poznaje tożsamość porywacza i (wybaczcie mały spoiler) zapada w 15-letnią śpiączkę. W wersji animowanej, tuż przed tą akcją, chłopak wykrzyczał dwa zdania do porywacza, które na tego tak wpłynęły, że nie zdecydował się on definitywnie zakończyć życia chłopca – zamiast tego czasem opiekuje się nim w szpitalu, dogląda go w nadziei, że kiedy ten się obudzi, wyjaśni mu, co miał na myśli. W serialu zabrakło sceny wykrzyczenia tych słów, ale niedoszły morderca wciąż opiekuje się Satoru i czeka na jego wybudzenie. Tylko po co? Nie ma w tym żadnego logicznego sensu – chłopak był jedynym świadkiem twoich przestępstw, jako jedyny zna twoją tożsamość człowieku, a ty nie potrafisz się zdobyć na rozprawienie się z nim, mimo że w sumie nic cię nie zatrzymuje. Mało tego, zły zawiesza swoje mordercze skłonności na 15 lat i wznawia je akurat w momencie, gdy jego „nemezis” zaczyna dochodzić do siebie. No nie, ja tego nie kupuję.

 

 

W anime finałowa konfrontacja rozegrała się na dachu szpitala, w ciągu jednego odcinka, co sprawia, że ostatni epizod ogląda się z zapartym tchem, chłonąc to co dzieje się na ekranie. Netflix na trzy ostatnie odcinki postanowił wprowadzić przeskok w czasie oraz pogłębić biografię kolejnej, nowej postaci. Ponownie pytam – po co? Finałowa konfrontacja to powielony schemat z każdego filmu akcji z ostatnich 50 lat: ktoś coś krzyczy o odwadze i poświęceniu, ten zły się śmieje i mówi, że ten dobry przegrał, po czym okazuje się, że jednak nie. Come on Netflix, zepsułeś świetne zakończenie, które dosłownie miałeś podane na tacy.

 

Czy powinieneś zobaczyć ten serial?

 

Odpowiadając na pytanie ze śródtytułu – definitywnie tak. Ta historia ma perfekcyjnie dobrane momenty – raz pełne napięcia i tajemnicy, a raz ukazujące ciepło domowego ogniska i miłość, jaką ludzie mogą się obdarować. Serial obala mit perfekcyjnego japońskiego społeczeństwa – nawet w jednym z „azjatyckich tygrysów” obecne są takie problemy jak bieda, patologiczna przemoc czy wykluczenie społeczne. A jednocześnie wspaniale pokazuje, że nasze czyny, z których często nie zdajemy sobie sprawy, mogą zainspirować innych ludzi do czegoś większego i sprawić, że wypełnią oni naszą „pustkę” swoją obecnością. Pytanie tylko w jakiej formie, drogi czytelniku, powinieneś zobaczyć tę historię. Jeżeli nie widziałeś i nie masz zamiaru obejrzeć wersji anime, dodaj do końcowej oceny jeden punkt – znika mój problem z zakończeniem i serial staje się mocną siódemką. Ja, niestety lub może właśnie „stety”, wcześniej zapoznałem się z wersją animowaną i uważam ją za lepszą – dlatego żeby pozostać z czystym sercem, nie mogę wersji Netflixa ocenić na więcej niż szóstkę.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
6
Japońska perełka na platformie zdominowanej przez anglojęzyczne produkcje. Koniecznie wybierzcie się w nostalgiczną podróż do Japonii lat 80. – nieważne, czy w wersji netflixowej, czy animowanej.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • Świetne kreacje aktorów
  • Wciągająca historia
  • Dobra muzyka

Minusy

  • Zepsute zakończenie, obdarte z jakiegokolwiek napięcia i suspensu
  • Przewidywalność niektórych wątków
  • Czasami scenariusz zapomina, że to nie manga czy anime i bohaterowie wypowiadają wzniosłe deklaracje, zupełnie jakby na ich barkach spoczywały losy całego świata

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale


Erased

Satoru po morderstwie matki wykorzystuje swoje niezwykłe umiejętności i cofa się w czasie o 18 lat, by zapobiec śmierci jej i trójki uczniów.