Recenzja do: Marriage Story (2019 )
Recenzje

W ubiegłym dziesięcioleciu swoją premierę miał pierwszy film w karierze Noah Baumbacha, który bezpośrednio poruszył temat rozwodu oraz samej separacji. „The Squid and the Whale” zdobył mieszane oceny wśród widzów, niemniej jednak zachwycił krytyków i zdobył ich uznanie. Sam Noah od tamtego czasu rozwinął się jako człowiek, ale także jako reżyser, a po drodze udało mu się współpracować m.in. z Gretą Gerwig czy Nicole Kidman. Teraz amerykański twórca postanowił zakończyć aktualną dekadę z przytupem i wraca do nas z kolejną, aczkolwiek zupełnie inną historią małżeńską i jest gotów zdobyć nasze serca. Pytanie tylko, czy aby na pewno zdobędzie? Przekonajcie się sami!

Historia napisana przez życie

Pierwsze osiem minut filmu Noah Baumbacha bez problemu może stawać w szranki z najpiękniejszymi poematami o miłości. „Marriage Story" rozpoczyna się w momencie, kiedy to Charlie (Adam Driver) i Nicole (Scarlett Johansson) starają się wzajemnie przedstawić napisane przez siebie listy, w których to zgodnie z poleceniem terapeuty przelali swoje głęboko skrywane uczucia i emocje, które niegdyś ich łączyły, a teraz tylko i wyłącznie dzielą. Niestety Nicole nie jest gotowa, aby przedstawić Charliemu swoją perspektywę, dlatego też nie zamierza przeczytać na głos wcześniej napisanego listu. Charlie natomiast paradoksalnie wychodzi z inicjatywą, ale ta szybko zostaje przez niego zaniechania.

Marriage Story, Historia Małżeńska, Adam Driver, Scarlett Johansson

Bohaterów naszej historii poznajemy w momencie, kiedy jeszcze mają szansę, aby uratować swój dziesięcioletni związek i na nowo zdefiniować swoją umierającą relację. Jednakże „Marriage Story" to nie komedia, a słodko-gorzka opowieść, która może mieć miejsce w życiu każdego z nas. Innymi słowy tutaj nie ma czasu na beztroski happy end. Nie tym razem. Wraz z rozwojem fabuły jest nam dane obserwować batalię odbywającą się pomiędzy współmałżonkami, która z każdym kolejnym dniem pochłania coraz więcej ofiar. Jaka jest stawka? Cóż... Wygrany otrzyma opiekę prawną nad Henrym, ich synem. Jednak, czy w tej walce ktokolwiek może czuć się wygranym? Sądzę, że nie…

Gdzie kończą się uczucia, tam zaczyna się kalkulacja

Scenariusz przedstawiony w najnowszym filmie Baumbacha jest prosty i trudno znaleźć w nim monumentalne zwroty fabularne. Opowieść została poprowadzona po linii najmniejszego oporu, a najważniejsze karty tej historii są przejrzyście wyłożone na stół. Reżyser sugeruje nam, kiedy mamy płakać, a kiedy się śmiać. Film od początku do końca stara się wmówić nam, że miłość Charliego i Nicole to wielka sprawa. Niestety, ale w moim odczuciu scenariusz zawodzi w tym aspekcie. Kiedy oglądałem film, czułem i widziałem emocje pary małżonków, jednakże z drugiej strony nie mogłem do końca uwierzyć w prawdziwą miłość Charliego i Nicole. Przeszkadzało mi w tym nazbyt racjonalne myślenie bohaterów i wykalkulowanie, w które trudno bezgranicznie wierzyć. Historii nie pomagają także mnogie wątki procesowe, które tak naprawdę oddalają widza od serca opowieści. Jednakże zdaję sobie sprawę, że są to wady, które wynikają z mojego nazbyt analitycznego podejścia i odbicia się od przedstawionej w filmie fabuły. Myślę, że większość osób, która skupi się na emocjonalnym ładunku tego tytułu, będzie prawdopodobnie zadowolona.

Marriage Story, Historia Małżeńska, Adam Driver, Scarlett Johansson

Czy Adam Driver zdobędzie Oscara?

Jak najbardziej taka sytuacja jest możliwa, ale czy Adam zasłużył na tę prestiżową nagrodę? Zdecydowanie, aczkolwiek czy rola Charliego jest najlepszą w jego karierze? Otóż nie... Chociaż poziom aktorstwa w „Marriage Story" stoi na wysokim poziomie, to w produkcji żaden aktor szczególnie się nie wyróżnia. Cała obsada prezentuje światowy poziom, ale bądźmy szczerzy, nazwisko zobowiązuje. Ani Adam Driver, ani Scarlett Johansson nie wznoszą się na wyżyny swoich możliwości i prezentują nam zaledwie połowę swoich umiejętności. Szkoda, ponieważ nie od dziś wiemy, że tę dwójkę stać na więcej.

Dobre kino, ale czy coś więcej?

Czytając moją recenzję, możecie dojść do wniosku, że „Marriage Story" to niezły gniot. Na szczęście tak nie jest, a produkcja Baumbacha jest jedną z lepszych stworzonych w jego długiej karierze, aczkolwiek osobiście się zawiodłem. „Historia Małżeńska” była najbardziej oczekiwanym przeze mnie obrazem 2019 roku, a niestety nie sprostała moim wygórowanym oczekiwaniom. Jednak mimo swoich zastrzeżeń uważam, że film ten warto obejrzeć, chociażby dla estetycznych zdjęć oraz audiowizualnych doznań. I jednak Adam Driver to zawsze Adam Driver, a to już jakaś rekomendacja. Plus, jeśli emocjonalnie kupicie opowiadaną historię, to całkiem możliwe, że na jednym sensie „Marriage Story" się nie skończy. Ode mnie 7.5, a liczyłem przynajmniej na 9. Cóż... Nie tym razem!

Film można obejrzeć na platformie Netflix!

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
7
Uważam, że film ten warto obejrzeć, chociażby dla estetycznych zdjęć oraz audiowizualnych doznań. I jednak Adam Driver to zawsze Adam Driver, a to już jakaś rekomendacja. Plus, jeśli emocjonalnie kupicie opowiadaną historię, to całkiem możliwe, że na jednym sensie „Marriage Story" się nie skończy.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • Początek filmu, bezbłędne wprowadzenie do świata Charliego i Nicole;
  • Prosty i przejrzyście napisany scenariusz;
  • Scarlett Johansson i Adam Driver, ale szału nie ma;
  • Aspekty audiowizualne na najwyższym poziomie;

Minusy

  • Trudno uwierzyć w więź łączącą głównych bohaterów;
  • Nazbyt racjonalne myślenie skrzywdzonych współmałżonków;
  • Mnogość wątków związanych z procesem, za dużo;

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.