1
Recenzja do: Lucifer (2016 )
Recenzje

Gdy świat obeszła informacja, że produkcja o Diable, który przybył do Los Angeles rozwiązywać zagadki, została skasowana po trzecim sezonie, momentalnie Internet zalała fala hashtagów #SaveLucifer. I choć fani wielu innych seriali próbowali zrobić to już wcześniej i polegli, „Lucifer” jako jeden z nielicznych osiągnął niemożliwe – Netflix postanowił przejąć go i dać mu jeszcze jedną szansę, ósmego maja wypuszczając czwarty sezon. Czy słusznie?

Sprzątanie po bałaganie

Przyznać muszę, że na wiadomość, iż stacja Fox postanowiła skasować „Lucifera” po trzecim sezonie, ucieszyłam się. Poziom, jaki tam zaprezentowano był tragiczny, uważam go za jeden z najsłabszych sezonów, jakie kiedykolwiek widziałam. Dlatego też decyzja Netflixa o przejęciu produkcji o Diable wywołała we mnie mieszane uczucia. Na początku przewróciłam oczami i nie planowałam nawet sięgać po nowy sezon, z biegiem czasu jednak zaczęłam nabierać nadziei, że może udałoby się „Lucifera” odratować. Tylko dziesięć odcinków na sezon, do tego w ciekawy sposób zachęcające zwiastuny... Jeśli twórcy naprawdę by chcieli, mogli naprawić swoje błędy. I ku mojej radości tak właśnie się stało. Oczywiście nie udało im się poprawić wszystkiego, ale o tym za chwilę.

lucifer, season 4, recenzja, lucyfer, serialomaniak

Wiele z bezsensownych i wywołujących w widzach jedynie irytację wątków zostało wyrzuconych do kosza. Postanowiono bardzo szybko je domknąć, jeśli były otwarte, zapomnieć i nie wspominać o nich więcej ani słowem. Pierwsza połowa nowego sezonu skupiła się właśnie przede wszystkim na naprawianiu zniszczeń spowodowanych przez poprzednią serię, wycofaniu się z tych najgorszych pomysłów i zastąpieniu ich czymś lepszym w drugiej połowie. Twórcy postarali się odwdzięczyć fanom za to, co ci dla nich zrobili. Dostali drugą szansę i nie zmarnowali jej. Poza dość satysfakcjonującymi zakończeniami starych wątków i ciekawymi nowymi, wszystko to, co otacza serial, również spisało się przyzwoicie. Muzyka jak zwykle była świetna, zdjęcia niczego sobie i aktorstwo na bardzo dobrym poziomie, z Tomem Ellisem na czele, który pokazał... więcej niż wcześniej. Wszystko to sprawiło, że czwarty sezon „Lucifera” znów oglądałam z przyjemnością.

lucifer, season 4, recenzja, lucyfer, serialomaniak

 

Pranie mózgu zostało anulowane

Podczas oglądania trzeciego sezonu najbardziej bolało mnie to, jak potraktowani zostali bohaterowie. Kompletnie wyprani z mózgów, zachowujący się jak nie oni, w niczym nie przypominali tych postaci, które tak wcześniej polubiłam. Czwarty sezon „Lucifera” na szczęście zdawał sobie sprawę i z tego błędu i naprawił go. Wrócił nieco diabelny Lucifer, Maze odzyskała rozum, Dan przestał być błaznem... W końcu znów miałam dla kogo oglądać ten serial. A nawet bardziej po pojawieniu się Eve. Postać pierwszej kobiety zachwyciła mnie od momentu, gdy tylko wkroczyła do LUX. Zabawna osóbka, pełna energii i uśmiechu, wykreowana i odegrana bardzo dobrze. A do tego jej chemia z Luciferem bądź Mazikeen – wręcz odczuwalna na ekranie! Kibicowałam jej od samego początku do samego końca, mając nadzieję, że znajdzie to, czego szuka. Podobała mi się też wiadomość płynąca z jej postaci, którą mam wrażenie wiele ludzi potrzebuje usłyszeć.

Lucifer, season 4, lucyfer, recenzja, serialomaniak

 

Nic nie jest idealne

Mimo wszystkich dobrych zmian, czwartemu sezonowi nie udało się naprawić wszystkiego. Cieszyło mnie, że romans Lucifera i Chloe nie był główną osią tego sezonu, wciąż jednak było go według mnie za dużo. Zarówno sama postać Decker, jak i jej romans z Diabłem męczą mnie i irytują. Obawiam się jednak, że na tym polu jeszcze długo nic się nie zmieni, pozostaje mi liczyć na to, że inne wątki będą w stanie przyciągać mnie bardziej niż ten odrzucać. I niestety nie jest to jedyny nieudany wątek romantyczny. Na koniec siódmego odcinka postanowiono połączyć dwie postacie, na które wyraźnie nie było w tym sezonie pomysłu. Szkoda, bo są to bohaterowie, którzy mogliby wnosić wiele, gdyby napisać im coś więcej niż bycie poniżanym przez Lucifera, jak to jest w przypadku Dana. Choć nigdy go nie lubiłam, w tym sezonie nawet zaczęłam mu na koniec współczuć. Stał się zwykłą kukłą do rzucania przez Lucka powtarzalnych i powoli nieśmiesznych już żartów. Jego niechęć do Szatana przestała mnie dziwić, doskonale go zrozumiałam i nie miałam za złe niczego, co zrobił przeciwko tytułowemu bohaterowi.

Lucifer, season 4, recenzja, lucyfer, serialomaniak

Kryminalne zagadki w „Luciferze” zawsze były niesamowicie proste i do bólu przewidywalne, w tym sezonie poszło to nawet o krok dalej. Twórcy zdecydowanie woleli postawić na wątki fabularne, przez co wszystkie kryminalne elementy są daleko w tle, nijakie i oczywiste jak jeszcze nigdy przedtem. Brakuje mi tutaj ciekawych zagadek, na których to serial miał się przecież skupiać, zdecydowanie wolałabym, by to nad nimi popracowano niż romansami, które dostają aż nadto czasu antenowego.
Widzę jednak sporą szansę na to, by poziom „Lucifera” dalej rósł. Ma on świetną obsadę, ciekawe postacie i świat, który można bogato rozwijać. Liczę na kolejny sezon, a w nim jeszcze więcej tego, co sprawiło, że serial ten zyskał tylu oddanych mu fanów, bez których już dawno wszyscy byśmy o detektywie Luciferze zapomnieli.

Serial dostępny jest na platformie Netflix.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
9
Scenariusz
6
Choć czwarty sezon „Lucifer” na pewno nie jest idealny, to przywrócił mi radość z oglądania tego serialu. Na powrót stał się lekką i zabawną produkcją, która może umilać wieczory. Odzyskałam bohaterów, których tak polubiłam na samym początku tej przygody i chęć do oglądania ich kolejnych zmagań, a nawet po raz pierwszy w historii tego serialu naszła mnie nadzieja, że kolejny sezon może być jeszcze lepszy.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • postać Eve
  • Tom Ellis
  • naprawione błędy poprzedniego sezonu
  • nowe ciekawe wątki

Minusy

  • Chloe i jej romantyczny wątek z Luciferem
  • Dan i Ella
  • za mało Trixie
  • słabe zagadki kryminalne

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Patrycja Lechnowska
    Patrycja Lechnowska
    @Patrycja

    Zasadniczo to się ze wszystkim zgadzam. Ella i Dan - no śmiechłam. Za to bardzo doceniam pomysł z tym, co spotkało Lindę. ;) Cieszę się, że wróciła stara dobra Maze, nawet Decker w tym sezonie wypada chyba najlepiej ze wszystkich czterech. Od siebie dodała bym tylko jeszcze jeden minus i jest nim ta aż za mocno wszędzie wciskana poprawność polityczna Netflixa - mam tu na myśli odcinek w większości poświęcony Amenadielowi i sytuację, z której "uratował" go Dan. To było niepotrzebnie - całe trzy długie sezony NIKT o tym nic nie wspominał, nikomu to wcześniej nie przeszkadzało, więc po co było teraz?

Powiązane

Seriale

Lucifer

Znudzony władca piekieł Lucyfer postanawia przenieść się do Los Angeles i otworzyć klub nocny. Jednak i to nie daje mu pełnego zaspokojenia, więc używając swoich …


Recenzje


Aktualności