2
Recenzja do: Legion (2017 )
Recenzje

Dotychczasowe odcinki drugiej serii „Legionu” wyskakiwały daleko poza skalę absurdu, zostawiając nas, widzów, z coraz większą liczbą pytań i skąpiąc odpowiedzi na nie. Dla jednych było to intrygujące, dla innych (w tym dla mnie) męczące. Dlatego też z ogromnym niepokojem podchodziłam do oglądania tego epizodu, bojąc się kolejnej eksperymentalnej papki nie przybliżającej nas ani trochę do rozwikłania zagadek tego sezonu.

Na szczęście mile się zaskoczyłam. Odcinek ósmy jest kwintesencją tego, za co pokochałam „Legion”. Jest dziwnie, momentami absurdalnie, są zabawy formą i komiksowość, a jednocześnie można odnaleźć w tym galimatiasie jakąś spójność i logikę, dzięki której trudno oderwać wzrok od ekranu, czekając co stanie się dalej. 

Legion, sezon 2, odcinek 8, recenzja, FX, Fox, serial

Ta droga długa jest

A dzieje się dużo, ale tym razem wszystko ma jakiś wspólny mianownik – poszukiwanie ciała Króla Cieni przez Davida i Syd oraz oswajanie się Ptonomy’ego z nową rzeczywistością mają ze sobą więcej wspólnego, niż można się spodziewać. Bardzo mocnym elementem okazały się plany snute przez Davida, w dodatku malowniczo zobrazowane. Póki co kręci się on tam i z powrotem, ale przyświeca mu jasny cel i szczegółowo obmyślone działania. Farouk za to nadal pozostaje pół kroku przed mutantami i raczej zbyt prędko nie odpuści.

Chociaż pozostało wiele niewiadomych, to nareszcie twórcy zaczęli wiązać wątki i idee z poprzednich epizodów i fabuła wróciła na właściwe tory, pomalutku prowadząc nas do finału tej historii. Nie dotrzemy tam jednak zbyt prędko – końcówka odcinka porzuca akcję w samym środku, podsycając apetyt na więcej.  

Podobnie jak w kilku poprzednich epizodach, zabrakło tutaj trochę paczki Davida, jak gdyby Noah Hawley nie do końca wiedział, co z nimi zrobić. Wiele jednak zapowiada, że w dalszej części opowieści będą mieć nieco większy udział. W wielkim stylu powróciła jedynie Melanie, zaskakując nas swoimi działaniami po swego rodzaju letargu we wcześniejszych epizodach.

Aktorsko było jak zwykle bardzo dobrze, chociaż bez fajerwerków. Aubrey Plaza dostała tym razem bardzo mało czasu – zbyt mało, żeby wprawić widzów w zachwyt. Dan Stevens miał za to wyjątkowo „normalne” sceny do odegrania, a zresztą nie wyobrażam sobie dla niego lepszej okazji do pokazania swoich umiejętności, niż miał dwa odcinki temu, w epizodzie szóstym. Nie zmienia to faktu, że nadal bardzo dobrze ogląda się go na ekranie, podobnie jak resztę obsady.

Legion, sezon 2, odcinek 8, recenzja, Dan, serial, FOX, FX

Ożywający komiks

Pod względem wizualnym, zarówno jeśli chodzi o styl, jak i zabawy formą, dostaliśmy powrót do komiksowości, który prezentuje się rewelacyjnie. Ujęcia, perspektywa i kolorystyka idealnie współgrają z fabułą, jeszcze mocniej wciągając widzów w opowieść. Ogromne wrażenie robi także przedstawienie tego, co dzieje się w głowie Davida.

Nie zabrakło także wstawek z narracją Johna Hamma, ze świetnym nawiązaniem do jaskini platońskiej. Idea ta została przeniesiona na grunt współczesności i odniesiona do tematu ludzkiego odrealnienia. Nie będę zdradzać szczegółów, ale ze wszystkich quasinaukowych wtrąceń tego sezonu, ta zrobiła na mnie najlepsze wrażenie.

Muzycznie również było bardzo dobrze – zarówno score, jak i dobrane utwory świetnie korespondowały z akcją i atmosferą odcinka. Oprawa dźwiękowa wciąż pozostaje jednym z najmocniejszych elementów serii – Jeff Russo pracując przy „Legionie” pokazał, na co go stać.

Legion, sezon 2, odcinek 8, recenzja, serial, FOX, FX

Powrót do korzeni

Noah Hawley powrócił do formy, prezentując nam, że nadal potrafi szokować, tworząc przy tym spójną historię. Jeśli podobnie jak ja pokochaliście ogrom absurdu wpleciony we wciągającą i, wbrew pozorom, logiczną opowieść, to ten odcinek powinien was zachwycić. W końcu dostajemy odpowiedzi na pewne pytania, a dotychczas nieforemne elementy układanki zaczynają składać się w kompletną całość.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
10
Muzyka
10
Scenariusz
9
Po bardzo dziwnych i jeszcze dziwniejszych odcinkach nastąpił w końcu ten, który zaczyna wszystko spajać w logiczną całość. To w połączeniu z powrotem do wizualnej komiksowości i świetną muzyką stworzyło najlepszy epizod drugiego sezonu.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • wszystkie elementy z poprzednich odcinków zaczynają się układać w spójną całość
  • świetnie dobrana muzyka
  • komiksowość
  • mniej dziwności

Minusy

  • dużo mniej dziwności
  • niewielki udział postaci drugoplanowych

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Ciekawe, że z recenzji wynika, że dobrze że jest mniej szalonych odcinków, dziwnych. Więc nie dziwi mnie że dziwność jest w plusach, ale też w minusach jest ujęta, że dużo mniej. Więc to dobrze czy źle że historia zaczyna gdzieś zmierzać, bo z recenzji wynika że męczyła Cię taka forma do tej pory, a z plusów i minusów można różnie wywnioskować i trochę się pogubiłem:-)

    • Ewa Zielińska
      Ewa Zielińska
      @Hander

      @michax: dobrze, że jest mniej niż w poprzednich odcinkach, bo było jej za dużo. Źle, że jest jej duuużo mniej, bo jednak między innymi za to odjechanie serial polubiłam w pierwszym sezonie. ;)

Powiązane

Seriale

Legion

Serial oparty na serii komiksów o grupie X-Men. David Haller od kilku lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ stwierdzono u niego schizofrenię. Po spotkaniu …


Recenzje