Recenzja do: Money Heist (2017 )
Recenzje

Hiszpańska produkcja, która podbiła serca milionów ludzi na całym świecie, doczekała się premiery swojej kontynuacji. A ja, podobnie jak ci wszyscy ludzie, miałam mieszane uczucia co do 3. części, no bo co będzie, jeśli twórcom nie uda się powtórzyć sukcesu i na zawsze zepsują mi ulubiony serial? Całe szczęście wątpliwości rozwiały się, jak tylko włączyłam pierwszy odcinek.

Rajskie życie ulubionych rabusiów dobiega końca, gdy Tokio przez swój egoizm naraża bezpieczeństwo swoje i Rio. Ekipa wzbogacona o kilku nowych członków zbiera się po raz drugi, ale tym razem skok będzie jeszcze większy.

Czy numer z zakładnikami znów się uda?

Bałam się tej części niemal tak samo, jak nie mogłam jej doczekać. Chociaż pierwszy sezon był dobrze zamkniętą całością, a kontynuacja wydawała się pomysłem przekombinowanym i bardzo ryzykownym, to jestem pozytywnie zaskoczona. Tym razem ekipa zebrana przez Profesora ma mało czasu na przygotowania, a plan, który wykonują, Profesor przez długi czas uważał za nierealny i niewykonalny. I tak jak w pierwszych dwóch częściach, tak i tutaj również rzeczy nie zawsze idą zgodnie z planem – tu ktoś zostaje postrzelony, tam zakładnik nie chce współpracować. W dalszym ciągu kibicujemy ekipie, by wszystko się udało, a nawet bardziej, zwłaszcza gdy chodzi o Denvera, bo to on i Monica (Sztokholm) mają najwięcej do stracenia. I właśnie w tym miejscu należy wspomnieć o jedynym tak dużym minusie 3. części – o naciąganiu rzeczywistości i zbiegów okoliczności do potrzeb fabuły. Dostajemy jasną informację, że każdy ze starej ekipy ma się dobrze, jest daleko od Europy, musi się ukrywać, a mimo to nikt nawet się nie waha przed dołączeniem do nowego skoku, który jest niczym skok samobójczy – w końcu nie bez powodu mówi się, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.

Monica

Co z tym Berlinem?

Chemia między bohaterami zachwyciła mnie po raz kolejny i przypomniała, dlaczego tak bardzo uwielbiam ten serial. Nairobi i Helsinki weszli na kolejny poziom przyjaźni, ich wspólne sceny są niesamowicie delikatne, emocjonalne. Denver i Sztokholm są wciąż tacy sami, chociaż mają swoje problemy. Natomiast Tokio irytowała mnie jak nigdy i tym samym strąciła Arturo z pierwszego miejsca. Sam Arturo znowu odgrywa tutaj rolę, żerując na byciu „ocalałym” z pierwszego napadu, został coachem i opowiada o tym wszędzie, kiedy tylko dadzą mu światła i mikrofon. Decyzja, jaką podejmuje w dalszych odcinkach, jest niesamowicie głupia i tak do niego podobna, że aż nie mogę się doczekać, aż dowiemy się, co takiego Arturito znowu nawyrabia i co zepsuje.

Zastąpienie Berlina nowym członkiem – Palermo, jego dawnym przyjacielem – nie miało większego sensu. Postać Berlina jest nie do zastąpienia, a sam Palermo nie jest nawet w połowie tak nieobliczalny i opanowany. Jest za to nijaki, denerwujący i kieruje się złością. Ale to wszystko wcale nie oznacza, że Berlin odszedł na dobre, bo w tej części również jest obecny – w retrospekcjach, które kradną każdy fragment, w jakim się pojawią.

Nairobi

Granie na emocjach

Miejsce Raquel, teraz już Lizbony, po drugiej stronie barykady, zajmuje Alicia – twardsza, bezkompromisowa, gra nieczysto, sięga po środki, na jakie dawna Raquel nigdy by się nie zgodziła. I ta nowa inspektor sprawia, że ciągle coś idzie nie po myśli Profesora. Psuje każdą przewagę, jaką mają. W samym Banku Narodowym Hiszpanii też dzieją się niespodziewane akcje, które każą nam wstrzymać oddech – zwłaszcza pod koniec. Alex Pina, twórca produkcji, potrafi bezbłędnie zaskoczyć widza i wzbudzić w nim emocje.

Tempo akcji to coś, co udało się twórcom odtworzyć jedynie w części. Pierwsze odcinki kręcą się wokół życia bohaterów, wyjaśniają co się stało, że konieczny był ten drugi skok – i tak, są to potrzebne sceny, ale jest ich nieco za wiele. A gdy już nasza ulubiona ekipa pojawia się w Banku – wtedy znów zaczyna się jazda bez trzymanki.

3. część „La casa de papel” zachwyca widokami – pierwsze odcinki cieszą nasze oczy pięknymi krajobrazami z wysp i innych egzotycznych zakątków świata. Zdjęcia jak w poprzednich częściach zasługują na pochwałę. A muzyka idealnie pasuje klimatem, zarówno do akcji na ekranie, jak i całości serialu.

Profesor

 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
10
Muzyka
10
Scenariusz
8
Jeśli tak jak ja mieliście wątpliwości co do pojawienia się kontynuacji i nie wiecie, czy warto sięgnąć po 3. część, odpowiem krótko: warto. Bo chociaż brak niektórych postaci rzuca się mocno w oczy, a nowi członkowie gangu nie są w stanie ich zastąpić, to wciąż jest to część na miarę poprzednich, która przypomni wam, za co kochamy tę produkcję.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • tempo akcji pod koniec
  • relacje bohaterów
  • obecność Berlina

Minusy

  • nieco rozwleczone pierwsze odcinki
  • kilka mało realnych wydarzeń
  • postać Tokio i jej decyzje

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Money Heist

Tajemniczy mężczyzna, znany jako El Profesor, planuję napaść o jakiej jeszcze nie słyszano. Aby zrealizować ambitny plan rekrutuje gang ośmiu osób o określonych …