Recenzja do: Money Heist (2017 )
Recenzje

„La casa de papel” to produkcja, która osiągnęła niebywały sukces. Fenomen początkowo realizowany przez hiszpańską stację telewizyjną Antena 3 został niezwłocznie wykupiony przez włodarzy Netflixa. Wcześniej nieplanowana trzecia część serialu, którą zaczęto już reklamować jako „Netflix Original”, wyróżniała się na tle poprzednich planowanych odsłon. Niestety, ale negatywnie. Mimo to fani tytułu ulegli urokowi dobrze znanych i lubianych postaci, których tak im brakowało. Dlatego też postanowili przymknąć oko na niewątpliwy regres, jaki spotkał ich ulubiony serial. Czy czwarta część naprawia błędy poprzedniczki? Czy wygórowane oczekiwania oglądających zostały wreszcie spełnione? Jakie utwory muzyczne tym razem wykonał Berlin? Przekonajcie się sami!

Kontynuacja napadu

Trzecia część „La casa de papel” zakończyła się cliffhangerem. Dlatego też akcja nowych odcinków rozpoczyna się w momencie, w którym po raz ostatni obserwowaliśmy ekipę serialowych Robin Hoodów. Profesor nadal żyje w przekonaniu, że Lizbona została brutalnie zabita i pragnie dokonać zemsty. Postrzelona Nairobi znajduje się na krawędzi życia i śmierci, a nastroje panujące wśród ekipy rabunkowej są co najmniej niewesołe. Dodatkowo inspektor Alicia Sierra nie planuje odpuścić włamywaczom i pragnie za wszelką cenę wygrać brutalną grę, którą ci rozpoczęli. Jednakże wygrać może tylko jedna ze stron. Kto tym razem przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę, a kto przegra z kretesem? Musicie sprawdzić sami!

Dom z papieru, Money Heist, La casa de papel, Antena 3, Netflix Orginal, Część czwarta, Hiszpania, Napady, Banki, Heist Movie, Ti Amo,

Nowe odcinki, ale scenariusz wciąż ten sam

Pierwsze dwie części „Domu z papieru” okazały się globalnym fenomenem. Kiedy serial był tworzony dla hiszpańskiej telewizji, to może i miał mniejszy rozmach, ale był jako tako przemyślany. Tymczasem epizody produkcji wyprodukowane przez Netflixa, które paradoksalnie mają większy budżet, charakteryzuje m.in. zupełny i nagminny brak logiki, niespójny scenariusz, mało interesujące zwroty fabularne oraz nierzadko płytko zachowujący się bohaterowie. Oczywiście te wszystkie elementy, które właśnie wymieniłem, były już widoczne wcześniej, ale niestety dopiero teraz osiągnęły swój punkt kulminacyjny. Może wynika to z faktu, iż scenariusz franczyzy powstaje na bieżąco podczas trwania zdjęć. W rzeczy samej tą informacją oficjalnie „pochwalili” się autorzy serialowej fabuły w dokumencie poświęconym sukcesowi „La casa de papel”.

W nowych odcinkach znajdziemy wszystkie elementy, za które niegdyś polubiliśmy ten hiszpańskojęzyczny serial, tylko że w mniej udanej wersji. Dlatego też w produkcji nie brakuje m.in. bohaterów wykonujących skoczne hiszpańskie utwory muzyczne, dziesiątek nic niewnoszących retrospekcji z postacią Berlina, nijak napisanych i przedstawionych wątków akcji, wielu przewidywalnych plot twistów oraz nagłych natchnień Profesora, który zawsze ma jakiś plan. Reasumując, należy otwarcie przyznać, że dotychczasowa konwencja „Domu z papieru” przestała działać i została wyczerpana. W związku z tym osoby, które dotychczas oglądały każdy epizod produkcji z wielkim zainteresowaniem, mogą mocno się rozczarować.

Dom z papieru, Money Heist, La casa de papel, Antena 3, Netflix Orginal, Część czwarta, Hiszpania, Napady, Banki, Heist Movie, Ti Amo,

Twarze napadu

Jeśli mowa o obsadzie, zdjęciach i muzyce, to produkcja nadal trzyma wszystkim dobrze znany, względnie wysoki poziom. Aktorzy mimo słabego, powtarzalnego i często groteskowego scenariusza potrafią osiągnąć swoją grą naprawdę dużo. Oryginalni bohaterowie „La casa de papel” nadal wiodą prym wśród ekranowych postaci. Nowi natomiast w dalszym ciągu są mało przekonującymi kopiami zmarłych członków ekipy rabunkowej, których życie zakończyło się podczas ostatniego napadu na mennicę. Bogota stanowi zamiennik Moskwy, a Palermo to rzecz jasna 1:1 odpowiednik poległego Berlina. Wyjątek stanowi postać Marsylii, który został ciekawie rozwinięty w bieżącej odsłonie i tym samym wiele zyskał w moich oczach.

W pierwszej i drugiej części usłyszeliśmy „Bella Ciao”, w trzeciej „Guajira Guantanamera”, a w czwartej „Ti Amo” oraz (uwaga!) hiszpańską wersję „Barki”, czyli ulubionej piosenki Jana Pawła II. Jak widać Álex Pina pragnie zdetronizować „Bella Ciao” i wciąż szuka utworu, który swą popularnością zastąpi ten znany i lubiany z początkowych odcinków. Jak na razie jego starania spełzają na niczym, ale cóż, warto próbować. A nuż się uda?

Więcej nie znaczy lepiej

Chciałbym zauważyć, że niepokoi mnie metodyka, którą najwidoczniej żarliwie kieruje się ekipa zajmująca się produkcją „Domu z papieru”. Założenie, że wszystkie dotychczasowe elementy serialu powinny zostać wzmocnione i uwypuklone, to naprawdę niedobry pomysł. Mam nadzieję, że przewaga krytycznych ocen dotyczących najnowszej odsłony wpłynie na ich przyszłą pracę. Jeśli nie, to piąta część „La casa de papel” będzie ostatnią, którą obejrzę. Ileż można podawać wciąż to samo danie, które tak naprawdę było smakowite tylko i wyłącznie za pierwszym razem? Dokładnie to pytanie powinni zadać sobie Álex Pina i reszta jego współpracowników.

Dom z papieru, Money Heist, La casa de papel, Antena 3, Netflix Orginal, Część czwarta, Hiszpania, Napady, Banki, Heist Movie, Ti Amo,

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele osób, które dotychczas oglądało „Dom z papieru”, także i tym razem będzie się świetnie bawiło. W mojej opinii można wiele zarzucić najnowszym odcinkom, ale jednocześnie nadal pozostają one wartym uwagi guilty pleasure. Niemniej jednak w mojej opinii serial Álexa Piny powoli staje się mało angażujący i bardzo odtwórczy. Miejmy nadzieję, że kontynuacja, która na pewno powstanie, będzie lepsza i przede wszystkim mniej schematyczna.

Serial można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
3
Wiele osób, które dotychczas oglądało „Dom z papieru”, także i tym razem będzie się świetnie bawiło. W mojej opinii można wiele zarzucić najnowszym odcinkom, ale jednocześnie nadal pozostają one wartym uwagi guilty pleasure. Niemniej jednak w mojej opinii serial Álexa Piny powoli staje się mało angażujący i bardzo odtwórczy.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • „Dom z papieru” to nadal przyjemne guilty pleasure;
  • Obsada starająca się uratować miałki scenariusz;
  • Ewolucja postaci Marsylii;
  • Aspekty audiowizualne;

Minusy

  • Scenariusz pisany na bieżąco podczas trwania zdjęć;
  • Dotychczasowa konwencja serialu przestała działać;
  • Przewidywalne i nieangażujące plot twisty;
  • Dziesiątki nic niewnoszących retrospekcji;
  • Brak jakiejkolwiek logiki;
  • Niespójny scenariusz;

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności


Recenzje