2
Recenzja do: Kiss Me First (2018 )
Recenzje

Po obejrzeniu najnowszego efektu współpracy Channel 4 i Netflixa kilka osób zapytało, co sądzę o „Kiss Me First”. Najczęściej odpowiadałam najpierw, że ten serial jest dziwny i specyficzny. Można to rozumieć dwojako, ale w tym przypadku sens jest jak najbardziej pozytywny. Prawdę powiedziawszy, „Kiss Me First” pokazało mi, że nawet w dobie takiej ekspansji rynku serialowego wciąż można stworzyć coś naprawdę oryginalnego.

Gry komputerowe zabijają

To nieprawda. Zabijają ludzie, którzy mogą „schować się” za grą. I między innymi o tym jest ten serial.

17-letnia Leila nie miała innego wyjścia: musiała szybko dorosnąć. Po śmierci matki, czyli jedynej bliskiej osoby, została na świecie całkiem sama. Mimo ogromnej dojrzałości Leila bez szemrania podejmuje pracę i decyduje się na znalezienie współlokatora, żeby móc dzielić koszty czynszu – dziewczyna jest bardzo wycofana i raczej nieśmiała. Kompletną przemianę przechodzi za każdym razem, gdy loguje się do tzw. Azany, czyli gry typu VR. Tam przyjmuje imię Shadowfax i staje się osobą nieustraszoną. To właśnie poprzez Azanę poznaje Tess (posługującą się nickiem Mania) i grupkę jej znajomych, wśród której zdecydowanie wyróżnia się tajemniczy Adrian. Tess i Leila spotykają się w prawdziwym życiu i mógłby to być początek niewinnej przyjaźni, gdyby nie to, że główna bohaterka zaczyna podejrzewać, że Adrian nie jest tym, za kogo się podaje. A Azana może nie być oazą spokoju i bezpieczną przystanią, tylko ośrodkiem manipulacji, niebezpiecznym i zagrażającym życiu.

Jeszcze przed premierą serial skojarzył mi się z polską „Salą samobójców”, ale poza motywem gry komputerowej te dwie produkcje właściwie nie mają ze sobą nic wspólnego. „Kiss Me First” powstało na podstawie książki Lottie Moggach o tym samym tytule (w Polsce wydana jako „Najpierw mnie pocałuj”), której niestety nie czytałam, trudno mi zatem ocenić różnice w stosunku do pierwowzoru. Mogę za to powiedzieć, że pomysł na fabułę jest nie tylko oryginalny, ale też przemyślany. Postaci w większości zarysowane są sprawnie i barwnie, a akcja, mimo zaledwie sześciu odcinków, rozwija się w odpowiednim tempie, by w ostatnim epizodzie skumulować wszystkie wydarzenia i zafundować naprawdę emocjonujący finał. Czasem mniej znaczy więcej – i „Kiss Me First” jest tego przykładem, w przeciwieństwie do wielu innych seriali, gdzie sezony są rozciągnięte na nieskończoną liczbę epizodów.

Kiss Me First, serial, Netflix, Channel 4, sezon 1, recenzja, Leila, Azana, gra, seriale Netflixa

Ktoś za mną chodzi

Muszę powiedzieć, że dawno nie spotkałam się z produkcją, która tak rewelacyjnie budowałaby napięcie. Niemal cały czas w trakcie oglądania towarzyszył mi niepokój i dyskomfort, jakbym instynktownie wyczuwała, że coś jest nie tak albo że zaraz wydarzy się coś bardzo złego. O takim nastroju decydowała zarówno muzyka, jak i kolorystyka, w jakiej utrzymany jest ten serial – przez większość czasu kolory wydawały się nieco wyblakłe, jakby pożółkłe. Taki zabieg w innym przypadku mógłby okazać się nudny, jednak tutaj barwy zagrały niemal na równi z obsadą.

A skoro już o obsadzie mowa... Jest wśród niej osoba, która zdecydowanie się wyróżnia i wcale nie mówię o aktorkach wcielających się w Leilę i Tess. To Matthew Beard, który udzielił głosu Adrianowi. Beard nie pojawia się fizycznie w serialu ani razu, my, jako widzowie, jedynie go słyszymy i oczywiście wiemy, jak wygląda jego avatar w Azanie. Nie mam pojęcia, czy aktor jakoś szczególnie pracował nad tonacją i sposobem wypowiadania poszczególnych słów, ale za każdym razem, kiedy się odzywał, przechodziły mnie dreszcze. Adrian okazał się jednym z najlepszych serialowych antagonistów, jakich spotkałam. Jego pozorna niewinność przy pierwszym spotkaniu może wprowadzać w błąd; później, wraz z kolejnymi odcinkami, ta zasłona opada i szybko widz orientuje się, że ma do czynienia z kimś szalenie niebezpiecznym i obłąkanym, kimś kto ze stoickim spokojem manipuluje uczestnikami gry. Wielka szkoda, że nie doszło do otwartej konfrontacji z tym bohaterem, ale liczę, że to się zmieni, jeśli produkcja otrzyma zamówienie na drugi sezon. A póki co uważajcie na siebie i lepiej zasłońcie kamerki w komputerach – nigdy nie wiecie, czy Adrian was nie obserwuje.

Kiss Me First, Netflix, Channel 4, sezon 1, recenzja, Adrian, seriale Netflixa

Tallulah Haddon nie miała łatwego zadania przy wcielaniu się w swoją bohaterkę. Leila jest postacią niezwykle złożoną, co, niestety, w miarę rozwijania akcji działało na niekorzyść w budowie postaci. Odnoszę wrażenie, że twórcy nie do końca wiedzieli, jaka Leila powinna być – skutkiem tego osoba z początku krucha i nieśmiała nagle staje się niemalże superbohaterką, która jest gotowa zrobić wszystko, byleby pokonać wroga. Jej determinacja w poszukiwaniu prawdy na temat Adriana robi spore wrażenie i oczywiście przemiana z nieco zamkniętej w sobie dziewczyny w pewną siebie młodą kobietę jest jak najbardziej możliwa, tyle że momentami motywacja i działania Leili wydawały mi się nielogiczne i zbyt chaotyczne. Sama Haddon też nie ułatwiała mi polubienia tej postaci; miała dość jednostajną, nieco irytującą mimikę, przez co czasem wypadała niezbyt przekonująco. Lepiej wypadła Simona Brown (Tess), chociaż trzeba pamiętać, że jej bohaterka nie miała tak skomplikowanej i niejednoznacznej osobowości. Powiew świeżości zdecydowanie wprowadzał Matthew Aubrey, wcielający się w Jonty’ego, współlokatora Leili. Ponieważ serial jest utrzymany w bardzo poważnej, niepokojącej konwencji, elementy komiczne z jego udziałem doskonale rozładowywały atmosferę.

Nie dla każdego

Trzeba przyznać, że w zaledwie sześciu odcinkach „Kiss Me First” porusza naprawdę wiele wątków. Oczywiście główną osią fabuły są losy Leili, która usiłuje odkryć, kim jest Adrian i dlaczego krzywdzi kolejnych ludzi, jednak niemalże każda z postaci otrzymuje osobny wątek, mocniej lub słabiej zarysowany. Niektóre motywy zostały zaledwie liźnięte, a i bardzo otwarte zakończenie każe mi przypuszczać, że druga seria jest nie tylko bardzo możliwa, ale też planowana od samego początku. Niemniej produkcja nie sprawia wrażenia przeładowanej czy przekombinowanej i chociażby ze względu na długość warto dać jej szansę.

Kiss Me First, recenzja, sezon 1, Netflix, Channel 4, serial, seriale Netflixa, Leila

Niemniej jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie każdy się polubi z tym serialem. Sposób prowadzenia akcji chwilami wydaje się nieco ślamazarny (co po raz kolejny dowodzi, że większa liczba odcinków zadziałałaby bardzo niekorzystnie), raczej się tu nie uświadczy tak uwielbianego przez wielu brytyjskiego humoru, no i momentami niektóre rzeczy wydają się zbyt proste, co odrobinę burzy prawdopodobieństwo świata przedstawionego. Ponadto, jak już wspomniałam na początku, ten serial jest dziwny. Dość trudno przyporządkować go gatunkowo, a i wrażenia z oglądania są bardzo zróżnicowane. Włączcie pierwszy odcinek, tak na próbę – jeśli spodoba wam się specyficzny klimat i zainteresujecie się tą historią, to im dalej, tym będziecie coraz bardziej zadowoleni.

Sezon pierwszy jest w całości dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
7
Muzyka
8
Scenariusz
8
Serial, który zdecydowanie się wyróżnia i idzie własną, określoną ścieżką. Niezłe aktorstwo w połączeniu z dobrą oprawą wizualną i fascynującą historią sprawiają, że jest w tej produkcji coś, co hipnotyzuje.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • postać Adriana
  • gra komputerowa wygląda ciekawie i przekonująco
  • rewelacyjny, niepokojący klimat
  • fabuła jest oryginalna i wciąga
  • liczba odcinków
  • obiecujące zakończenie

Minusy

  • szkoda, że nie poznaliśmy prawdziwej twarzy Adriana
  • główna bohaterka może irytować
  • nie wszystkim przypadnie do gustu estetyka serialu

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Ewa Zielińska
    Ewa Zielińska
    @Hander

    Po tytule i opisie miałam zamiar trzymać się od tej produkcji z daleka. Po Twojej recenzji jestem na tyle zaintrygowana, że chyba za niedługo obejrzę. Akurat szukam kolejnego serialu. :)

    • Julia Deja
      Julia Deja
      @Aivalar

      @Hander: Docierają do mnie bardzo mieszane opinie, więc jestem ciekawa, jak Ci się spodoba :)

Powiązane

Seriale

Kiss Me First

Serial skupia się na temacie realnego i często niebezpiecznego wirtualnego świata. Nieśmiała, 17-letnia Leila poznaje w grze impulsywną Tess, która zmienia jej …