Recenzja do: The Walking Dead (2010 )
Recenzje

Trzeba przyznać, że od dawna „The Walking Dead” nie miało w sobie tak dużego ładunku emocjonalnego. Kontrowersyjna decyzja twórców o pozbyciu się Carla Grimesa będzie jeszcze długo przedmiotem dyskusji fanów serialu. Przed wami SPOILEROWA recenzja dziewiątego odcinka ósmego sezonu „The Walking Dead”

Pożegnanie z Carlem, czyli najgłupszy pomysł Scotta Gimple’a

„The Walking Dead” powrócił z drugą połową sezonu ósmego. W półfinale widzieliśmy odwet Zbawców (dość naciągany, dodajmy – bo trudno uwierzyć, że tak sprawnie pozbierali się po jatce, którą zafundowała im grupa Ricka) na Alexandrii i ucieczkę naszych bohaterów do kanałów. Twórcy jak zwykle zapewnili nam także dramatyczny cliffhanger – tym razem w postaci pogryzionego Carla. Nic dziwnego, że to właśnie na nim skupiona jest większa część najnowszego odcinka.

The Walking Dead, Żywe trupy, sezon 8, odcinek 9, recenzja, AMC, serial, zombie

Biedny Carl. A przede wszystkim – biedni widzowie. Podobnie jak w przypadku nieodżałowanego Abrahama, twórcy zdecydowali się męczyć biednego chłopaka, fundując mu kilkumiesięczne konanie między dwiema połówkami sezonu. Już pierwsza sekwencja, ze skoczną muzyką i Carlem, który końcówkę swojego życia chce wykorzystać jak najlepiej (bawiąc się z siostrą, sadząc drzewo, ciesząc się słońcem) przypomniała mi, jak drastycznie głupią decyzję podjął Scott Gimple.

Być może jeszcze za wcześnie wyrokować, ale pomysł pozbycia się postaci pełnej potencjału i młodzieńczej świeżości, może być niezłym strzałem w stopę dla „The Walking Dead”. Zwłaszcza biorąc pod uwagę plotki o ewentualnym odejściu Lauren Cohan (Maggie) oraz fakt, że Danai Gurira (Michonne) ma całkiem duże szanse na zostanie gwiazdą Marvel Cinematic Universe (wystąpiła w „Black Panther” i zobaczymy ją także w „Infinity War”). Może się wkrótce okazać, że na placu boju w świecie opanowanym przez żywe trupy zostanie tylko wymęczony Rick, snujący się bez sensu Daryl oraz miotająca się między dobrodusznością a bezwzględnością Carol. Plus masa postaci, które – powiedzmy sobie szczerze – niewiele nas obchodzą.

The Walking Dead, sezon 8, odcinek 9, recenzja, Żywe trupy, Carl, śmierć, serial, AMC

W końcu jakieś emocje!

Chociaż tempo odcinka nieco kulało na początku, to ze zdziwieniem muszę stwierdzić, że pod koniec dynamika się ustabilizowała, a sceny odbicia Ezechiela przez Carol i Morgana oraz pożegnanie Ricka i Mishonne z Carlem całkiem zgrabnie się przenikały i uzupełniały. Z jednej strony mieliśmy bowiem nawoływanie do pokoju przez umierającego Carla, z drugiej wyrywanie jelit przez Morgana (ta scena była mocna, trzeba przyznać!). Na końcu dostaliśmy po twarzy dość toporną paralelą – mały Henry zabija po raz pierwszy, Carl opowiada o wyrzutach sumienia, które miał po zabiciu młodego chłopaka podczas walki w więzieniu. Idea, by spróbować żyć bez przemocy, jest może i słuszna, szkoda że twórcy nie przedstawili jej w jakiś bardziej subtelny sposób niż w postaci sympatycznego Negana pielącego grządki w Alexandrii.

Trzeba oddać jednak odcinkowi, że zawierał bardzo duży emocjonalny ładunek, za co należy się pochwała. Od dawna „The Walking Dead” nie wycisnęło ze mnie łez (tak, przyznaję bez bicia – śmierć Carla wywołała we mnie gwałtowną falę wzruszenia). W serialu, w którym bohaterowie przez większość czasu zachowują się jak automaty do zabijania i wypowiadania drewnianych dialogów, trochę kameralnego i prawdziwego dramatu jest naprawdę na wagę złota. Bo sceny ostatnich rozmów ojca z synem naprawdę poruszały. Carl nie był moją ulubioną postacią, ale jednak przez cały odcinek miałam smutne odczucie, że odchodzi jeden z ostatnich sensownych bohaterów tego serialu.

The Walking Dead, Żywe trupy, serial, sezon 8, odcinek 9, recenzja, TWD, AMC, zombie, Carl, Rick

Czego się spodziewać po dalszej części sezonu?

Co będzie dalej? Śmierć Carla oraz przysięga, jaką złożył synowi Rick, zmienia status quo historii i jestem ogromnie ciekawa, co z tego wyniknie. Nie ma się co przecież spodziewać, że pomysł wypracowania rozejmu i nawiązania współpracy spotka się z aplauzem kogokolwiek – mam tu na myśli nie tylko Negana, ale też ludzi skupionych wokół Ricka. Szykują się więc nowe konflikty i mam nadzieję, że twórcy zrehabilitują się za kiepską pierwszą połowę sezonu, dając nam w końcu coś ciekawego.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
7
Scenariusz
6
Odcinek otwierający drugą połowę sezonu miał lepszy poziom niż poprzednie epizody, głównie dzięki graniu na emocjach widzów (cały odcinek poświęcony pożegnaniu z Carlem). Nie wszystkim przypadnie do gustu takie wyciskanie łez, ale w porównaniu z drętwą pierwszą połową sezonu, odcinek naprawdę zapada w pamięć.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • sceny Carla z Rickiem i Michonne
  • charakteryzacja zombie
  • emocje towarzyszące odcinkowi
  • zmiana status quo historii

Minusy

  • patetyczne dialogi
  • kiepska początkowa dynamika odcinka
  • sceny wyobrażonej przyszłości, w której wszyscy żyją w zgodzie i szczęściu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …