Recenzja do: Jane the Virgin (2014 )
Recenzje

To był długi sezon. Nawet jeśli składał się tylko z 17 odcinków, to w połączeniu z kilkutygodniowymi przerwami wciśniętymi w emisję zdaje się, jakby 4. sezon ciągnął się w nieskończoność. Po kilku odcinkach byłam już niesamowicie zmęczona tym serialem i skoro oglądanie przestało mi sprawiać przyjemność, to co to za „guilty pleasure”. Potem spojrzałam głębiej i okazało się, że tak jak w poprzednich sezonach, ta produkcja niesie za sobą większe przesłanie, niż się może wydawać.

W poniższej recenzji znajdują się spojlery.

Niemniej jednak był to naprawdę długi sezon. Większość wątków z pierwszych odcinków wydają się tak odległe, że nie zdziwiłabym się, jakby były częścią 3. sezonu. Ktoś jeszcze pamięta Adama? Wy też nie? To może przypomnicie sobie, że Jane wydała książkę? Wszystko brzmi jakby działo się wieki temu, prawda? Do tego mocno przeciągnięta akcja oraz kilka zupełnie nieciekawych wątków i prawie straciłam ważne lekcje, jakie pojawiły się w tym sezonie. Najbardziej z tego wszystkiego kulała historia Jane, która teoretycznie jako protagonistka powinna dostać najciekawszą akcję, a jednak została przyćmiona przez praktycznie wszystkich. Tylko, co jeśli to wcale nie wyszło serialowi na niekorzyść? Może Narrator powinien zmieniać cały tytuł serialu co czołówkę na coś skupionego wokół wszystkich bohaterów, a nie tylko Jane i to rozwiązałoby problem. 

jane the virgin, sezon 4, tyler posey, the cw, gina rodriguez,

Nie jest to serial idealny, absolutnie nie. Nadal traktuje się go głównie jako odmóżdżacz, chociaż taki z odrobiną przesłania w każdym sezonie i poruszającym kilka ważnych tematów. Jednak od początku ciężko jest go brać na poważnie, bo w końcu to ma przypominać telenowelę, prawda? 
W tym sezonie zdecydowanie padł wątek Jane i jej pisarstwa. Dotknięta jedną neutralną recenzją pierwszej wydanej książki wpada w pisarską blokadę, która zostaje wyolbrzymiona nieproporcjonalnie do problemu. Jane wręcz zamęcza się tą chwilową przerwą w pisaniu i planuje kilka alternatywnych karier przy pierwszej nieudanej próbie. Tak naprawdę nawet jak już ma pomysł na tą kolejną książkę, to jest to wątek, który powinien istnieć gdzieś w tle.

Mieliśmy też okazję poznać kilku nowych bohaterów. Miłość z nastoletnich czasów Jane – Adama, aktorkę i konkurentkę Rogelio – River Fields i prawniczkę Petry – Jane Ramos (JR). Tylko ta ostatnia przyniosła ze sobą wartościowy wątek, bo nawet jeśli Adam (Tyler Posey) jest uroczym chłopakiem, to tak jak wspomniałam wcześniej, po kilkunastu odcinkach nikt nie pamięta o jego obecności. River Fields (Brooke Shields) jako diva i największy wróg Rogelio wypada słabo, zarówno w aspekcie komediowym, jak i dramatycznym. Czy coś zmieniłoby się w akcji, gdyby jej nie było? Raczej nie.

Pozwolę sobie też nie komentować finału, bo chociaż rozumiem zabieg rodem z telenoweli, to nie zmienia faktu, że był to strzał w kolano jeśli serial nie dostanie przedłużenia.

Jednak poza niedociągnięciami i przeciągniętą fabułą, zdarzyło się wiele ważnych rzeczy, które należy omówić, żeby wiedzieć o czym naprawdę był 4. sezon „Jane the Virgin”.

Ciało nie jest wieczne

Co zrobić, kiedy jedyny element życia, na który zawsze można było liczyć, zawodzi? Xiomara od samego początku pokazana była jako świadoma swojej seksualności kobieta, która wiedziała, kiedy może wykorzystać swoje atuty. Serial zawsze u mnie plusował tym, że nie traktowano tego jako wadę, ani coś czego powinna się wstydzić. Nawet jeśli pruderyjna Jane wkraczała ze swoimi morałami, to Xo zawsze potrafiła je odeprzeć w sensowny i logiczny sposób. Tym bardziej jej wątek w tym sezonie był bolesny do oglądania. Jakby sama walka z rakiem nie była wystarczająco ciężka, to jeszcze musiała podjąć decyzję, czy podjąć się mastektomii. Patrząc powierzchownie wybór pomiędzy zdrowiem a ładnym wyglądem wydaje się prosty, chociaż co zrobić w sytuacji, kiedy wygląd był jedyną przewagą i pewnym atutem. Xiomara postanawia podjąć decyzję na bazie tego, co ona czuje, a nie tego, co mówią jej wszyscy wokół. Żaden z bohaterów, ani sam odbiór serialu nie traktuje tego negatywnie, co nie tylko nadaje ciekawego obrotu sprawy, ale też w pewien sposób daje możliwość identyfikacji dla innych kobiet z podobnym problemem.

jane the virgin, sezon 4, rogelio de la vega, alba villanueva, rafael solano,

Matka, bizneswoman, kochanka?

Zaraz za Xo błyszczała Petra, która od 1. sezonu nie przestaje zadziwiać. Zaczynała jako podstępny i podły czarny charakter, a obecnie jest samodzielną i oddaną mamą, która sama zarządza hotelem. Jej początkowa bezuczuciowość mięknie przy każdej kolejnej scenie, a przyjaźń jaką dzieli z Jane jest jedną z najbardziej intrygujących w tym serialu, biorąc pod uwagę ich początki. Jak balansuje tyle ról na raz? Nie mam pojęcia, ale z każdą daje radę. Jej nietypowe podejście do macierzyństwa, kiedy odchodzi od opowiadania dzieciom bajek o Świętym Mikołaju i Wróżce Zębuszce, nie przeszkadza w tym, żeby przebrała się za najpiękniejszą wróżkę i udawała dla Mateo, który tych historii potrzebuje. Pomiędzy balansowaniem hotelu i dzieci, Petra znalazła też czas na nowy związek, który w jakiś sposób musi połączyć ze wszystkim, co już ma na głowie. Nie zapominajmy, że również oskarżono ją o morderstwo swojej siostry, a ona wciąż jest opanowana.

It’s okay to be… Bi

Twórcy seriali dopiero wkraczają na głębokie wody tematów LGBTQ+. Wydaje się, że już powoli rozumieją istotę umieszczania postaci homoseksualnych w swoich produkcjach i traktowanie ich trochę poważniej niż stereotyp. Jednak biseksualizm to jest wciąż ten kontrowersyjny i niewyjaśniony temat, którego większość stacji się po prostu boi. Jak widać „Jane the Virgin” się nie boi i w ciągu jednego sezonu wprowadza aż dwie postacie biseksualnie, traktując je przy tym ze zrozumieniem i szacunkiem. Pierwszą był Adam. Pamiętam, że nazwałam go zbędnym i łatwym do zapomnienia, ale jednak jego odcinek i lekcja były wartościowe. Adam podchodził otwarcie do swojej seksualności, cierpliwie znosząc wszystkie pytania Jane i pomagając jej zrozumieć swoją interpretację. Jane też miała być w tej sytuacji takim statystycznym, heteroseksualnym bohaterem, więc takie właśnie były jej pytania. Nawet jeśli wydawały się zbyt śmiałe, czy po prostu niewłaściwe, to tak naprawdę uzewnętrzniała nasze obawy. Dało nam to spojrzenie na to, z jakimi problemami muszą zmagać się osoby biseksualne.

Drugą postacią była Petra, która zmianę swojej orientacji, mimo braku wcześniejszego doświadczenia, potraktowała jako fakt. Nie poddawała tego wątpliwościom ani dyskusjom, po prostu to zaakceptowała i powitała z otwartymi ramionami. Zaczęła nowy związek i nie miało znaczenia, że jej poprzedni był z mężczyzną.

jane the virgin, the cw, netflix, sezon 4,

Być obywatelem a czuć się obywatelem

Alba większą część życia spędziła na terenie Stanów niż w Wenezueli. Wyszła tu za mąż, wychowała córkę i wnuczkę, ma swój dom. Mimo to nie była oficjalnym obywatelem, przez co musiała często podejmować się nierejestrowanych zawodów, nie mogła iść do szpitala w obawie przed urzędem imigracyjnym i musiała uważać, żeby nie zwrócić na siebie uwagi. Dopiero po namowach Jane zdecydowała się podjąć testu o obywatelstwo i uczyć się rzeczy, których większość rodowitych Amerykanów nie wie. W obawie przed deportacją nawet bała się w ogóle starać o obywatelstwo. W 4. sezonie mimo ciężkich prób w końcu spełniła swoje marzenie i wreszcie mogła czuć się bezpiecznie.

Najnowszy sezon „Jane the Virgin” był daleki od dobrego, odstawał nawet jakością od poprzednich, ale świeże podejście do kontrowersyjnych i trudnych tematów zdecydowanie polepszyło jego odbiór. Nowy nabytek w obsadzie w postaci Jane Ramos (Rosario Dawson) rozjaśnił drugą połowę sezonu, a reszcie możemy tylko kibicować, żeby wreszcie ta telenowela wyszła z ich życia. 

Gra aktorska
7
Zdjęcia
5
Muzyka
5
Scenariusz
7
4. sezon „Jane the Virgin" był daleki od ideału. Przez długie przerwy pomiędzy odcinkami wydawało się, że ten sezon trwał wieki, a całości nie pomagały nudne wątki i przeciągnięta akcja. Jednak pomiędzy tymi wadami ukryło się kilka życiowych lekcji i zaskakująco trafne podejście do kontrowersyjnych tematów.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • poruszone problemy
  • postać Jane Ramos
  • wątek Alby
  • wątek Xiomary

Minusy

  • finał
  • wątek Jane
  • przedłużona fabuła
  • kilka nieciekawych wątków

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.