Recenzja do: I Know This Much Is True (2020 )
Recenzje

Podwójny występ aktora w roli bliźniąt może być albo tandetną porażką, albo szansą na aktorski popis. Mark Ruffalo nie musi udowadniać swoich umiejętności aktorskich, bo widząc takie filmy jak „Zodiac” czy „The Normal Heart”, wiemy, jak szeroki jest ich zakres. Dla kontrastu mamy nawet Hulka w licznych produkcjach o „Avengers”. Popis aktorski ze strony akurat Ruffalo nie był niezbędny, ale nie obejdzie się bez uznania go.

„I Know This Much Is True” to serial na podstawie kultowej książki z lat 90. o tym samym tytule autorstwa Wally’ego Lamba. Opowiada historię braci bliźniaków, Dominicka i Thomasa, skrajnie od siebie różnych, ale z łączącą ich historią dzieciństwa pełnego niezrozumienia i przemocy. Thomas choruje na schizofrenie i większość swojego dorosłego życia spędził w szpitalu psychiatrycznym. Dominick jest jego największą podporą, a po śmierci ich matki – jedyną. Fabuła tej produkcji jest głównie oparta na tajemnicach z przeszłości i rodzinnych sekretach.

Ruffalo w centrum uwagi

„I Know This Much Is True” to jeden z tych seriali, w których klimat i gra aktorska to główny element fabuły. Mark Ruffalo dostarcza nam fenomenalnego wystąpienia w obu rolach, ale wydaje się, jakby był jedynym powodem, dlaczego ten serial w ogóle powstał. Nie mam oczywiście nic przeciwko poświęcaniu całej produkcji na zachwyty nad tym aktorem, ale jednak przyćmiewa trochę całą resztę serialu. Na drugim miejscu jest klimat, ciężki, przepełniony mrokiem i sekretami. Po samym pilocie nie mamy odpowiedzi na praktycznie żadne pytanie, a tych powstało wiele. Niby nie ma w tym nic złego, ale twórcy momentami trochę za bardzo polegają na nastroju, przez co bywa nudnawo.

i know this much is true, to wiem na pewno, hbo, mark ruffalo

Sam zamysł na serial w połączeniu z intrygującym zwiastunem zapowiedział nam strzał w dziesiątkę i mocny powód, żeby oczekiwać kolejnego poniedziałku, kiedy wszystkie dni zlewają się już w jedną całość. Historia mężczyzny, który musi walczyć o swojego bliźniaka przed niesłusznym (według niego) zamknięciem, kiedy nikt nie jest po jego stronie, miała przynieść tę idealną mieszankę dramatu z thrillerem, na jaką czekałam od dłuższego czasu. W efekcie wyszło inaczej i niestety po samym pilocie trudno jest ocenić, jak permanentne jest to rozwiązanie. Wystąpienie Ruffalo jest tak intensywne i przytłaczające, że trudno jakkolwiek skupić się na historii. Dominick i Thomas to bohaterowie bardzo dynamiczni i z wyraźnym charakterem, który wychodzi w praktycznie każdej scenie, kiedy pojawiają się na ekranie. Widz siedzi i się zachwyca, jak Ruffalo przejmuje cały ekran na prawie godzinę, ale po seansie zastanawia się, co właściwie obejrzał. Dominick to typ człowieka, który nie lubi dyskutować o swoich emocjach, a na dodatek zmaga się z problemami agresji. Thomas za to jest wrażliwą i emocjonalną duszą, która po prostu wszystko odbiera zbyt intensywnie.

Jak wcisnąć 900 stron książki w 6 godzin serialu

Ogólne zagubienie i trudności w zaangażowaniu się w tak pozornie wciągającą historię leży głównie po stronie twórców serialu. Podobno przeczytanie książki pomaga; to, co w serialu jest zaledwie przedsmakiem tego, co nas czeka w wersji Lamba, już od samego początku zaszczepia w nas ciekawość. W wersji telewizyjnej bez całkowitego skupienia trudno jest nawet wyłapać te subtelne wskazówki, że jakimś aspektem powinniśmy się w szczególności zainteresować.

Jestem jednak w stanie całkowicie puścić w niepamięć wszystko, co wydarzyło się przez cały odcinek za tę finalną scenę w zakładzie. Tutaj popis aktorski Ruffalo zasługuje w pełni na jakieś wyróżnienie, nawet jeśli serial może nie okazać się tak dobry, jakim próbują nam go sprzedać. Ostatnia scena trzyma w takim napięciu i grozie, że trudno złapać oddech, a co dopiero ogarnąć, co tak naprawdę tam się stało. Decyzja, w którego brata Ruffalo włożył więcej serca, jest niemożliwa, bo obie postacie miały podczas tej sceny taką intensywność w sobie, że można ich porównać do oglądania zbliżającego się huraganu. Wiemy, że to jest moment przełomowy dla fabuły i od tego momentu zaczyna się prawdziwa akcja.

i know this much is true, to wiem na pewno, hbo, mark ruffalo

Niestety muszę przyznać, że bardziej zainteresowała mnie akcja produkcji, poza tą dynamiką między braćmi, dopiero po przeczytaniu kilku teorii spiskowych. Samo to, co pokazali nam twórcy w serialu, nie wystarczyło. Możliwe, że to przez natłok wydarzeń albo po prostu te subtelne wskazówki były zbyt subtelne, żebym mogła je wyłapać. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że próbowano po prostu wcisnąć w te 6 odcinków aż 900 stron z książki i zamiast zrezygnować z niektórych szczegółów, upychali do już przepełnionej szafy, ile się dało. W efekcie trudno jest tak naprawdę zainteresować się czymkolwiek.

„I Know This Much Is True” zapowiada się na serial, który chciał za dużo osiągnąć i przecenił swoje możliwości. Na pocieszenie jednak mamy nadal niesamowity popis aktorski Marka Ruffalo w połączeniu z fabułą, która jeszcze ma szansę się ciekawie rozwinąć. Zwłaszcza jeśli chodzi o okres pomiędzy śmiercią matki bliźniaków, a obecnymi wydarzeniami, kiedy wydaje się, że wszystko się posypało.

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
7
„I Know This Much Is True” po samym pilocie interesuje widza, może nie na tyle, żeby z niecierpliwością czekać na kolejny odcinek, ale wystarczająco. Mark Ruffalo bez wątpliwości przejmuje ekran i wydaje się jakby serial został stworzony tylko dla niego.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • Mark Ruffalo
  • klimat
  • finalna scena odcinka
  • postacie

Minusy

  • przesyt Marka Ruffalo
  • bywa nudne
  • zbyt subtelne wskazówki do kluczowych wątków

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.