Recenzja do: Here and Now (2018 )
Recenzje

Nowy serial Allana Balla – twórcy posiadającego na koncie kilka udanych produkcji, takich jak „Six Feet Under”, „Cybill”, „True Blood” – miał bardzo wysoko postawioną poprzeczkę. I chociaż nie można odmówić „Here and Now” pewnych zalet, to jednak nie sprostało wszystkim wymaganiom.

Piękny umysł

Serial opowiada historię multikulturowej rodziny mieszkającej w Portland. Postępowi, liberalni rodzice, trójka już dorosłych, adoptowanych dzieci (każde z innego zakątka świata) i biologiczna, nastoletnia córka. Każde z nich boryka się z własnymi codziennymi problemami. Na dodatek młodszy z rodzeństwa – Ramon – zaczyna doświadczać halucynacji, co stawia życie całej rodziny na głowie. Terapeuta zatrudniony do pomocy chłopakowi – Farid Shokrani – również nie ułatwia im odnalezienia się w sytuacji.

Chociaż pomysł na ambitny serial wydawał się całkiem dobry, to jego realizacja wyszła co najwyżej przeciętnie, a to z kilku powodów. Pierwszym jest fabuła, w której zabrakło balansu pomiędzy poważnym dramatem o istotnych problemach a thrillerem z elementami paranormalnymi, jak gdyby twórcy sami nie mogli się zdecydować, czym „Here and Now” ma być. Przez pierwszą połowę sezonu wątek nadprzyrodzony pojawia się tylko momentami w tle, a większość fabuły skupia się na mniej i bardziej przyziemnych problemach bohaterów. W drugiej części tematy metafizyczne wychodzą jednak na pierwszy plan, a historia przestaje być spójna, chociaż początkowo intrygowała.

here and now, alan ball, serial, recenzja, hbo, hbo go, ramon bayer-boatwright, daniel zovatto
Kadr z serialu „Here and Now”, Ramon Bayer-Boatwright (Daniel Zovatto)

Nieźle wyszło natomiast domknięcie tego paranormalnego wątku. Dopiero w finale sezonu większość nadzwyczajnych drobiazgów zaczyna się układać w jedną całość, której odkrycie satysfakcjonuje. Szkoda jednak, że w tej serii nie dokończono tematów Henry’ego (chłopaka Ramona) ani Farida (terapeuty Ramona). Być może autorzy serialu mają na nie jakiś pomysł, jednak po zakończeniu sezonu wydają się one nie mieć zbyt wiele sensu. Jest to jednak pewna furtka do kontynuacji.

Pewnym problemem „Here and Now” jest również to, że twórcy postawili sobie za cel poruszenie wielu nietypowych, odważnych czy wręcz kontrowersyjnych tematów, zapominając, że nie wystarczy to do stworzenia wciągającego serialu. Fabuła tej produkcji broni się najlepiej, pokazując przyziemne, wręcz prozaiczne sprawy, a tych z każdym kolejnym odcinkiem jest coraz mniej.

Nie oceniaj człowieka, lecz jego zachowanie

Drugim ze wspomnianych problemów są bohaterowie. I nie mam tu na myśli tego, że są źle zagrani. Wręcz przeciwnie. Aktorstwo w „Here and Now” stoi na bardzo wysokim poziomie. Inaczej ma się sprawa ze sposobem napisania postaci. W większości przypadków nie są to pełnowymiarowe osoby, lecz manekiny mające reprezentować konkretny problem społeczny, związany na przykład z tożsamością religijną czy etniczną. Utrudnia to identyfikację z którymkolwiek bohaterem lub chociaż polubienie go.

Na tle jednowymiarowych postaci pozytywnie wyróżniają się dwie z nich: Greg Boatwright oraz Navid Shokrani. Greg, ojciec rodziny, filozof z kryzysem tożsamości, poszukujący sensu życia, rozwinął się najmocniej na przestrzeni tych dziesięciu odcinków, a do tego wcielający się w niego Tim Robbins wypadł najlepiej z całej obsady. Navid – kolega ze szkoły najmłodszej córki Boatwrightów i syn terapeuty Ramona – próbujący pogodzić swoją tożsamość, zarówno etniczną, religijną, jak i płciową jest za to najciekawszą z postaci drugoplanowych. Przy nim nawet irytująca Kristen Bayer-Boatwright, dzięki rozbudowanemu, wspólnemu wątkowi, staje się interesująca.

here and now, alan ball, serial, recenzja, hbo, hbo go, navid shokrani, marwan salama, kristen bayer-boatwright, sosie bacon
Kadr z serialu „Here and Now”, Navid Shokrani (Marwan Salama) i Kristen Bayer-Boatwright (Sosie Bacon)

Muszę dodatkowo docenić sposób pokazania znaczących problemów poruszanych w trakcie dyskusji pomiędzy postaciami. Dialogi zostały napisane bardzo dobrze i chociaż nagromadzenie patetycznych rozmów w pojedynczych odcinkach jest zbyt duże, to nadal robią one pozytywne wrażenie.

Czy to wszystko?

Oprawa wizualno-dźwiękowa „Here and Now” właściwie niczym się nie wyróżnia. Ujęcia są bardzo dobre, efekty nieprzesadzone, ale to wszystko. Nie doświadczycie tu efektu „wow”. Z muzyką sprawa natomiast ma się gorzej – nie tylko się nie wyróżnia, ale wręcz wtapia się w tło i przez większość czasu wydaje się, jakby jej zupełnie nie było. Mogłaby lepiej podkreślać wydarzenia na ekranie, a jednak kompletnie się gubi.

Nienajlepsza fabuła z kilkoma rozgrzebanymi wątkami w połączeniu z przeciętną realizacją dały serial, który trudno nazwać dobrym. Pewne, wspomniane przeze mnie wcześniej elementy, obroniły jednak całość. Chociaż nie ma jeszcze informacji na temat potencjalnej kontynuacji, daję twórcom kredyt zaufania. Odpowiednie pociągnięcie niezamkniętych wątków w ewentualnej drugiej serii mogłoby postawić „Here and Now” w nowym świetle i stworzyć niezłe widowisko. To jednak na razie pozostaje w sferze marzeń i domysłów.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
4
Ambitny, nieco przeintelektualizowany serial z zaburzonym balansem pomiędzy wątkiem dramatycznym a fantastycznym. Realizacja rekompensuje jednak częściowo niedobory fabularne, dzięki czemu da się go oglądać.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • Gra aktorska
  • Sposób przedstawienia problemów społecznych
  • Dwie wyróżniające się postacie: Greg Boatwright i Navid Shokrani

Minusy

  • Jednowymiarowość i przerysowanie głównych postaci
  • Niemal nieistniejąca muzyka
  • Brak balansu pomiędzy dramatem a wątkiem fantastycznym

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Recenzje