Recenzja do: Harley Quinn (2019 )
Recenzje

Trzeba przyznać, że włodarze platformy DC Universe dość odważnie zadecydowali, że ich pierwszy oryginalny serial animowany będzie się koncentrował na postaci Harley Quinn. O ile sama postać wywołuje od dawna same pozytywne emocje wśród czytelników komiksów, tak zdecydowanie pewniejszym wyborem mogłaby być kolejna animacja o przygodach Mrocznego Rycerza czy też produkcja skupiająca się na losach Justice League. Czy odcinek pilotażowy zachęcił mnie do poznania historii pewnej psycholog?

Widz docelowy

Harley Quinn i Joker

Co ciekawe, Harley Quinn pierwszy raz zadebiutowała właśnie na srebrnym ekranie. Pierwotnie została stworzona na potrzeby serialu „Batman: The Animated Series” i po sukcesie odcinków z jej udziałem autorzy komiksów z DC zdecydowali się na odtworzenie tej postaci na kartach magazynów. Przed naciśnięciem przycisku play spodziewałem się, że serial „Harley Quinn” będzie właśnie czymś pokroju tamtej produkcji – delikatnie żartobliwy, ale wyważony, stworzony głównie dla młodszej widowni. 
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy przekonałem się, że „Harley Quinn”, to zdecydowanie serial dla starszej publiczności, pełny krwi, przemocy i wulgaryzmów. Dołóżcie do tego jeszcze motyw bezczeszczenia zwłok i wiele otwartych złamań dowolnych kończyn. A jeszcze nie minęły nawet dwie minuty odcinka... I chociaż po tych dwóch minutach do głosu dochodzi uwielbiany przez wszystkich Joker (w tej roli niestety nie Hamill, a Alan Tudyk), to postać Harley nie staje się nagle tłem. Jest to przede wszystkim zasługa scenarzystów, którzy bardzo dobrze sportretowali toksyczną relację tej dwójki. Harley jest zaślepiona miłością do Jokera, ale jednocześnie1 widzi, że jest traktowana niesprawiedliwie. Dostrzega to także widz, który nie ma problemu z określeniem za kim powinien się stawić. Tym bardziej jest mu przykro, gdy zauważa, że bohaterka wciąż liczy na to, że jej ukochany okaże jej wielkie uczucie (i jest ona jedyną osobą, która w to wierzy).

Mister J

Harley zdecydowanie gra pierwsze skrzypce w tym serialu, ale jej początkowe ambicje są oparte głównie o chęć wyjścia z cienia Jokera – nieprzewidywalnego, bezczelnego egoisty, który dąży przede wszystkim do tego, by wciąż być złoczyńcą numer jeden. Paradoksalnie jest to postać, której bardziej zależy na Batmanie, niż na jego relacjach z drugą osobą. Harley ma jednak dość bycia jedynie zabawką czy narzędziem w jego rękach, przeżywając w zakładzie Arkham swoiste drugie narodziny. 

Uczucia

Poison Ivy i Harley Quinn

Serial bardzo dobrze przedstawia losy młodej kobiety, która pomimo wielkich ambicji przez wiele lat była traktowana przez partnera jako piąte koło u wozu. I nie jest tu nikomu potrzebne kolejne origin story, historię Harley poznajemy przez półsłówka, które zrozumie każdy, zarówno fan komiksów, jak i naturszczyk. Zamiast kolejny raz pokazywać od początku jak doszło do tego, że postać znalazła się w danym miejscu, scenarzyści wolą przedstawić motyw bardzo niezdrowej relacji, którą Harley musi zakończyć. 
Kreacja bohaterki działa w serialu dwutorowo. Harley odziana w klasyczny kostium arlekina to młoda kobieta, chcąca wypaść na groźną i poważną, by jednocześnie pozbyć się miana pomocnicy. Pobyt w Arkham i znajomość z Ivy pozwalają jej spojrzeć na jej relację z Jokerem z jeszcze lepszej perspektywy. W tym momencie do akcji wkracza odnowiona Harley, w nowym stroju, wyzwolona z okowów poprzedniego związku. I co prawda postać Poison Ivy staje się jej coraz bliższa, tak wygląda na to, że Harley jeszcze przez dłuższy czas musi sobie odpuścić wchodzenie w nowy związek. 

Gotham i jego mieszkańcy

Komisarz Gordon i Harley

„Harley Quinn” to oczywiście nie tylko postać tytułowej bohaterki, Jokera i Ivy. Na ekranie widzimy pełną gamę postaci, które mają coś wspólnego z Gotham, od Killer Croca po samego Batmana (który zdaniem Harley jest zoofilem). Problem polega jednak na tym, że wielu z nich wygląda po prostu dość dziwnie. Najlepiej wypada wspomniane wcześniej trio, podczas gdy reszta bohaterów i przestępców przedstawiono dość nowatorsko i niezbyt dokładnie, jakby dodano je jedynie na chwilę, by mrugnąć okiem do widza, któremu uda się wypatrzyć dany easter egg. Zastanawiają mnie też dość przerysowane postaci, jak np. Riddler z wielkim tatuażem na czole, czy komisarz Gordon, który przedawkował kofeinę i przypomina nieco ekskluzywnego menela. 

Podsumowanie

Wróćmy do pytania, które postawiłem na wstępie tej recenzji: czy odcinek pilotażowy zachęcił mnie do poznania historii pewnej psycholog? Tak, chociaż spodziewałem się nieco innej historii. I o ile nie jestem wielkim fanem filmu „Wonder Woman”, tak przyznaję, że DC bardzo dobrze poradziło sobie ze stworzeniem silnej postaci kobiecej. Choć nie jest to może produkt tak genialny i skłaniający do myślenia jak „Joker” Todda Phillipsa, to wygląda na to, że produkcje opowiadające o przestępcach wypadają po prostu ciekawiej. Przyznam, że jestem też oczarowany wybraniem Kaley Cuoco („The Big Bang Theory”) do roli Harley, bo fenomenalnie odnalazła się jako ta  nieprzewidywalna wariatka, nadając jej wypowiedziom bardzo nonszalancki ton.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
6
Muzyka
8
Scenariusz
9
Wygląda na to, że twórcy z DC Universe dokonali bardzo dobrego wyboru, jeśli chodzi o ich pierwszy oryginalny serial animowany. Miejmy nadzieję, że pozostałe odcinki będą tak samo dobre.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • brak origin story
  • silna kobieca postać
  • intrygujący wstęp historii, zapowiadający jeszcze więcej akcji

Minusy

  • brak Hamilla, przez co postać Jokera od razu traci nieco uroku
  • nieco przerysowane postacie poboczne

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.