Recenzja do: Safe (2018 )
Recenzje

Harlan Coben słynie z powieści pełnych akcji i zawiłych plot twistów. Czy jego seriale mogą się więc poszczycić tym samym? W przypadku „Safe” zdecydowanie tak. Wrażenie dobrego kryminału, jakie wywarły na mnie dwa pierwsze odcinki, utrzymało się do samego końca. Bo „Safe” mimo obecności wielu typowych dla Cobena motywów, to bardzo dobry serial kryminalny.

Tom Delaney (grany przez Michaela C. Halla – „Dexter”) od roku jest wdowcem i samotnie wychowuje dwie córki, mieszka na strzeżonym osiedlu i jest chirurgiem. Poznajemy go na czymś w rodzaju garden party, gdzie dostajemy sugestię o jego romansie z Sophie (Amanda Abbington – „Sherlock”), panią policjantką, która niebawem jest zmuszona prowadzić śledztwo zaginięcia Jenny, starszej córki Toma. Mamy też wątek Zoe Chachal, nauczycielki oskarżonej o związek z jakimś uczniem, a także Emmy, nowej policjantki, która nie pojawiła się tam przypadkiem.

Powiało czymś znajomym

Sam Tom jest chyba najbardziej typową dla Cobena postacią. Bohater bądź bohaterka z małego i pozornie bezpiecznego społeczeństwa, szukający/a jakiegoś członka rodziny i odkrywający/a tajemnice z przeszłości – to już było w jego powieściach wiele razy. Jak na chirurga, Tom zadziwiająco mało czasu spędza w szpitalu, chociaż z drugiej strony jest to zrozumiałe, w końcu na własną rękę szuka Jenny. Jest też przy okazji niesamowicie... zwyczajny. I właściwie jest to na plus – w końcu łatwiej się wczuć w historię, gdy w jakiś sposób możemy się chociaż trochę utożsamić z bohaterem, który jest takim samym prostym człowiekiem jak my. Czy jak powiem, że Tom ma najlepszego przyjaciela, z którym razem służyli w wojsku i z którym są idealnym duetem do poszukiwań Jenny na własną rękę, ktoś wyczuje choć minimalne nawiązanie do Myrona Bolitara i Wina Lockwooda?

Łączenie kolejnych wątków ze sobą, tak samo jak i postaci, to kolejny typowy motyw dla Cobena, ale również i ogółem dla kryminałów – zwłaszcza gdy akcję osadza się wśród małej społeczności, w której każdy się zna i ma jakąś tajemnicę z przeszłości. Sprawy potrafią się niesamowicie skomplikować, gdy te sekrety zaczynają wychodzić na światło dzienne. Czy po latach można śmiało powiedzieć, że zna się dobrze własnego sąsiada? Czy nawet własną rodzinę? Jak długo można ukrywać coś przed światem, przed swoimi najbliższymi? I do czego ludzie są zdolni, by ukryć tę prawdę? Mieszkańcy osiedla nie bez powodu są odgrodzeni od reszty miasta. Nawiązanie do tytułu jest tu bardzo wyraźne.

Safe, Netflix, serial, seriale Netflixa, Harlan Coben, recenzja

Całe to wyłapywanie „wątków, które u Cobena już były” było dla mnie niezłą zabawą – przeczytałam niemal wszystkie jego książki, nie było to więc dla mnie problemowe – ale jednocześnie nie uważam tego za wady. Wręcz przeciwnie. „Safe” jest świetnym połączeniem tego, co właściwie można nazwać „kwintesencją Cobena” – dobra akcja, świetni bohaterowie, zawiłe tajemnice z przeszłości, genialny humor i jeszcze więcej akcji.

Po prostu dobrze zrobiony

Oprócz tego, że „Safe” jest świetnym serialem fabularnie, może się także poszczycić dobrymi zdjęciami. Osiedle, na którym mieszkają bohaterowie, jest zwyczajnie malownicze. Piękne, duże domy, mnóstwo zieleni. Do tego sama kolorystyka, chociaż nie wyróżnia się niczym specjalnym, idealnie pasuje do każdej sceny.

Całe osiem odcinków „Safe” skonstruowane jest w ciekawy sposób. Wraz z biegiem akcji i nowymi informacjami – czy to w śledztwie prowadzonym przez Sophie i Emmę, czy w tym prywatnym Toma – twórcy pokazują nam te same sceny, ale rozwinięte o kolejne szczegóły, bądź kontynuacje znanego nam już wcześniej wydarzenia z życia bohaterów. Z początku wydawało mi się to nudne – w końcu ile razy można patrzeć na te same kadry? – lecz później doceniłam ich urok. W efekcie oceniam ten zabieg za bardzo udany i ciekawy. Zwłaszcza pod koniec wywoływało to mnóstwo emocji, bo uzupełniało wiele luk. Każdy najmniejszy szczegół był na swoim miejscu – i pojawiał się w odpowiednim czasie. Dawkowanie napięcia i informacji jest w kryminałach bardzo ważne – w „Safe” twórcy poradzili sobie wyśmienicie. W pewnym momencie nawet przestałam tworzyć własne teorie na temat zaginięcia Jenny czy morderstwa, jakie również się tam pojawia, bo po prostu wiedziałam, że co bym nie wymyśliła, twórcy i tak mnie zaskoczą.

Safe, Netflix, serial, seriale Netflixa, Harlan Coben, recenzja

Gwarancja dobrze spędzonego wieczoru

Chociaż nie każdy z tych ośmiu odcinków kończył się cliffhangerem, który nie pozwalałby przerwać seansu choć na moment, to jednak twórcy dołożyli wszelkich starań, by ta ciekawość pozostawała z widzem i by ten zwyczajnie chciał oglądać dalej. Spędziłam z „Safe” kilka wspaniałych godzin. Nie jest bez wad – ktoś oglądający niemal same crime dramy z pewnością wyłowi z niego mnóstwo typowych zagrywek, które gdzieś już były. Dla mnie jednak cenniejsze w oglądaniu jest zaangażowanie – bo gdy twórcy potrafią sprawić, bym nie była w stanie robić nic innego, niż jak najszybciej obejrzeć wszystkie odcinki, to ja już jestem kupiona. Bo czyż w tym wszystkim nie chodzi o przyjemność? A czas spędzony z „Safe” sprawił mi tej przyjemności mnóstwo.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
9
Liczne plot twisty podkręcają akcję i ciekawość widza. Świetna gra aktorska, wciągająca fabuła. „Safe” jest wielowątkowym kryminałem, zapewniającym świetną rozrywkę – warto poświęcić mu jeden lub dwa wieczory.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • gra aktorska
  • fabuła
  • ciekawy montaż

Minusy

  • lekka wtórność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Safe

Serial skupia się na ojcu samotnie wychowującym dwie córki; wszystko się zmienia po zaginięciu jednej z nich. Sekrety zaczynają wychodzić na jaw.


Recenzje