Recenzja do: Hanna (2019 )
Recenzje

W branży rozrywkowej bardzo często można się spotkać z zabiegiem zamiany miejsc pomiędzy filmem a serialem. Najczęściej to pełnometrażowe produkcje mogą poszczycić się na tyle dużym zainteresowaniem, aby ich historie zostały przeniesione na małe ekrany w formie odcinków. Patrząc na to, jakie tytuły doczekały się takiego zaszczytu, trudno dojść do tego, co kierowało osobami odpowiedzialnymi za podjęcie próby nakręcenia serialowego odpowiednika. Najczęściej jednak pada na filmy, które ani nie odniosły spektakularnego sukcesu, ani też nie okazały się totalna klapą, bo przecież pieniądze muszą się zwrócić.

Hanna, pilot, sezon 1, recenzja, Amazon

Plusy i minusy

Osiem lat musiało upłynąć, zanim „Hanna” została zaprezentowana w formie serialu i w tym konkretnym przypadku bardzo łatwo zauważyć, że materiał źródłowy doskonale nadaje się na formę odcinkową, jeśli nawet nie lepiej niż filmową. Gatunek, z którego czerpie ta historia, nie jest może szczególnie wymagający i w dużej mierze polega na tanich emocjach, ale rozłożenie jej na o wiele dłuższą strukturę może okazać się zbawienne. Z perspektywy czasu okazuje się bowiem, że półtorej godziny, jakie zostało poświęcone na zbudowanie fabuły, w bardzo niesprawiedliwy sposób obeszło się z tą opowieścią. Z braku czasu na dłuższą opowieść twórcy musieli mocno ją okroić, przez co całość na pewno została także przez widzów odebrana w zupełnie inny sposób. Amazon podjął się zatem zadania bardzo ciekawego, chociaż o wiele prostszego niż budowanie całej fabuły od początku. Z jednej strony miał już gotowy materiał i wystarczyło go w odpowiedni sposób zmienić, rozwinąć niektóre wątki, a inne zupełnie usunąć. Z drugiej zaś twórcy musieli sprostać niełatwemu zadaniu, jakim jest opowiedzenie historii, którą wszyscy nie tak dawno temu już usłyszeli.

Hanna, pilot, sezon 1, recenzja, Amazon

Akcyjniak?

Tytułową Hannę poznajemy, zanim jeszcze dziewczyna potrafi wypowiedzieć swoje pierwsze słowo. Jako niemowlę zostaje uprowadzona z tajemniczego ośrodka, o którym nie wiemy praktycznie nic, poza tym, że musi to być coś supertajnego, skoro wszędzie biegają uzbrojeni po zęby strażnicy. Dzieci nie biorą się z powietrza, a żaden rodzic nie zniesie rozłąki ze swoim potomkiem, dlatego też to ojciec Hanny jest wspomnianym porywaczem, a w zasadzie oswobodzicielem, przynajmniej z jego punktu widzenia. Zatem wszystko wygląda z początku jak typowy akcyjniak nastawiony na pościgi, mordobicie i szybkie tempo fabularne. Zanim widz zdąży zrozumieć, kto jest po której stronie, już jest w zasadzie po wszystkim; pościg się kończy, narracja bardzo wyraźnie wskazuje palcem, kto będzie tym dobrym, a kto złym w serialu. Wtedy wszystko zwalnia, sceneria szarzeje tylko po to, aby nadać smutnego klimatu dla dalszej części opowieści o dziewczynce uprowadzonej przez rodziców z tajemniczego ośrodka. Ten mrok bardzo mocno oddziałuje na widza, sprawiając, że jego rozdmuchane emocje z początku odcinka nagle przygasają, wprowadzając go w nastrój beznadziei, jaka otacza główną bohaterkę.

Hanna, pilot, sezon 1, recenzja, Amazon

Pustelniczka

Największym problemem, jaki sprawia serial, nie jest wcale jego wejście z kopyta w pierwszych minutach ani nawet przewidywalność poszczególnych wątków. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy fabułą próbuje dokonać skoku w czasie i pokazuje nastoletnią już Hannę i jej relacje z ojcem. Twórcy próbują nam wmówić, że ta dwójka mieszkająca przez tak długi czas w jaskini potrafiła stworzyć między sobą zupełnie normalną więź, jaka powinna łączyć ojca z córką. Możemy zobaczyć typowe konflikty rodzące się w wyniku trudnego wieku, w jaki wchodzi dziewczyna, przyjemne pogaduszki przy kolacji oraz zupełnie normalne protekcjonalne nastawienie ojca wobec córki, która według niego jest jeszcze na tyle niesamodzielna, że bez jego nakazów i zakazów najpewniej umarłaby w ciągu trzech dni. Relacja ta wygląda nienaturalnie, nasilając się w momencie, kiedy Hanna w końcu spotyka innego człowieka niż swojego własnego ojca. Nagle okazuje się, że dziewczyna doskonale potrafi dogadać się z innymi, chociaż nigdy nie doświadczyła żadnej prawdziwej interakcji z rówieśnikami; co więcej, nie wzbudza żadnych podejrzeń wśród osób, które spotyka na samym początku. Chyba nie tak wygląda ktoś, kto dosłownie żył w jaskini.

Hanna, pilot, sezon 1, recenzja, Amazon

Polskie akcenty

Podobnie jak filmowy pierwowzór serial za miejsce akcji obrał sobie nasz wspaniały kraj. Hanna zatem siłą rzeczy musi wejść w interakcje z osobami mówiącymi po polsku, co nie jest łatwe, skoro nie zna ani jednego słowa w tym języku. Na jej szczęście wpada na kogoś, kto potrafi mówić po angielsku, co nie jest zaskoczeniem, młodzi ludzie bardzo często doskonale władają przynajmniej językiem angielskim. Niestety po raz kolejny zagraniczni producenci nie postarali się zbytnio o realizm i zatrudnili aktora, który nie tylko po polsku pewnie nic nie potrafił do tej pory powiedzieć, ale nawet wymowy dobrze się nie wyuczył. Nie wspominając już nawet o imieniu i nazwisku, jakie zostało mu dobrane. Tak jak kłuje to w oczy, tak miłe jest odkrycie, że w premierowym odcinku została użyta piosenka legendarnego polskiego zespołu Paktofonika. Ktoś naprawdę dobrze przyłożył się do swojej pracy, wybierając ten zespół, zamiast byle jakiego sezonowego fenomenu.

Hanna, pilot, sezon 1, recenzja, Amazon

„Hanna” nie obiecuje żadnych wspaniałości, ale dzięki wspomnianej wyżej szarości, która bardzo mocno działa na emocje widza, jest w tym serialu coś, co przyciąga i każe zostać na trochę dłużej. Być może jest to spowodowane tym, że większość obecnych produkcji jest straszliwie krzykliwa i pełna przepychu scenograficznego. „Hanna” wyróżnia się zatem spokojem, niepodobnym do tego, co działo się w filmowej wersji z 2011 roku. Warto poczekać na kolejne odcinki, chociażby z ciekawości, czy ten klimat zostanie utrzymany, a jeśli tak, to „Hanna” ma dużą szansę stać się całkiem przyjemnym serialem.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
7
"Hanna" nie zachęca do seansu pierwszymi minutami, przepełnionymi akcją i pościgami, ale jeśli tylko przez to przebrniemy, możemy liczyć na naprawdę interesującą opowieść. Dużym atutem są tutaj zdjęcia, które nadają świetny klimat pierwszemu odcinkowi.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • zdjęcia
  • Paktofonika

Minusy

  • relacja ojciec - córka
  • zachowanie Hanny przy innych ludziach
  • przewidywalność
  • czarno białe postacie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności