1
Recenzja do: Gotham (2014 )
Recenzje

Stało się. Stuodcinkowa geneza Batmana i jego przeciwników dobiegła końca. Finałowa seria utwierdziła nas w przekonaniu, że do Gotham nie należy się zapuszczać, nawet jeżeli jesteście tak odważni jak detektyw Gordon czy Bruce Wayne. Jeżeli jednak chcecie poznać to miasto zza srebrnego ekranu – zasiadajcie do najnowszych odcinków, aby zobaczyć jego najlepszy obraz.

Odcięcie

Artykułów na temat wyścigu zbrojeń między Marvelem oraz DC, zarówno na polu filmowym, jak i serialowym, było już mnóstwo. Nie ma w tym też nic zaskakującego, że często podczas wymieniania udanych produkcji DC wspomina się o „Gotham”. Pomimo istniejącego paradoksu wieku bohaterów, jest to serial, który najbardziej dosadnie pokazuje przygnębiający, ponury i zdemoralizowany charakter tej metropolii. Doskonale wpasowuje się do tego obrazu motyw przewodni ostatnich dwunastu odcinków historii – życie w Gotham bez możliwości jego opuszczenia i bez cienia nadziei na lepsze jutro. Po niszczycielskim finale czwartego sezonu mieszkańcy są pozbawieni drogi ucieczki od szerzącego się chaosu i bezprawia, rząd odmawia pomocy pozostałym przy życiu mieszkańcom, a policja z Gordonem (Ben McKenzie) na czele z trudem wiąże koniec z końcem. Ta przepiękna katastrofa i czyhające z każdej strony niebezpieczeństwa jeszcze bardziej budują atmosferę produkcji. Dołóżmy do tego zestrzelenie śmigłowców, potajemne układy i zaskakujące konfrontacje a dostaniemy pełny obraz tego, co zaserwowali nam scenarzyści.

Gotham - Pingwin, Barbara, Joker, Riddler, Bruce, James, Lee, Bullock

Chociaż można też potraktować piąty sezon jako oddzielny byt, trudno nie odnieść się do wszystkich stu odcinków produkcji. Postaram się jednak zawrzeć wszystkie moje zachwyty i bolączki dotyczące finałowej odsłony serii. 

Komisarz, na którego nie zasługujemy

Nie trudno zauważyć, że „Gotham” to przede wszystkim postać Jima Gordona, a nie historia skupiona wokół Bruce’a Wayne’a. Gordon to postać, którą poznaliśmy z każdej strony, zobaczyliśmy jego najmroczniejsze oblicze i skrupulatnie chowane słabe strony. Mimo tego, że życie w metropolii nie było dla niego łaskawe, widzimy jak jest w stanie sprzeciwić się złu i od samego początku mocno mu kibicujemy. I choć musieliśmy nieco poczekać na klasycznego wąsa, moim zdaniem Ben McKenzie będzie dla mnie już zawsze idealnym odwzorowaniem komisarza Gordona, z całym szacunkiem dla kreacji Garry’ego Oldmana.

 

Dojrzewanie do peleryny

Pomimo jednak szczątkowej ilości scen z Brucem Waynem na ekranie, finałowa odsłona Gotham buduje kolejne cegiełki pod budowanie wizerunku Batmana. Po tym jak ponownie pożegnał się z rodzicami, po tym jak jeszcze raz rozprawił się z Jeremiah i po tym jak utracił zarówno rezydencję, jak i Wayne Tower, Bruce musi odejść z miasta, w którym spędził całe młodzieńcze życie, by dorosnąć. Twórcy bardzo sprawnie zbudowali kompletną genezę bohatera, którego już prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy w towarzystwie Bena McKenziego i Seana Pertwee. 

Alfred - Sean Pertwee - Gotham

Niewykorzystany potencjał

Trzeba zwrócić uwagę też na to co w finałowej serii nie wyszło. Dlatego moim zdaniem najgorzej na tle pozostałych odcinków wypada dziewiąty odcinek serii, który okazał się jedynie zapychaczem. Fabuła zostaje niejako uśpiona i, zgodnie z tytułem odcinka („Nothing’s Shocking”), nie ma tu nic szokującego, mimo że czujemy na plecach oddech zbliżającego się finału widowiska. Scenarzyści potrzebowali chyba po prostu chwili odpoczynku przed zabraniem się do napisania scenariusza dalszych odcinków, serwując nam odcinek nie pchający akcji w żadnym kierunku, a jedynie serwujący na dokładkę kilkoro bohaterów, których obejmowała ich licencja, a którzy nie pojawili się we wcześniejszych sezonach. Zaznaczę natomiast, że Penn (Andrew Sellon) świetnie sprostał zadaniu, jakie powierzyli mu twórcy serialu (i sam Scarface).

Scareface i Mr. Pinn Gotham

Powrót do gry

Kolejny odcinek to „Sąd nad Jimem Gordonem” i trzeba przyznać, że jedyny w tym sezonie odcinek wyreżyserowany przez Bena McKenziego powraca na dobre tory. I chociaż sam Gordon w zasadzie zostaje unieszkodliwiony na początku odcinka, tak mamy tu pełny wgląd w psychikę jego i jego otoczenia. O ile od zawsze Gordonem targała niepewność czy postępuje słusznie czy źle, tak po raz pierwszy od dawna jesteśmy w tym odcinku świadkami tego, jak bardzo może być zdesperowany Bullock i do czego jest w stanie się on posunąć. I chociaż całą imersję odcinka psuje ślub w scenie końcowej – przyznajmy, było to zbyt cukierkowe – jest to historia o której będę pamiętał jeszcze długo. 

Strona 1 z 2
Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
8
Finałowa seria to w zasadzie bardzo dobre historie, które zwieńcza finał na jaki zasługiwali fani, którzy oglądali ten serial od 5 lat.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • Gordon jako całokształt,
  • rozwój postaci Riddlera,
  • obecna "nieobecność" Batmana w finale,
  • motyw odciętego miasta

Minusy

  • motywacja Bane'a,
  • karykaturalny Pingwin

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • LosingHope
    LosingHope

    Oglądam ten serial od samego początku, więc niezwykle zżyłam się z głównymi bohaterami. Piąty sezon był dość dobry, jednak czuję lekki niedosyt. Natomiast zakończenie było piękne i nie mogę przestać o nim myśleć ♥ (zawiodło mnie jedynie ostateczne starcie Jeremiah-Gordon-Batman). Ciężko pożegnać się z najlepszymi bohaterami całego serialu: Nygmą, Pingwinem, Valeską...I zdecydowanie będzie mi brakować Bena McKenziego i jego wiecznie drewnianej, tej samej miny :D