3
Recenzja do: Game of Thrones (2011 )
Recenzje

„Game of Thrones” kazało na siebie wyjątkowo długo czekać, bo aż dwa lata minęły od poprzedniego sezonu. Wielki finał pokazuje w wyraźny sposób, jak wielka siła drzemie w popkulturze. Miliony fanów na całym świecie w tym samym momencie zbierają się przed ekranami, żeby jak na szpilkach oglądać zakończenie historii konfliktu w Westeros. Po zeszłotygodniowym odcinku otwierającym ósmy sezon fani podzielili się na dwa obozy: tych zachwyconych tym, co obejrzeli, oraz tych zawiedzionych. Jak zatem wypadł drugi odcinek? UWAGA! SPOILERY.

Game of Thrones, HBO, sezon 8, epizod 2, recenzja

W poprzednim odcinku

Wielka armia składająca się z Nieskalanych, Dothraków i dwóch smoków pod dowództwem Daenerys dotarła w końcu do Winterfell. Jon Snow musiał zapłacić za to wysoką cenę, zginając kolano przed Matką Smoków, co nie uszło uwadze Lordom z Północy. Sansa również nie była zachwycona widokiem Targaryenówny i tarcia pomiędzy tymi dwiema silnymi kobietami były widoczne już od pierwszego ich spotkania. Pierwszy odcinek okazał się wyjątkowo zachowawczy, co nie jest trudno wyjaśnić. Siódmy sezon miał premierę dwa lata temu, dlatego w scenariuszu musiało zostać to uwzględnione. Po tak długiej przerwie nie można rzucić widzów prosto w wir akcji i twórcy serialu doskonale to zrozumieli, a co najważniejsze – bardzo dobrze z tego problemu wybrnęli. Emocje były stopniowane aż do finałowej sceny, tak że niejednemu fanowi włosy stanęły dęba na głowie. Ten krótki moment był ostrzeżeniem – nie tylko dla bohaterów z ekranu, ale także dla widzów –mówiącym, że od teraz wraca stare dobre „Game of Thrones” i już nikt nie jest bezpieczny.

Game of Thrones, HBO, sezon 8, epizod 2, recenzja

Cisza przed burzą

Bitwa o Winterfell jest coraz bliżej i nie ma od tego ucieczki. W siedzibie rodu Starków zgromadzili się najważniejsi bohaterowie całego serialu, oczekując nieuniknionego. Budowanie fortyfikacji, szybkie ćwiczenia i planowanie strategii od samego początku odcinka zostają odsunięte znacząco na dalszy plan. Tym razem twórcy postanowili postawić na podsumowanie relacji pomiędzy postaciami i zrobili to w tak melancholijny sposób, że gdy pojawiają się napisy końcowe, widz czuje z nimi więź, jakiej nie czuł przez wszystkie minione sezony. W dużej mierze odcinek drugi jest niemalże identyczny z pierwszym, cechując się powolnym rozwojem akcji, z naciskiem na rozbudowane dialogi, co z jednej strony cieszy, ale z drugiej w pewnym momencie zaczyna nudzić. Nie ma co ukrywać, że wszyscy czekają na wielką bitwę i wszystko co przed nią staje się wymuszoną przystawką, ale i tutaj scenariusz potrafi zaskoczyć. Konfrontacja pomiędzy Jaimem i Daenerys była nieunikniona, odkąd Złoty Lew przybył do Winterfell i wynik tego spotkania jest niejednoznaczny, sugerując, że temat na pewno jeszcze wróci, o ile ktokolwiek pozostanie przy życiu, by go ponownie podjąć. W zasadzie całość odcinka okazuje się jednym wielkim odwlekaniem tylko po to, żeby nie przyćmić tańca ze śmiercią, który zobaczymy już w odcinku trzecim. Pomimo tego wolnego tempa i niechęci scenariusza do szokowania całość broni się nie najgorzej, przypominając najważniejsze momenty serialu.

Game of Thrones, HBO, sezon 8, epizod 2, recenzja

Ostatnia noc

Kluczowym wątkiem okazuje się nie żadne knucie jednego rodu przeciwko drugiemu, ale coś, co można nazwać wielkim zjazdem rodzinnym, z tą różnicą, że spotykają się na nim niespokrewnione osoby. Twórcy serialu postanowili nie skupiać się na najważniejszych postaciach, ale dać nieco więcej przestrzeni tym drugoplanowym, co po dłuższym zastanowieniu może budzić niepokój o ich los. Cały ten wątek wygląda jak przygotowywanie do egzekucji, bo tak właśnie czują się osoby znajdujące się aktualnie za murami Winterfell. Czuć niemal namacalnie, jak w powietrzu unosi się zapach pożegnania, ale nie wiemy jeszcze, z kim konkretnym. Bohaterowie dyskutują ze sobą na tematy błahe, niezwiązane z ich dawnymi zatargami, próbują odpędzić widmo zbliżającej się bitwy poprzez żarty, wino i śpiew, ale tuż nad nimi wisi widmo nadchodzącego końca dla wielu z nich. Widz siedzi zatem razem z nimi na murach, w salach Winterfell, słucha ich z pozoru błahych opowieści i zaczyna powoli rozumieć, że te sceny nie mają w żaden sposób zapchać fabuły, wręcz przeciwnie – one są ich istotą. W ten sposób z ekranu słyszymy nieme pożegnania i trzeba przyznać, że chwyta to za serce brutalnie, ale szczerze.

Game of Thrones, HBO, sezon 8, epizod 2, recenzja

Mały szok

Pomimo powolnego tempa w drugim odcinku serial nie pozwala zapomnieć, dlaczego „Game of Thrones” tyle razy zdołało wywołać niemałe skandale. Możemy zobaczyć scenę, która na pewno zaszokuje niejednego fana i nie ma się co dziwić, tego absolutnie nikt się nie spodziewał. W pewien sposób doskonale się to wpisało w cały schemat produkcji, ale nie możemy być do końca pewni, czy było to konieczne. Rozwój poszczególnych postaci w serialu nauczył wszystkich fanów, że może się zdarzyć naprawdę wszystko i dlatego chyba łatwo zaakceptować to, co widzimy na ekranie, pomimo że nadal budzi mieszane uczucia. Postacią zamieszaną w całą sytuację jest osoba, którą znaliśmy bardzo długo, ale nigdy od takiej strony, dlatego chyba jej postępek budzi tak wiele emocji. W innej scenie możemy zobaczyć, jak wiele pracy zostało włożone w pisanie poszczególnych wątków przez scenarzystów. Po premierowym odcinku ósmego sezonu fani tworzyli niezliczone teorie, jak dalej potoczy się pewna tajemnica jednej z głównych postaci, a mimo to serial zaskoczył i poszedł drogą, którą niewiele osób przewidziało. Dodatkowo nie obdarł całkowicie z prawdy reszty przewidywań, dodając do nich jedynie nieco więcej smaczku. Trzeci odcinek będzie dzięki temu wyjątkowo emocjonujący i trzymający widzów w sporym suspensie.

Odcinek drugi stał się przedłużeniem pierwszego, nie dając jasno do zrozumienia, co się może wydarzyć w kolejnych. Zdołał jednak stworzyć poczucie strachu o los bohaterów, nie używając do tego w zasadzie niczego poza zwykłymi dialogami w pustych salach i na ciemnych murach Winterfell. „Game of Thrones” pokazało dzięki temu, że dramatyzm nie musi polegać jedynie na szokowaniu, ale doskonale sprawdza się w serialu w formie o wiele grzeczniejszej, niż do tego przywykliśmy przez ostatnie kilka lat. Finalnie, tuż przed długo oczekiwaną bitwą z Nocnym Królem, boimy się o los bohaterów bardziej niż kiedykolwiek, bo w zasadzie każdy z nich miał w drugim odcinku swoje własne, subtelne pożegnanie.

„Game of Thrones” można obejrzeć na platformie HBO GO.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
8
Wizja wielkiej bitwy z Nocnym Królem obudziła w bohaterach emocje, których nie mogliśmy wcześniej obserwować. Działa to na widza w silny sposób, uświadamiając mu w ostatniej chwili, komu tak naprawdę kibicuje, a kogo chciałby zobaczyć martwego. Drugi odcinek jest doskonałym wstępem i jednocześnie zakończeniem dla wielu relacji, które zbudowaliśmy z postaciami z serialu.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • zbudowanie napięcia przed bitwą
  • podsumowanie wielu relacji pomiędzy bohaterami
  • wolne tempo nadające melancholii

Minusy

  • niektóre zamknięcia relacji są sztuczne i niepotrzebne
  • Daenerys i jej drama o tron

Komentarze

(3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    A co do sceny kontrowersyjnej o której wspomniałeś i widzę, że sporo osób ma problem z tą sceną, to przyznam, że mnie nie oburzyła. Nie przeszkadza mi fiku miku wiadomo kogo, ale widzę po wielu komentarzach pod recenzjami, że sporo osób ma problem z tą sceną. Pewnie przez to, że aktorka nie wygląda na swój wiek, na 22 lata. Ciekawe jest to, że nikomu nie przeszkadza to, że dzieciak nic tylko mordował od kilku sezonów. Dla mnie ta scena ma sens biorąc pod uwagę okoliczności jakie mamy w serialu, zrozumiała jest ta jej decyzja. Zresztą dawno już dzieckiem nie jest ta bohaterka. Więc rozumiem, że mordować może i z tym nikt problemu nie miał, ale seksu jej fani zabraniają? :)

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Zrobili w GoT co raczej do tej pory raczej w serialu nie zdarzało, a przynajmniej na taką skalę, albo nie pamiętam, czyli na pierwszym miejscu są bohaterowie i ich emocje oraz relacje rozwijane przez tyle sezonów. Może nie jest idealny odcinek, np scena finałowa z Clarke i Harringtonem nie wybrzmiała należycie mocno jak powinna, ale cała reszta super. Może mógłbym przyczepić się też do pojawienia znikąd Ducha, które łatwo przegapić. Wygląda tak jakby sobie o nim przypomnieli po ilu, dwóch sezonach?

    Ale odcinek zaplusował u mnie poczuciem humoru (teksty Tormunda mnie rozwalają) i spotkaniami większości bohaterów. Choć najlepiej wypadł wątek Jamiego i Brienne. Tak polubiłem większość bohaterów przez lata, których zobaczyliśmy w tym butelkowym odcinku, że np. scena pod koniec wiadomo jaka z Brienne i Jammie mnie wzruszyła. Zresztą nie tylko ta, bo tak samo jak przywitanie Theona mnie poruszyło dość, chyba łatwo się wzruszam:)

    Moim zdaniem należał się bohaterom na tym etapie serialu taki odcinek, który o wiele lepiej wybrzmiał w scenach spotkań jak poprzedni. Choć w wielu przypadkach te spotkania wybrzmiewają jak zapowiedź uśmiercenia wielu postaci, zwłaszcza drugoplanowych. Choć jestem pewien że Danka i Jon przeżyją. Jest to chyba jedyny wątek, który nie jest zamykany, ale rozwijający się w sezonie. Dobra robota na 7/10.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Zaznaczam że będą spoilery, ale skoro recka spoilerowa to komentarz też, który podzielę na kilka części, bo mam dużo do napisania.

    Twórcy nie kryją się z tym, że kolejny epizod jest mocno inspirowany Bitwą o Helmowy Jar z Dwóch Wież, ale w tym odcinku widać, że nie tylko Sapochnik inspirował się trylogią Jacksona, bo też David Nutter, reżyser drugiego odcinka. Scena praktycznie taka sama ze śpiewem i pokazywaniem poszczególnych bohaterów była chwilę przed bitwą w DW. A poza tym lepszy epizod jak poprzedni dla mnie, ale ja też uwielbiam takie spotkania bohaterów przed ważnymi wydarzeniami. Nie miałem poczucia zmarnowanego czasu, bo jest mniej odcinków, tylko odniosłem wrażenie, że to odcinek co należał się tym postaciom.

Powiązane

Seriale

Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


Recenzje