Recenzja do: Game of Thrones (2011 )
Recenzje

Po latach i sezonach oczekiwań w końcu nadszedł ten wielki moment, ostateczne starcie Nocnego Króla z... kim tak naprawdę? Z Północą i przyjaciółmi? Dwa poprzednie odcinki przygotowywały nas na największą rozpierduchę, zamykając pośpiesznie wątki i organizując jedno pożegnanie za drugim. Kulminacja miała nastąpić dzisiaj w nocy i shit went down, ale nie tak jak się spodziewałam. UWAGA! SPOILERY!

Przyznaję bez bicia, że szał na „Game of Thrones” minął mi jakieś dwa sezony temu. Od tamtej pory oglądam regularnie tylko po to, żeby mi jakiś nierządnik nie zaspoilerował połowy fabuły zanim zdążę nadrobić. Jednak wielka bitwa z Nocnym Królem była czymś, na co czekałam niecierpliwie, jako że była to kulminacja tak wielu wydarzeń z całego serialu.  

Był to na pewno widowiskowy odcinek, prawie półtorej godziny nieustannej akcji, minimum dialogów i cały seans w stresie. Zaraz po obejrzeniu epizodu potrzebowałam solidnej dawki melisy, żeby uspokoić nerwy i byłam pewna, że był to najlepszy odcinek „Game of Thrones”, a może nawet najlepszy odcinek wypuszczony od HBO. Miała być solidna dziewiątka, serduszka i zachwyty. Jednak kiedy już tę melisę wypiłam i usiadłam na chwilę, żeby naprawdę przemyśleć ten epizod, to okazało się, że jestem w sumie mega rozczarowana, a całość wydawała się najbardziej niepasującym odcinkiem do całego serialu. 

Jak śmierć złej postaci może być rozczarowująca?

Może na samym początku wyrzucę z siebie wszystko, co było dla mnie zawodem, a potem ocieplę wizerunek pozytywami.

Kocham Aryę, z całego serca uwielbiam tę postać i kibicuję jej przy każdym odcinku. Dlatego jest mi przykro, że jej wielki wyczyn i realizacja przepowiedni okazała się taka antyklimatyczna. Śmierć Nocnego Króla nastąpiła bez żadnej walki, w tak nieoczekiwany sposób, że przyniosła rozczarowanie. Przez to zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno koniec tego wątku, ale z drugiej strony – ileż można to ciągnąć? Skoro jeszcze tylko trzy odcinki, to pozostaje mało czasu, żeby uporać się z Cersei.

Arya zabijająca Nocnego Króla i jednocześnie potwierdzająca teorię, że jest prawdopodobnie Azorem Ahai (chociaż to nadal tylko spekulacje), nie była tak spektakularna, jak mogłaby być. Czy tylko mnie ta scena od razu przywiodła na myśl Rey walczącą ze strażnikiem Snoke’a w ósmym epizodzie „Star Wars”?Tyle oczekiwaliśmy na tę wielką śmierć największego złola, że większość fanów na pewno spodziewała się wielkiej bitwy z samym Nocnym Królem, nasze ulubione postacie padające jak muchy spod jego ostrza, a skończyło się na dźgnięciu małym ostrzem i było po wszystkim.

Jeśli o samą wielką walkę nieumarłych i reszty chodzi, to szczerze przez pół odcinka nie widziałam, co się dzieje. Całe szczęście, że wiadomo było, kto dostaje bęcki, bo mogłabym mieć problem z określeniem tego. O ile całe wydarzenie utrzymane było w stresującej i pełnej napięcia atmosferze, to w aspekcie wizualnym szału nie było. O wiele lepiej prezentowała się bitwa bękartów. Ekspertem od scen bitwewnych nie jestem, ale nie trzeba speca, żeby stwierdzić, że coś mocno nie tak poszło w sferze strategii walki. Zaczynając od Dorthraków pędzących na pewną śmierć, po pokładaniu odpowiedzialności w zapaleniu osłon na smoki. Coś, co można było zlecić byle wieśniakom. 

game of thrones, gra o tron, sezon 8, odcinek 3, got, 8x03, recenzja

Ostatnim moim największym rozgoryczeniem było to, jak bardzo nie w stylu „Game of Thrones” był ten odcinek. Pierwszy raz miałam wrażenie, że oglądam jakieś dziwne połączenie „The Walking Dead” z „The Lord of the Rings”, tylko że z bohaterami GoT. Takie crossover fanfiction. Wcześniej, chociaż nie był to serial stricte opierający się na fantastycznych wątkach, to jednak jakieś posiadał. W tym odcinku jakby to wszystko zupełnie wyparowało. Ta cała magia, przepowiednie, opowieści o wojownikach – niestety twórcy nie poświęcili temu uwagi jaką powinni.

Wreszcie śmierci, które mają jakiś cel

Ale hej, przejdźmy do tego, co wyszło, bo mimo mojego czepialstwa to wcale nie był zły odcinek. Jakby podejść do tego jak do zwyczajnej rozrywki, to śmiem stwierdzić, że było to niesamowite widowisko.

Od samego początku, dosłownie od pierwszych minut, trzyma w napięciu i stresie. Te odczucia utrzymują się przez cały odcinek i nawet chwilę po jego skończeniu. Chociaż wysłanie Dorthraków na samym początku uważam za bezsensowne, to jednak dla samej akcji odcinka było to widowiskowe. Tak samo jak bohaterowie nie zdawałam sobie sprawy, jaki pogrom się do nich zbliża, dopóki w ciągu kilku sekund nie zgasły wszystkie miecze Dorthraków i nie nastała zupełna cisza. 

Bardzo mnie też ucieszyło, że Danka i Jon ze swoimi smokami nie byli ratunkiem dla wszystkich, tylko tak nieumiejętnie próbowali skupić się na Nocnym Królu. Nie chcę mówić, że te smoki były im tak naprawdę niepotrzebne, bo za bardzo je szanuję, ale przynajmniej dostarczyły kilka zachwycających wizualnie scen. Dlatego też zadowoliło mnie to, że Danka nie wleciała na smoku jak Rey w Sokole i nie uratowała wszystkich przed zgubą. To, jak się bohaterowie nawzajem ratowali, zwłaszcza Ogar i Arya, Jaime oraz Brienne, było spełnieniem marzeń.

game of thrones, gra o tron, sezon 8, odcinek 3, 8x03, hbo

Oczekiwaliśmy też jednej śmierci za drugą, zwłaszcza po ostatnim odcinku pełnym pożegnań czekaliśmy na nieubłagany koniec ulubionych bohaterów. To się jednak nie zdarzyło, a ja jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Nie dlatego, że nie chciałam stracić swoich ukochanych postaci. Po prostu „Game of Thrones” stało się z czasem serialem, który kojarzy się z uśmiercaniem głównych bohaterów i pozbywaniem się niektórych postaci dla samego elementu szokowego. Jestem zachwycona, że to nie stało się w tym odcinku. Zamiast tego dostaliśmy zaledwie kilka śmierci, takich wręcz poetycko zrealizowanych i prawdziwie uderzających widza. Nie mogłabym prosić o lepsze pożegnanie tych bohaterów.

Przy długości odcinka i fakcie, że opierał się wyłącznie na scenach bitewnych, mogłoby to wszystko wyjść nużąco, a zupełnie tak nie było. Napięcie rosło i rosło, a nieumarli byli bardziej przerażający niż kiedykolwiek. Chociaż ma ten odcinek kilka wad i irytujących rozwiązań, to jednak nie było męką oglądanie tego i na pierwszy rzut oka te mankamenty nie są takie widoczne. Poza tym, nawet jeśli jest to zakończenie jednego z największych wątków, to ten odcinek przypominał nam, że to jeszcze nie koniec, a kolejny wróg czeka zaraz za rogiem.

Serial można obejrzeć na platformie HBO GO.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
6
Muzyka
8
Scenariusz
7
Trzeci odcinek ósmego sezonu „Game of Thrones” obiecywał wiele, a oczekiwaniom fanów nie jest łatwo sprostać. Udało się to pół na pół i w zależności od tego, jak zaangażowanym fanem ktoś jest i co dla niego liczy się najbardziej, będzie inaczej odbierał ten epizod.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • utrzymywanie widza w napięciu
  • brak bezsensownych śmierci
  • pożegnanie uwielbianych postaci z szacunkiem
  • niektóre elementy z bitwy

Minusy

  • wyjątkowo nie-GoTowy odcinek
  • antyklimatyczna śmierć Nocnego Króla
  • niektóre elementy bitwy

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


Recenzje