1
Recenzja do: First Team: Juventus (2018 )
Recenzje

Zeszłoroczny finał Ligi Mistrzów był widowiskiem bardzo emocjonalnym. Juventusowi po raz kolejny puchar uciekł sprzed nosa. Miniserial dokumentalny „First Team: Juventus” pokazuje drogę, jaką Juve przeszło, by dotrzeć do tego momentu.

Jest w piłce nożnej coś takiego, co potrafi zarówno poróżnić, jak i zjednoczyć ludzi. Podczas meczów reprezentacji Polski ulice stają się puste, przed telewizorem zasiadają nawet ci, których futbol mało interesuje. Tak samo jest często w przypadku rozgrywek klubowych. Juventus powinien kojarzyć każdy – jeśli nie przez postać Zbigniewa Bońka, to aktualnie przez Wojciecha Szczęsnego, bramkarza polskiej reprezentacji, a na co dzień, od lipca 2017 roku, bramkarza Juventus F.C.

 

Po godzinach

„First Team: Juventus” jest wglądem w życie piłkarzy – zarówno na boisku, jak i poza nim. Kadry z treningów czy relacje z meczów świetnie kontrastują z rozmowami z piłkarzami czy Maxem Allegrim, trenerem. Gonzalo Higuain opowiada o swojej brodzie i tatuażach, a z Miralem Pjaniciem odwozimy jego synka do szkoły. Claudio Marchisio oprowadza nas po ośrodku szkoleniowym dla młodych. Z Mattią De Sciglio i Juanem Cuadrado lecimy kręcić spot reklamowy. Danielowi Ruganiemu towarzyszymy podczas zakupów z dziewczyną. Giorgio Chiellini zabrał nas na mecz koszykówki. Widzimy nawet fragment gali, na której razem z Gianluigim Buffonem – kapitanem Juve – siedzą Lionel Messi i Cristiano Ronaldo. Fani „Gigi” Buffona będą zachwyceni, bo kapitana jest naprawdę dużo na ekranie. Swoje pięć minut miał również ogrodnik, dbający o dobry stan murawy na stadionie Juve.

 

1/2 świetnej historii

Postawienie na sześcioodcinkowy miniserial było strzałem w dziesiątkę – w ciągu debiutujących dzisiaj trzech epizodów nie nudziłam się ani przez chwilę. A nawet nie mogę się doczekać kolejnych, które dopełnią obraz niedoszłego mistrza. Każdy fragment relacji z meczów, konferencji prasowych Allegriego czy spotkań graczy z fanami – wszystko to ma swoje miejsce, tworząc razem zgraną całość, mającą pokazać, jaką drogę Juventus przebył do finału Champions League. Jedyne, czego mi brakowało, to przybliżenie większej liczby zawodników; potrafię jednak zrozumieć, że upchnięcie każdego gracza w tych sześciu odcinkach byłoby przesadą, a serial musiałby wtedy trwać znacznie dłużej, co mogłoby przełożyć się na jego jakość.

first team: juventus, pierwszy zespół: juventus fc, serial, Netflix, recenzja
 

Zdjęcia są na wysokim poziomie, a od czasu do czasu oglądanie uprzyjemnia nam dodatkowo krajobraz Włoch. Wychodzę z założenia, że muzyka w serialach czy filmach ma być jedynie tłem – i tutaj tak jest. Tam, gdzie nie wypowiadają się bohaterowie dokumentu ani nie ma obecności narratora, mamy lekki podkład. Spokojne melodie, idealnie dopasowane do danego momentu. Równowaga między scenami również jest zachowana – nie ma tu przewagi fragmentów meczów nad wywiadami czy odwrotnie.

 

Produkcja dla każdego

Fani „Starej Damy” będą zadowoleni z seansu – każda okazja, by poznać graczy ulubionego zespołu lepiej i poza boiskiem, jest dobra. Dla osób śledzących Ligę Mistrzów będzie to ciekawa alternatywa między kolejnymi meczami. Ale i osoby nie do końca obeznane w piłce nożnej będą mogły zabrać się za oglądanie – nic nie stoi na przeszkodzie. Chronologia wydarzeń jest zachowana, każda wypowiadająca się osoba jest opisana – nie trzeba więc zastanawiać się: „kim jest ten gościu na ekranie?” – ale też nikt nie używa supertechnicznego słownictwa, którego ktoś niebędący w temacie nie zrozumie.



Premiera pierwszych trzech odcinków odbyła się dzisiaj, 16 lutego, na platformie Netflix. Recenzja została przygotowana na podstawie przedpremierowej kopii recenzenckiej.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
9
Serial, który zadowoli zarówno fanów piłki, jak i osoby zwyczajnie ciekawe, a nie mające z piłką za wiele wspólnego. Świetnie nakręcony.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • tematyka
  • zdjęcia

Minusy

  • przybliżenie życia tylko kilku (jak na razie) najważniejszych graczy

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Kira Leśków
    Kira Leśków
    @kira_leskow

    Napisy momentami dziwne. Odniosłam wrażenie, że tłumaczowi trochę nie po drodze z piłką nożną. „Zdobyć mistrzostwo Ligi Mistrzów” zamiast „wygrać Ligę Mistrzów”. „Matuidi jest pomocnikiem, ale jest też rewelacyjnym obrońcą” zamiast „Matuidi jest pomocnikiem, który rewelacyjnie gra w defensywie”. I tak dalej.

Powiązane