Recenzja do: Fear the Walking Dead (2015 )
Recenzje

Jak długo da się ciągnąć serial na temat zombie? Wygląda na to, że nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, patrząc na uniwersum „The Walking Dead”. Spin-off, czyli „Fear the Walking Dead”, trwa już od dobrych czterech lat i nic nie zapowiada końca emisji, szczególnie że całkiem niedawno fani dowiedzieli się o przedłużeniu produkcji na kolejny, piąty już sezon. Historia pokazana w tym serialu miała swoje wzloty i upadki, ale nie można odmówić jej jednej rzeczy – doskonale potrafi żonglować emocjami i zaskakiwać, pomimo oczywistości niektórych wątków. Sezon 4A przyniósł ogromne zaskoczenie i wszystko wskazuje, że z częścią B będzie podobnie.

W czym jest problem?

Pierwsza część czwartego sezonu podjęła próbę kompletnej zmiany wizerunku całego serialu. Skupiono się na poprowadzeniu fabuły w nieoczywisty sposób, dzięki czemu do samego końca nie było wiadomo, jaki los czeka głównych bohaterów. Twórcy bardzo postarali się, aby ich opowieść nie była łatwa do przewidzenia, ale największym atutem wciąż pozostaje operowanie życiem i śmiercią bohaterów. „Fear the Walking Dead” niestety powiela liczne błędy „The Walking Dead” w budowie narracji, zbyt wiele uwagi poświęcając na rozbudowę relacji międzyludzkich. Fani obu tytułów już dawno to wytykali, twierdząc że jeśli coś się tutaj nie zmieni, uniwersum może bardzo szybko dobiegnąć końca. Dlatego też sezon czwarty jest tak ważny i najprawdopodobniej przypieczętuje los całego „Fear the Walking Dead”, ale o tym, czy będzie to rozwiązanie przychylne serialowi, jeszcze nie wiemy. Już od pierwszego odcinka widać, że twórcy wzięli sobie do serca opinie wiernych fanów i starają się coś zmienić, ale są to zmiany kosmetyczne i widziane tylko przez kilka minut. W części 4A było to, wspomniane już, eksperymentowanie z fabułą, w 4B natomiast po raz pierwszy postanowiono uczynić samą matkę naturę jednym z najważniejszych graczy w serialu. W momencie, kiedy ukazał się pierwszy plakat promujący część B wraz z kilkoma informacjami na temat fabuły, można było mieć nadzieję, że wreszcie coś się ruszy. Pierwsze dwa odcinki są niestety bardzo gorzkim rozczarowaniem i raczej nie widać w nich żadnej, hucznie zapowiadanej innowacji.

Fear the Walking Dead, AMC, recenzja, sezon 4B

Co tu się wyprawia?

Po wydarzeniach z midsezonowego finału widzowie musieli poradzić sobie z licznymi emocjonalnymi rozterkami. W tym miejscu widać ogromną różnicę pomiędzy „Fear the Walking Dead” a „The Walking Dead”. Drugi, będący pierwowzorem, nigdy nie szafował życiem swoich bohaterów i ci z pierwszego i drugiego planu raczej mogli cieszyć się spokojem przez większość czasu. Jeśli ktoś z nich umierał, było to wielkie wydarzenie, które rzucało cień na co najmniej dwa kolejne sezony, podczas których scenarzyści ani myśleli uśmiercać kogoś jeszcze. W spin-offie już od samego początku chciano wyraźnie pokazać, że takie podejście do losów bohaterów nigdy nie będzie miało miejsca i słowa tego dotrzymano. Ta różnica okazała się mieć ogromne znaczenie dla oceny tych dwóch seriali wśród fanów i krytyków. Stagnacja polegająca na ciągnięciu tych samych wątków i dram międzyludzkich okazała się zgubna dla „The Walking Dead”, ale zbawienna dla „Fear the Walking Dead”. Tak naprawdę nie ma sensu związywać się z kimkolwiek z bohaterów, niemal pewne jest, że prędzej czy później zginą. Tutaj pojawia się zatem druga strona medalu, czyli brak więzi pomiędzy widzami a postaciami z ekranu. Sezon czwarty zaczyna powoli przypominać próbę restartu całego serialu.. Niestety chochlik z „The Walking Dead” wciąż jest żywy i szepcze straszne rzeczy do uszu scenarzystów spin-offu.

Fear the Walking Dead, AMC, recenzja, sezon 4B

Leczenie ran

Wydarzenia z sezonu 4A wywarły ogromne piętno na psychice wszystkich bohaterów. Niektórzy, jak Morgan, nauczeni tym, jakie okropności mogą ich spotkać w świecie pełnym zombie, przyjmują je ze spokojem i rozwagą. Inni, jak Alicia, nie do końca potrafią się w tym wszystkim odnaleźć i powoli zaczynają wykazywać objawy załamania nerwowego. Kobieta w tym dziwnym i niebezpiecznym świecie nie radzi sobie najlepiej, ale co ciekawe, również Strand zaczyna wykazywać apatię. Akurat tego po nim nie można było się spodziewać, nawet biorąc pod uwagę fakt, że mężczyzna doświadczył kilku bolesnych strat w przeszłości. Coś w nim finalnie pękło i oglądanie jego powolnego upadku jest dla każdego widza bolesnym doświadczeniem. Nie ma w tym braku zrozumienia, przecież obserwując rozwój tych postaci przez kilka sezonów fani powoli nauczyli się tego, w jaki sposób one działają i czego po nich oczekiwać. Nie jest zatem żadnym zaskoczeniem, że najmłodsi stażem bohaterowie budzą najmniejsze współczucie i brak z nimi głębszej więzi czy nawet podstawowego porozumienia. John nadal nie jest na tyle czytelnie pokazany, aby móc powiedzieć coć więcej na temat jego motywacji, nawet przyznając rację jego wyjątkowo altruistycznemu nastawieniu do ludzi. Althea natomiast zaczyna zachowywać się w coraz bardziej irytujący sposób, głównie za sprawą swojej dziwnej manii dokumentowania wszystkiego. Niektóre sceny z jej udziałem w 4B są po prostu nierealne.

Fear the Walking Dead, AMC, recenzja, sezon 4B

Przestój i tysiąc zapychaczy czasu

Pierwsze dwa odcinki sezonu 4B są straszliwie powolne i nużące, aż ma się ochotę krzyczeć na głos ze złości. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę na to, że scenarzyści postanowili na chwilę zwolnić, aby widzowie mogli zrozumieć i poczuć to samo co bohaterowie, którzy powoli zbierają myśli, podejmują nowe decyzje w sposób bardzo ostrożny i wyważony oraz zostają zmuszeni do skonfrontowania się z brutalną rzeczywistością. Można to wybaczyć, jasne, ale gdyby miało to jakiś większy sens, a nie tylko 2x45 minut chodzenia w kółko i szukania winnych w każdym, byle nie w sobie. Morgan jest w tym mistrzem, co udowodnił już w „The Walking Dead”, ale reszta bohaterów dziarsko stara mu się w tym dorównać. Apatia, jaka dopadła większość z nich, zaczyna po kilkunastu minutach udzielać się widzowi i skłania bardziej do snu, niż do śledzenia fabuły. Twórcy poszli mocno na skróty w próbie wyjaśnienia, co tak naprawdę dzieje się w głowach wszystkich postaci, przez co straszliwie spłycili ich motywacje, nie pozostawiając miejsca na jakikolwiek przyszły rozwój. Świat, na który patrzą Alicia i reszta, jest coraz bardziej czarno-biały i tam, gdzie kiedyś było miejsce na jakiekolwiek głębsze emocje i myśli, teraz już go nie ma. Idea, która zbudowała ten serial, czyli słynne „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” umarła, a na jej miejscu pojawiły się wyjątkowo egoistyczne pobudki. Każdy przestał myśleć o innych i skupił się na sobie, szukając w różny, często ekstremalnie głupi sposób, rozwiązania na to, jak uciszyć żal i smutek we własnych sercach.

Fear the Walking Dead, AMC, recenzja, sezon 4B

Morgan, jak ja cię...

Morgan jest najprawdopodobniej osobą najmniej wartą zaufania w całym uniwersum. Nie ma sposobu na to, żeby przewidzieć, jak się zachowa, przez co ogromnym znakiem zapytania jest to, jak postąpi w danej sytuacji. Jego kompas moralny jest tak niewiarygodny, że nawet słowa Negana z „The Walking Dead” są więcej warte. Morgan w świecie przed apokalipsą zombie był na 100% jedną z tych osób, z którymi umawiając się na piwo, pięć minut przed ustalonym spotkaniem dostaje się telefon z informacją: „Wiesz co? Jednak zmieniłem zdanie, nie mogę przyjść”. Średnio raz na sezon zmienia diametralnie swoje poglądy i podejście do świata, wybierając kompletnie różną od dotychczasowej ścieżkę postępowania. Jeśli chodzi o jego charakter, da się tylko przewidzieć to, że nie da się nic przewidzieć. Jest to tak strasznie irytujące, że powoli czyni z niego bohatera negatywnego w odbiorze. Pół biedy, gdyby robił to tylko z myślą o sobie, ale nie, Morgan musi wciągnąć w swoje światopoglądowe wycieczki wszystkich wokół, robiąc im przy okazji taką wodę z mózgu, że odechciewa się na to patrzeć.

Sezon 4B zaczął się bardzo słabo, ale biorąc pod uwagę wydarzenia z 4A, trudno będzie to przebić. Twórcy podjęli jednak tę rękawicę, wprowadzając wątek walki z naturą przed zombie. Akurat to wyszło naprawdę dobrze i liczne sytuacje zagrożenia wynikające z pojawienia się huraganu są prawdziwym oddechem świeżości dla całego serialu. Trzeba mieć nadzieję, że scenarzyści nie porzucą tej ścieżki zbyt wcześnie – na chwilę obecną tylko to ratuje sezon 4B przed naprawdę niskim lotem.

Sezon 4B będzie miał swoją premierę 13 sierpnia na kanale AMC Polska.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
5
Druga część czwartego sezonu jest straszliwie powolna, przewidywalna i zwyczajnie nudna. Scenarzyści zupełnie nie mieli pomysłu na rozwój postaci, więc sięgnęli po wielokrotnie wykorzystywane już sposoby na zapchanie fabuły.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • motyw walki z naturą

Minusy

  • Morgan i jego wieczne niezdecydowanie
  • Alicia i jej żałoba
  • brak pomysłu na opowiedzenie dalszej historii po sezonie 4A
  • przewidywalność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Fear the Walking Dead

Spin-off serialu Żywe Trupy (The Walking Dead), który przedstawia początek apokalipsy zombie na zachodnim wybrzeżu USA. Fabuła obejmuje okres, kiedy Atlanta upadała, …