Recenzja do: Fear the Walking Dead (2015 )
Recenzje

Żywe trupy umarły i jak dziwnie by to zdanie nie brzmiało, ma bardzo dużo sensu w odniesieniu do twórczości Roberta Kirkmana. Komiksy „The Walking Dead”, na podstawie których powstał najpierw serial o tym samym tytule, a z biegiem czasu „Fear The Walking Dead”, odnotowują coraz gorsze wyniki oglądalności. Spin-off nie jest w żaden sposób związany z komiksowym pierwowzorem, poza główną historią przedstawioną w serialach, dlatego twórcy mogli pozwolić sobie na nieco więcej dowolności w kreowaniu wydarzeń w nim przedstawionych. Problem polega na tym, że cała marka zaczęła tracić zainteresowanie w oczach fanów, dlatego twórcy muszą zmierzyć się głównie z krytyką, a nie zachwytami. Podjęto więc decyzję o chyba ostatniej już możliwej ucieczce od zapomnienia w postaci crossoveru tych dwóch seriali. Czwarty sezon „Fear The Walking Dead” ma być zupełnie nową marką i trzeba przyznać, że jeszcze przed premierą wzbudził zainteresowanie fanów.

Fear The Walking Dead, sezon 4, recenzja, crossover, The Walking Dead, Morgan Jones, Althea, John

Co tu się właściwie stało?

Kiedy ogłoszono, że dojdzie do crossoveru „The Walking Dead” i „Fear The Walking Dead”, społeczność fanów została momentalnie podzielona na zwolenników i przeciwników tego pomysłu. Niestety, ta druga grupa była w znaczącej przewadze, przez co Internet zalała fala krytyki pod adresem osób odpowiedzialnych za seriale. W końcu podano informację, która postać pojawi się jako łącznik tych dwóch światów i niestety widzowie nie byli zbyt zadowoleni. Wybrańcem okazał się Morgan Jones, grany przez Lenniego Jamesa, i pomimo wielu kwaśnych min wybór ten był nie tylko oczywisty, ale także bardzo dobry. Morgan pierwszy raz widziany był już w pierwszym sezonie, jednak potem na długo zniknął z ekranów, by powrócić w najbardziej newralgicznym momencie serialu. Wielokrotnie oddalał się od swojej grupy, przez co łatwo można było uzupełnić czas jego nieobecności jakąś ciekawą przygodą. Wszyscy myśleli, że właśnie taką drogą pójdą twórcy seriali o żywych trupach, jednak pierwszy odcinek jest w tej materii dużym zaskoczeniem. 

Fear The Walking Dead, sezon 4, recenzja, crossover, The Walking Dead, Morgan Jones, Althea, John

Podróż za jeden uśmiech

Akcja pierwszego odcinka jest zupełnie czymś innym, niż dotąd można było zobaczyć w „Fear The Walking Dead”. Jest to swego rodzaju preludium dla całego czwartego sezonu, które ma za zadanie pokazać widzom, czego mogą się spodziewać i jak wygląda główna oś fabularna czwartego sezonu. Twórcy serialu postanowili wprowadzić wątek większej tajemnicy, która oddziałuje niby w tle całej fabuły, jednak wciąż powraca, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Przypomina to wielokrotnie używane w „The Walking Dead” obietnice poznania czegoś poza światem dziejącym się wokół głównych bohaterów.

We wszystkich wywiadach twórcy twierdzili, że fabuła crossoveru będzie rozgrywała się pomiędzy akcją pierwszego i trzeciego sezonu „The Walking Dead”, czyli wtedy, kiedy postać Morgana nie była obecna w serialu. Sporym zaskoczeniem jest moment, kiedy odkrywamy, w którym miejscu tak naprawdę została umiejscowiona akcja tego odcinka. W ogólnym rozrachunku działa to na korzyść produkcji. Gdyby osadzić historię w okresie, o którym mówili twórcy, brakłoby w niej elementu zaskoczenia, od początku wiadomo by było, że Morgan przetrwa. 

Najbardziej irytującą rzeczą w tym odcinku jest sam Morgan Jones i jego ponowna wycieczka rollercoasterem emocji. Kolejny raz przechodzi on swoje dziwaczne załamanie nerwowe, które całkowicie zmienia jego sposób myślenia i działania, co jest już po prostu komiczne. Morgan stał się postacią niemożliwą do określenia, a jego zachowania stają się nieprzewidywalne. Doznałem ataków niepohamowanego śmiechu, kiedy wychodzi to na jaw, bo ile można próbować tak kompletnie zmieniać bohatera i jego emocje i do tego w tak drastyczny, wręcz niemożliwy do uwierzenia sposób?

Fear The Walking Dead, sezon 4, recenzja, crossover, The Walking Dead, Morgan Jones, Althea, John

Nadciąga burza

Drugi odcinek jest diametralnie różny od pierwszego i stara się pokazać fanom „Fear The Walking Dead” ich ulubionych bohaterów po wydarzeniach z finału trzeciego sezonu. Dużym zaskoczeniem jest w tym miejscu brak jakiegokolwiek wyjaśnienia, co działo się pomiędzy tymi sezonami z grupą, przez co ma się wrażenie, jakby serial szukał świeżego startu. Madison, Alicia, Nick, Ofelia oraz Victor próbują na nowo ułożyć sobie życie w zupełnie nowym miejscu, które widz zastaje już na etapie całkiem rozbudowanego obozu, pomiędzy nowymi bohaterami, tak jakby przeszłość dla nich nie istniała. Madison oddaje się pracy nad polepszeniem i tak już niezłych warunków bytowych dla grupy, co czynią także pozostali. Jedynie Nick zdaje się wciąż nawiedzany przez widmo tego, co ich spotkało, przez co jego zachowanie znacznie się zmienia. Nie jest już tym samym chłopakiem, którego dotąd znaliśmy. Wykazuje cechy stresu pourazowego, staje się przydatny wyłącznie w bezpiecznych murach obozowiska.

Życie całej grupy wygląda jak sielanka, jednak, jak to bywa w tym serialu, nic, co piękne, nie trwa wiecznie. Bohaterowie w końcu spotykają inną społeczność. Schemat jest w tym przypadku znany i zakłada, że obcy chcą tego, co mają główni bohaterowie. Konflikt jest oczywisty i najpewniej cała fabuła tego sezonu skupi się na tym problemie. Jest jednak jedno ale, i to na tyle znaczące, że ściągnie na cały serial potężną burzę. Twórcy, zamiast stworzyć coś nowego, postanowili ponieść się wtórności. „Fear The Walking Dead” będzie musiało stawić czoła bardzo poważnym oskarżeniom ze strony fanów. Żeby tego było mało, do serialu zostaje wpleciony wątek, o którym spekulowano już w siódmym sezonie „The Walking Dead”. Nie pojawił się w serialu-matce, ale w pewien zmieniony sposób ma stać się ważnym elementem spin-offu. Nie wyobrażam sobie, żeby fani mogli przemilczeć ten aspekt i najpewniej tak nie będzie.

Fear The Walking Dead, sezon 4, recenzja, crossover, The Walking Dead, Morgan Jones, Althea, John

„Fear The Walking Dead” czeka batalia, z której mogą wyjść zwycięsko chyba tylko dzięki wątkowi Morgana, jednak nie jest pewne, czy będzie to taki crossover, jakiego się spodziewano. Sposób tranzytu postaci z jednego serialu do drugiego może być największym problemem dla nich obu. Kolejnym i nie mniej istotnym problemem może być niechęć twórców do wyjaśnienia, co tak dokładnie działo się z głównymi bohaterami między trzecim a czwartym sezonem, o czym świadczy drugi odcinek. Obawiam się, że fani mogą poczuć się nie tylko zagubieni, ale także mocno zawiedzeni tym, co zaoferowało im AMC.

Czwarty sezon „Fear The Walking Dead” zadebiutuje 15 kwietnia w stacji AMC.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
6
Pierwsze dwa odcinki są tak różne od siebie, że w zasadzie trzeba by było oceniać je osobno. Czwarty sezon wystartował w mocnym stylu pomimo dużej liczby potknięć i wtórności. Fani powinni być przygotowani na coś zupełnie innego, niż się spodziewali.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • czas, w którym ma miejsce akcja nowego sezonu
  • postać Johna

Minusy

  • brak jakichkolwiek wyjaśnień, co się działo z grupą
  • przekombinowane użycie flashbacków
  • kolejna drama życiowa Morgana

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Fear the Walking Dead

Spin-off serialu Żywe Trupy (The Walking Dead), który przedstawia początek apokalipsy zombie na zachodnim wybrzeżu USA. Fabuła obejmuje okres, kiedy Atlanta upadała, …


Aktualności