2
Recenzja do: Mosaic (2018 )
Recenzje

Premiera serialu „Mosaic” była jedną z najbardziej oczekiwanych w tym roku. Wszystko za sprawą nowatorskiego podejścia do tego, czym może być współczesny serial. Steven Sodernbergh (reżyseria, produkcja) zaproponował rozszerzoną formę odbioru serialu, poprzez aplikację pozwalającą na zgłębianie fabuły z perspektywy różnych osób. Aplikacja ta nie jest dostępna w Polsce (w USA pojawiła się pod koniec 2017 roku), dlatego niestety nie mogę jej ocenić. Natomiast w trakcie oglądania „Mosaic” trudno oprzeć się wrażeniu, że głównym tematem zainteresowania twórcy jest subiektywizm i różnice w postrzeganiu faktów z różnych punktów widzenia. Tytuł jest miniserialem, składa się z (trwających niecałą godzinę) sześciu odcinków. Wydarzenia przedstawione są w sposób skondensowany, choć tempo akcji nie jest przesadnie szybkie.

Piękna, samotna i niejednoznaczna

Oś fabularną „Mosaic” stanowi zniknięcie atrakcyjnej autorki bajek dla dzieci – Olivii Lake. Piękna i dojrzała pisarka osiągnęła sukces komercyjny i finansowy, jednak jej wybory życiowe dotyczące mężczyzn nie są szczęśliwe. Mieszka w malowniczo położonej posiadłości (stan Utah), w sąsiedztwie wpływowych osób. Choć otacza ją wianuszek interesujących mężczyzn, żaden z nich nie gwarantuje szczęścia. Pewnego dnia w jej życiu, zdawałoby się przypadkiem, pojawia się młody, nieodkryty jeszcze artysta – Joel oraz tajemniczy, zajmujący się pokrętnymi interesami Eric. Natężenie wydarzeń prowadzi do punktu kulminacyjnego, w którym Olivia znika i zachodzi podejrzenie, że została zamordowana. Po czterech latach zostaje odnaleziona jej ręka, co prowadzi do otwarcia sprawy na nowo. Od trzeciego odcinka śledzimy wznowione przez policję dochodzenie oraz prywatne poszukiwanie sprawcy przez siostrę Erica – Petrę. Jest to jedna z najciekawszych postaci, nie tylko za sprawą sposobu, w jaki prowadzi amatorskie śledztwo, ale również ze względu na nietypowa historię jej rodziny i życie prywatne.      
 


„Czyje to lasy?”

Struktura narracyjna odwołuje się bezpośrednio do tytułu. Poszczególne sceny są jak elementy układanki, którym możemy przyglądać się z wielu stron i sami zdecydować, czy pasują do siebie. Takie zadanie ma też aplikacja stworzona na potrzeby serialu. Umożliwia zbadanie sprawy z perspektywy poszczególnych osób oraz zapoznanie się z dodatkowymi materiałami: dokumentami, zdjęciami i raportami policyjnymi. Niewątpliwie takie rozwiązanie ma dużo zalet, ale też powoduje u widza dezorientację i trudności w odbiorze. To, co widzimy na ekranie, jest subiektywną wersją układanki Soderbergha. Momentami wygląda to tak, jakby poszczególne elementy rozsypały się i zostały złożone w autorską całość, niekoniecznie łatwą do śledzenia. Wyraźnie widać to już w  pierwszej scenie, która z powodzeniem mogłaby znaleźć się w ostatnim odcinku. Wydarzenia bowiem nie zawsze są ułożone w sposób linearny. Mogą przeszkadzać ostre cięcia oraz  montaż – który sprawia wrażenie chaotycznego.

W interesujący sposób nawiązuje do tego bajka napisana przez Oliwię 26 lat wcześniej, która przyniosła jej sławę i pieniądze, zatytułowana „Czyje to lasy?”. Opowiada ona o niedźwiedziu, którego chce zabić myśliwy w obronie swojej rodziny. Z drugiej strony jest niedźwiedzia rodzina, obawiająca się myśliwego. W zależności od tego, czyją perspektywę przyjmiemy, kat może okazać się ofiarą i na odwrót.

 

Przez dziurkę od klucza 

Porwanej historii towarzyszy specyficzna praca kamery. Zwykle obraz jest niestabilny, najazdy kamery są mało płynne, często pojawiają się niepokojące zbliżenia twarzy oraz szczegółów scenografii. Kadry sprawiają wrażenie surowych, nieobrobionych, w dodatku w rogach obrazu pojawiają się zaciemnienia. Całość utrzymana jest w nieco nienaturalnych, przyciemnionych kolorach. Często kadrowanie jest niestandardowe, jakbyśmy podglądali historię z  jakiegoś mało wygodnego miejsca. Dzięki temu zabiegowi widz może czuć się jak podglądacz spozierający przez dziurkę od klucza, ale nie wszyscy będą zwolennikami takiego sposobu obrazowania.    

Obraz sprawiający wrażenie niedopracowanego mogą rekompensować śnieżne krajobrazy i wysmakowane wnętrza. Bohaterowie serialu mieszkają w bardzo malowniczej części stanu Utah, atrakcyjnym kurorcie narciarskim Summit. Temat ziemi i jej wartości pojawia się wielokrotnie i jest ważnym elementem fabuły. Umiejscowienie akcji w małej miejscowości sprawia, że to kolejny kryminał o zamkniętej społeczności i jej sekretach. Równocześnie towarzyszy jej blichtr i bogactwo oraz wielomilionowe, nie zawsze legalne interesy. Wysoki status społeczny i ekonomiczny odróżnia bohaterów serialu od wielu innych tytułów opowiadających podobną historię.


Prawda, dobro i piękno?

Ciekawym motywem jest rola sztuki w życiu człowieka i bohaterów serialu. Olivia jest autorką książek i ich ilustratorką, rysownikiem jest również Joel. Siostra Erica (Petra) jest konserwatorką dzieł sztuki oraz pisarką amatorką. Sąsiedzi Olivii są kolekcjonerami sztuki, a jej fundacja (nomen omen nazwana „Mosaic”) pomaga dzieciom wyzwalać twórczą energię. Jednak to właśnie ojciec Erica, misternie układający intrygi, manipulujący ludźmi w celu osiągnięcia własnych korzyści i dopuszczający się oszustw, w rozmowie między Olivią i Erickiem, określany jest jako największy artysta z nich wszystkich. Zatem sztuka w ich rozumieniu nie zawsze hołduje najwyższym cnotom.   
  
Oszczędność formy to nie tylko surowe kadry, ale także bardzo uboga ścieżka dźwiękowa. W porównaniu do innego serialu stworzonego przez Soderbergha – „The Knick” – muzyka nie odgrywa tu znaczącej roli i pojawia się niezwykle rzadko. Dla mnie to wielki minus. Lubię, kiedy ścieżka dźwiękowa buduje napięcie, wyzwala emocje lub jest uzupełnieniem opowiadanej historii. Drugi wielki nieobecny to czołówka. Szkoda, że jej zabrakło, ponieważ mogłaby stanowić ciekawy komentarz do całości.

 

 
Czy eksperyment się powiódł?

Warto jednak zaznaczyć, że aplikacja pozwala jedynie na zgłębianie relacji między bohaterami i uzyskiwanie dodatkowych odpowiedzi, natomiast widz nie może samodzielnie decydować o przebiegu wydarzeń. Trudno dziś wyrokować, czy to nowatorskie rozwiązanie zmieni  oblicze telewizji i czy właśnie w ten sposób będziemy oglądać seriale. Wpływ widzów na produkcje filmowe widać już teraz, choćby poprzez naciski fandomów na twórców ich ukochanych seriali czy słupki oglądalności, decydujące o „być albo nie być” danego tytułu. Pośrednio każdy z nas ma wpływ na przemysł filmowy i to, co on nam oferuje. Z drugiej strony wpływ na przebieg fabuły zapewniają nam gry komputerowe. Czy zadaniem seriali miałoby być podążanie tą samą drogą?  

Największym zarzutem, jaki mam wobec „Mosaic”, to brak jakichkolwiek emocji. Pewnie niewiele ich poczuliście, czytając tę recenzję, podobnie jak ja, oglądając „Mosaic”. Doceniam wiele rozwiązań, jednak w niewielkim stopniu sprawiały one, że z uwagą śledziłam tę historię. Nie mogę stwierdzić, że poczułam znudzenie, jednak wrażenie, jakie po sobie zostawił serial, jest bardzo płaskie. Gdyby nie odstępstwa w linearnym prowadzeniu narracji i intrygująca Sharon Stone w roli niejednoznacznej Olivii Lake, mógłby to być kryminał, jakich wiele. Być może to nie mobilna aplikacja była dodatkiem do serialu, ale serial do aplikacji, która miała przynieść rozgłos Soderberghowi i ugruntować jego pozycję burzyciela porządku w filmowym świecie. W ostatniej scenie siedemnastoletnia (!) autorka książki o Olivii Lake mówi o sobie: „Tylko ja mogę sobie przeszkodzić, jeśli się zatrzymam”. Soderbergh eksperymentuje z formami i nie zatrzymuje się, to pewne.     
 
„Mosaic” zostało wyprodukowane przez stację HBO. Premiera pierwszego odcinka miała miejsce w Polsce 23 stycznia, kolejne pojawiały się każdego następnego dnia (ostatnie dwa pojawiły się jednocześnie). 

 

Gra aktorska
9
Zdjęcia
5
Muzyka
3
Scenariusz
7
Serial eksperymentalny pod względem formalnym, fabularnie nie jest zaskoczeniem. Warto obejrzeć, choćby dla Sharon Stone.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • rewelacyjna rola Sharon Stone
  • ciekawa postać Perty Neill

Minusy

  • uboga ścieżka dźwiękowa
  • chaotyczny montaż (brak linearności)
  • mało emocjonująca, schematyczna historia

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Dariusz Tomasik
    Dariusz Tomasik
    @777moneymaker

    I to jest recenzja na poziomie. Pani @MonikaTalaga - czekam na kolejny tekst z serii The Must Watch i Wehikułu Serialomaniaka - super to wychodzi spod Pani klawiatury. pozdrawiam

Powiązane

Aktualności