Recenzja do: The Girlfriend Experience (2016 )
Recenzje

Druga odsłona serialu inspirowanego filmem Stevena Soderberga „The Girlfriend Experience” przyniosła widzom wiele niespodzianek. Pierwszy sezon był dość kameralną opowieścią o tym, jak studentka prawa, Christine (Riley Keough), odkrywa, jak łatwo może zarobić naprawdę duże pieniądze i to w sposób, który jest dla niej bardzo przyjemny i odpowiada jej najgłębszym potrzebom. Perypetie początkującej dziewczyny do towarzystwa były świeżym i oryginalnym spojrzeniem na często poruszany w kinie i telewizji temat, ukazujący, że prostytucja może nie być przymusem, a w układzie dziewczyna-klient czasem to dziewczyna jest stroną dominującą lub wręcz drapieżcą. Druga seria, którą mogliśmy oglądać na HBO, ma podobną wymowę, choć jest zupełnie inna w formie.

Zdesperowane profesjonalistki

Tym razem otrzymujemy dwie, prowadzone równolegle, historie. Odcinki były wypuszczane po dwa tygodniowo, z czego jeden opowiadał wątek mieszkającej w Waszyngtonie dyrektor finansowej republikańskiego PAC, Eriki (Anna Friel), a drugi, toczący się w Nowym Meksyku, pokazywał historię Brii (Carmen Ejogo), kobiety objętej programem ochrony świadków. Panie nie mają ze sobą nic wspólnego, wątki nie łączą się ze sobą nawet w finale, a jedynym, co usprawiedliwia ich obecność w tej serialowej antologii, są problemy związane z zawodem dziewczyny do towarzystwa.

Erica jest silną, zdecydowaną i stanowczą kobietą, która ma imponującą karierę w polityce, ale jej życie uczuciowe kuleje. Właśnie zostawiła ją partnerka, którą wciąż kocha, a tęsknotę po niej leczy spotykając się z piękną Anną (Luisa Krause), biseksualną luksusową prostytutką. Od początku Erica jest dominującą stroną tego układu, co odpowiada młodszej i coraz bardziej zakochanej Annie, gotowej na wszystko, by zatrzymać obiekt fascynacji przy swym boku. Niestety, gdy poważna pani dyrektor decyduje się na przyjęcie brudnych pieniędzy od zagranicznego inwestora, co skutkuje ogromnymi problemami zawodowymi, daje o sobie znać jej zły charakter, pełen skłonności do przemocy psychicznej nakierowanej na innych i siebie. Wkrótce zaczynamy obserwować bardzo okrutną rozgrywkę w związku, który nie ma szans na happy end.

Jeśli chodzi o Brię, to jej wątek przypomina połączenie kryminału i dramatu psychologicznego, wyreżyserowanego przez Tarantino. Była dziewczyna gangstera, w zamian za udział w programie ochrony świadków, ma złożyć pełne zeznanie, dotyczące jej życia z handlarzem narkotyków. Do tego czasu ona i nastoletnia córka jej byłego partnera, przebywają pod opieką agenta, który przez kilka tygodni uczy je radzenia sobie w zupełnie nowej sytuacji. By mieć środki na swoje potrzeby oraz by odzyskać przynajmniej część kontroli nad tym, co się wokół niej dzieje, Bria powoli wraca do pracy „doświadczonej dziewczyny”. Gdy jej uwikłanie w związki z klientami, a także z jej opiekunem, staje się coraz bardziej dojmujące, budzi się w niej ogromny lęk i paranoja, w dodatku całkiem uzasadnione, gdyż śmiertelnie niebezpieczny były chłopak naprawdę może się czaić tuż za rogiem.

Seks jako broń masowego rażenia

Zdecydowanie warte uwagi jest samo przesłanie obu wątków, w których to, że kobiety mają doświadczenie w świadczeniu płatnych usług seksualnych, istotnie wpływa na ich psychikę, a także na ludzi z ich najbliższego otoczenia. Zarówno Anna, jak i Bria, wydają się chłodne, zdystansowane i wyrachowane. Mają oczywiście swoje chwile słabości, gdy okrywają prawdziwe emocje, ale za każdym razem wiąże się to z bolesnymi doświadczeniami, zamykającymi je na „normalność” jeszcze bardziej. Obie doskonale rozumieją, jak potężną bronią jest seks i potrafią się nim po mistrzowsku posługiwać, by dostać to, czego pragną. W nielicznych przypadkach, gdy to się nie udaje, zarówno one, jak i my, widzowie, jesteśmy szczerze zaskoczeni. Seks w wizji twórców serialu, Amy Seimetz (odpowiedzialnej za wątek meksykański) i Lodge'a Kerrigana (piszącego i reżyserującego wątek waszyngtoński) jest sprowadzony do funkcji prostej czynności fizjologicznej, wykonywanej przez nasze bohaterki automatycznie, ale jest też cenną walutą, dającą się wymienić praktycznie na wszystko i pozwalającą sprawować totalną kontrolę nad innymi ludźmi. Co najciekawsze, mistrzynią łóżkowych manipulacji i prawdziwym czarnym charakterem tej serii jest niebędącą dziewczyną do towarzystwa Erica, poważna pani dyrektor w dojrzałym wieku i z ogromną inteligencją. Dzięki jej (nieco demonicznej trzeba przyznać) postaci, widzimy, że problem nie leży w zawodzie, w branży erotycznej, której częścią są Anna i Bria, lecz we współczesnej kulturze, promującej takie własne zachowania.

Obserwacja Eriki może przynieść widzom bardzo interesujące wnioski, szczególnie dzięki porównaniu tej postaci z bohaterami „House of Cards”, będącymi w porównaniu z tą rozsypującą się po kawałeczku kobietą, niczym nadludzie, których nic nie może zniszczyć ani skłonić, by porzucili raz obraną ścieżkę. Choć „House of Cards” ogląda się znacznie przyjemniej, to jednak w „The Girlfriend Experience” jest więcej realizmu.

A jeśli już o przyjemności mowa, to na koniec podzielę się informacją, że żadnego jeszcze serialu nie oglądało mi się z tak ogromnym dyskomfortem niż tego. Twórcy świadomie grają z widzem, wytrącając go z równowagi i zmuszając do wyjścia poza strefę komfortu. Niektórym to odpowiada, inni niestety skarżą się na nudę, frustrację i brak możliwości nawiązania jakiejkolwiek więzi z bohaterkami. Ja jestem raz po jednej, raz po drugiej stronie. Piękne minimalistyczne wnętrza, epatujące nowoczesnym designem, są tak samo puste jak oczy dziewczyn do towarzystwa i prawdopodobnie też jak ich udręczone dusze. Chłód wystudiowanych kadrów ciekawie koresponduje z chłodem emocji. Niestety, eksperymenty z nieprzyjemnie bliską lub zbyt oddaloną kamerą niweczą wysiłki twórców, dodając wielu scenom pretensjonalności lub wręcz śmieszności, których nie powinno w nich być. Drugi sezon „The Girlfriend Experience” spokojnie wygrałby w każdym konkursie na najdziwniejsze sceny łóżkowe czy najmniej apetycznie ukazaną nagość i z przykrością muszę stwierdzić, że głównie dzięki temu go zapamiętam.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
8
Muzyka
6
Scenariusz
6
Drugi sezon serialowej antologii poświęconej życiu luksusowych prostytutek, przyniósł nam nowe miejsca i postaci. Świat wielkiej polityki i bogactwa przeplata się ze światem ubóstwa i strachu o życie. Bria, Erica i Anna to zupełnie różne bohaterki, na które jednak płatny seks miał tak samo dewastujący wpływ.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • Ważna tematyka uzależnienia od płatnego seksu
  • Oryginalne zdjęcia
  • Ciekawy pomysł na dwa równoległe wątki

Minusy

  • Aktorstwo na dość przeciętnym poziomie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Girlfriend Experience

Christie zmaga się z kłopotami finansowymi. Nie potrafi wybić się z dołka, dopóki znajoma nie zaproponowała jej pracy jako ekskluzywna kurtyzana. Kobieta oferuje …