Recenzja do: Dynasty (2017 )
Recenzje

Zaczęłam ten serial z myślą, że będzie to coś pokroju „The Royals” czy może „Gossip Girl”. Z początku produkcja nie wciągnęła mnie za bardzo, za to takiego zakończenia z pewnością się nie spodziewałam.

Gwoli wyjaśnienia, „Dynasty” to reboot niegdyś popularnej serii z lat 80. o tym samym tytule. Opowieść skupia się na bardzo zamożnej rodzinie Carringtonów, która oczywiście boryka się z różnymi problemami. Główną bohaterką jest Fallon Carrington, która myśli, że odziedziczy po swoim ojcu majątek, jednak nieoczekiwanie dowiaduje się, że w jej rodzinie pojawi się kolejna osoba; to dopiero początek komplikacji, ponieważ w następnych odcinkach wychodzą na jaw kolejne kłamstwa. Z pewnością tego typu produkcja spodoba się osobom, które lubią być świadkami dramatów i dużych konfliktów na tle bogactwa i przepychu.

Dynasty, Dynastia, Carringtonowie, rodzina, reboot, serial, 1 sezon, recenzja


Rozwinięcie akcji, na które warto czekać

Zaczynając „Dynasty”, nastawiałam się na niezbyt angażujący serial, który przyjemnie się ogląda i nie zmusza do skupiania się na nim przez cały czas. Dlatego muszę przyznać, że zdarzało mi się zajmować jeszcze innymi rzeczami podczas seansu, ponieważ wstęp nie pochłonął mojej uwagi; mimo to oglądałam, ponieważ przypominał mi nieco „Gossip Girl”, a ile razy można oglądać ten sam serial.

Jednak z biegiem akcji moje podejście się zmieniło. Rodzinę Carringtonów spotykały kolejne problemy, związane przeważnie z ujawnianiem ukrywanej prawdy (jak chociażby przekrętów w firmie), usiłowaniem morderstwa, romansami czy kolejnymi członkami rodziny. To są tylko jedne z nielicznych perypetii dynastii, ale nic nie przyciąga ludzkiej uwagi lepiej, jak wszelkie niepowodzenia innych. Oczywiście nie tylko to spowodowało, że bardziej zaczęłam skupiać się na serialu. Drugim bardzo ważnym elementem byli bohaterowie, do których się przywiązałam i w swoim wyobrażeniu miałam pewien zamysł, jak ich losy mogłyby się dalej potoczyć, ale przecież bez zwrotów akcji i trudności produkcja byłaby zbyt nużąca. Z tego powodu ostatnie odcinki postawiły mnie w dziwnej sytuacji. Z jednej strony byłam zachwycona, jak wieloma rzeczami twórcy potrafili mnie zaskoczyć i trzymać w napięciu, a z drugiej czułam to, co przeważnie odczuwa się po dobrym serialu, czyli pragnienie oglądania dalej i smutek, że sezon się skończył. 

Przemyślana obsada

Są fragmenty, w których fabuła serialu zwalnia, bądź zawiera luki oraz niedopracowania scenariuszowe, jak chociażby powierzchowne potraktowanie czynu, który popełniła Crystal, czyli nowa żona ojca Fallon, w rodzimym kraju. Jednak później wybaczałam te niedomówienia, tłumacząc sobie, że jest to opera mydlana, która ma być po prostu przyjemnym serialem, na który miło się patrzy. Dodatkowo bardzo ważnym aspektem, który przekonał mnie do tej produkcji, byli aktorzy. Wydaje mi się, że twórcy poważnie przemyśleli wybór obsady, ponieważ każda postać była charakterystyczna i dobrze zbudowana. Członkowie Carringtonów byli niesamowicie charyzmatyczni i każdy z nich miał swoje indywidualne cechy, choć nadal pod pewnym kątem pasowali do siebie jako rodzina. Z jednej strony wydawali się osobami przeważnie niezłomnymi, zdecydowanymi, a nawet czasami bezwzględnymi, które chowają swoją prawdziwą twarz za maską, którą muszą zakładać ze względu na swoją pozycję. Z drugiej, każdy z nich posiadał w sobie pewnego rodzaju wrażliwość i pragnienie zwykłego życia, nie na pokaz.

Dynasty, Dynastia, Carringtonowie, rodzina, reboot, serial, 1 sezon, recenzja, Fallon

 

Ciężko jest omówić pokrótce wszystkich bohaterów, ponieważ każdy z nich miał rozbudowaną psychoanalizę. Dla przykładu można wziąć główną bohaterkę, Fallon. Elizabeth Gillies, która podjęła się tej roli, świetnie się sprawdziła, zarówno pod kątem gry aktorskiej (w tym mimiki twarzy), jak też urody i seksapilu. Naprawdę wierzyliśmy, że jest to silna kobieta, która wie, czego chce, jeśli chodzi o sprawy biznesowe. Wydaje się osobą bez uczuć ze względu na swoje relacje z najbliższymi, jednak tak naprawdę, w głębi, jest zagubiona i potrzebuje opieki. Dużo w jej życiu się zmienia, ale z pewnością buduje to jej osobę i nie chodzi tu tylko o dziedziczenie majątku i założenie własnej firmy, ale również miłosne perypetie, które pomagają jej w zmianie priorytetów.

O jej postaci można by mówić wiele, ale wyszedłby z tego esej, dlatego warto pokrótce nadmienić, że podobnie są zbudowani inni bohaterowie. Ojciec Fallon, Blake (Grand Show)  to mężczyzna budujący imperium, który musi mieć nad wszystkim i wszystkimi władzę, ale nie jest pozbawiony uczuć, tylko musi je ukrywać. Jednak otwiera go trochę nowa żona, Crystal (Nathalie Kelley), piękna, młoda, delikatna kobieta, która prawie każdego potrafi sobą oczarować, a przy tym nie jest wcale taka głupiutka. Oczywiście w serialu pojawiają się również inne postacie, jak chociażby homoseksualny Steven (James Mackay), czarny charakter, Jeff (Sam Adegoke) czy przemiły przyjaciel rodziny, Joseph (Alan Dale), który jest dla rodziny Carringtonów jak ojciec-opiekun. Każdy z aktorów bardzo przemyślał swoją rolę i trudno tych bohaterów nie zapamiętać, ponieważ wszyscy  wyróżniają się swoim charakterem oraz wydaje się, że na ekranie czasami wręcz rywalizują o uwagę widza.

Brawo za kostiumy

Warto jeszcze zwrócić uwagę na inną kwestię niż fabuła czy bohaterowie. Z pewnością niesamowitą rolę odegrała w serialu scenografia i kostiumy. Czuć w nich przepych, bogactwo i piękno. Przyjemnie się patrzy na ogromny, cudowny dom, w którym zdaje się, że niczego nie brakuje. Może on przytłaczać swoją wielkością, ale daje też pewne poczucie komfortu i przytulności, tak że chętnie usiadłoby się obok bohaterów na kanapie, by być świadkiem ich kolejnych perypetii. Natomiast jeśli chodzi o kostiumy, to widać, że pion kostiumografii świetnie się spisał i mógł dać się ponieść wodzom fantazji, ponieważ nie sposób nie zakochać się w niejednej przepięknej sukni czy idealnie skrojonym garniturze, które cieszą oko.

Dynasty, Dynastia, Carringtonowie, rodzina, reboot, serial, 1 sezon, recenzja, Fallon


Z rzeczy czysto technicznych: wyjątkowo nie zwróciłam na to zbytniej uwagi. Zdjęcia nie wyróżniały się niczym specjalnym ani też nie raziły niedociągnięciami. Po prostu śledziły bohaterów i pozwalały nam cieszyć się z seansu. Natomiast soundtrack przeważnie pasował do różnych scen, szczególnie że mogliśmy usłyszeć zarówno coś bardziej, jak i mniej znanego. Z drugiej strony muzyka w czołówce aż prosiła się o przewinięcie. Zostawała na długo w głowie (w negatywnym sensie), ale jestem to w stanie wybaczyć.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
6
Muzyka
7
Scenariusz
6
„Dynasty” to reboot niegdyś popularnej serii z lat 80. o tym samym tytule. Opowiada o zamożnej rodzinie Carringtonów, których życie nie zawsze jest bajką. Z pewnością spodoba się fanom „The Royals” albo „Gossip Girl”.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • obsada aktorska
  • scenografia i kostiumy
  • zakończenie

Minusy

  • niedopracowanych scenariusz
  • muzyka w czołówce

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale


Dynasty

Serial podejmuje tematykę poruszaną wcześniej w amerykańskiej operze mydlanej pod tym samym tytułem. Opisuje losy rodziny Carringtonów, w której rozgrywa się odwieczna …


Aktualności