Recenzja do: Dirty John (2018 )
Recenzje

Ogromne nadzieje, ciekawy pierwowzór i doskonali aktorzy w rolach głównych. Czy to wystarczyło, by „Dirty John” stał się hitem?

dirty john, bravo, connie britton, eric bana, recenzja serialu

Byłam mocno podekscytowana, gdy usłyszałam o premierze serialu „Dirty John”. Stacja Bravo postanowiła przenieść na mały ekran podcast o tym samym tytule. Reporter New York Times, Christopher Goffard, przedstawił w nim (a wcześniej w serii artykułów) prawdziwą historię tragicznego związku, a twórcy serialu postanowili dodać coś od siebie, o czym poinformowali tuż po ostatniej scenie pilota. Jednak wprowadzone zmiany są raczej kosmetyczne, a szkoda – bo może większe rewelacje byłyby w stanie wybić ten serial na wyżyny, a tak mamy takie o, coś.

Dama w opałach spotyka Księcia z bajki

Czym jednak jest to „coś”? Opowieścią o Debrze Newell, bogatej projektantce wnętrz, matce trojga dzieci, która nie potrafi odnaleźć wiecznej miłości, chociaż próbuje i próbuje. Początkowe sceny pilota pokazują nam, że Debra trafia wciąż na fatalnych mężczyzn. Później dowiadujemy się, że ma za sobą cztery nieudane małżeństwa. Jednak pewnego dnia główna bohaterka umawia się na randkę z przystojnym Johnem Meehanem, anestezjologiem, z którym nie kończą się tematy do rozmowy i śmiechy z żartów. Debra od razu wpada po uszy i w ciągu dwóch miesięcy para bierze ślub, kupuje dom (ekhem, Debra kupuje, przecież jest bogata) i żyje, karmiąc się szczęściem i spijając jeden drugiemu z dzióbków.

dirty john, bravo, connie britton, eric bana, recenzja serialu

Tyle tylko, że John nie jest wcale takim ideałem, za jakiego uważa go główna bohaterka. W pierwszym odcinku nie dowiadujemy się, co mrocznego kryje się w tytułowej postaci (a serial ewidentnie wmusza nam myślenie, że z Johna jest niebezpieczny gość, ale o tym za chwilę), jedynie rzucane są nam czerwone flagi. A to John przychodzi na pierwszą randkę niestosownie ubrany, a to wychodzi zdenerwowany z mieszkania Debry, gdy ta odmawia mu seksu, po tym, jak bez pytania rozgościł się na jej łóżku, a to mówi jednej z córek swojej partnerki, że powinna dostać lanie. Oczywiście, główna bohaterka tego nie zauważa i brnie coraz bardziej w ten związek.

Dobrze, mogłaby tego nie zauważać, nie byłaby to pierwsza tego typu historia. Tyle tylko, że serial przedstawia dziwactwa Johna w tak łopatologiczny sposób, że cała historia wydaje się być parodią. Prawie każda sekunda, w której na ekranie widzimy tego bohatera, okraszona jest czerwonymi napisami „uwaga!”. Przez to pilot zamiast zachęcać do śledzenia opowieści o tragedii, która nieuchronnie nadchodzi, zanudza nas na śmierć.

Kim jest Debra?

Nawet jeśli przyjmiemy wersję, w której John rzeczywiście zachowuje się tak niepokojąco, że każdy milimetr jego jestestwa krzyczy, że należy chronić się przed tym bohaterem, to nadal nie wychodzi to serialowi na dobre. Bo chociaż Debra ignorowała wszystkie oczywiste czerwone flagi, to nie mamy pojęcia dlaczego. Nie wiemy dlaczego ma za sobą tyle nieudanych małżeństw, dlaczego tak usilnie szuka partnera, dlaczego tak lgnie do kogoś takiego jak John. Wiemy tylko, że jest bogata, że chodzi na terapię razem z córką i… w sumie tyle. Przydałby się w „Dirty John” pokaźny background Debry, nadanie jej postaci jakiegoś mięcha. Jak inaczej mamy przejmować się jej losem, skoro ani jej nie znamy, ani nas nie obchodzi?

dirty john, bravo, connie britton, eric bana, recenzja serialu

Nie spisuję jednak „Dirty John” na straty. Pierwsze koty za płoty, czas na coś lepszego. Ta historia ma w sobie potencjał, może więc w kolejnych odcinkach będzie można go dostrzec. Daję ten kredyt zaufania ze względu na wspaniały duet aktorski Connie Britton i Erica Bany. Starają się, jak mogą, by wyciągnąć z tego serialu jak najwięcej. Razem prezentują ciekawą dynamikę, a gdybym zobaczyła ich wersje Debry i Johna na ulicy, pewnie pomyślałabym, że to jedna z najsłodszych par, jakie widziałam. O ile w kolejnych odcinkach ktoś dobrze ich poprowadził i wykorzystał ten potencjał aktorski, to „Dirty John” może okazać się całkiem dobrym serialem.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
4
Muzyka
4
Scenariusz
3
Dwójka znakomitych aktorów utknęła w fatalnie prowadzonej historii na podstawie popularnych podcastów. Wielka szkoda, że serial zaliczył taki fallstart, ale może będzie lepiej.
Ocena czytelników
4

Plusy

  • znakomita gra aktorska Connie Britton i Erica Bany

Minusy

  • brak backgroundu głównej bohaterki
  • nachalne pokazywanie, że John jest czarnym charakterem
  • nudna fabuła

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności