Recenzja do: Crime Diaries: The Candidate (2019 )
Recenzje

Czasami jest tak, że ogląda się jakiś serial i bardzo chce w niego zaangażować. Próbuje się z każdym odcinkiem, momentami pojawia się przebłysk nadziei, ale jednak kończy się to wszystko rozczarowaniem. Największym problemem jest to, że nawet nie miałam oczekiwań w stosunku do tej produkcji, a i tak jest mi przykro.

Pierwszy sezon to dopiero początek przedstawiania nierozwiązanych zbrodni w Meksyku. Zapowiedziana antologia ma się skupiać na niedokończonych sprawach, których śledztwa ciągnęły się przez lata, a i tak zostały zamiecione pod dywan. W tym sezonie zgłębiamy sprawę morderstwa kandydata na prezydenta – Luisa Donalda Colosio – który podczas jednego z wieców w Tijuanie zostaje postrzelony w głowę, stojąc w tłumie. Sprawa jest o tyle ciekawa, że prawie nikt nie chce jej rozwiązać, a przynajmniej większość osób, które powinny być zainteresowane uzyskaniem sprawiedliwości. Rząd nie współpracuje, policja umywa ręce, a ludowi wystarczy pierwszy lepszy winny, którego będzie można ukamienować.

Spokojnie o morderstwie

Ta produkcja to zdecydowanie wybór dla osób, które od dynamicznej akcji i pościgów wolą bardziej spokojnie ciągnący się kryminał. Duet reżyserski Hiromi Kamaty i Natalii Beristain dostarcza nam pięknych kadrów oraz harmonijnej akcji. Aktorstwo w tym serialu jest na najwyższym poziomie, a muzyka, zwłaszcza w czołówce, zostaje w głowie na dłużej. Nie jest to nudna produkcja, odcinki kończą się na tyle ciekawie, że chce się włączyć kolejny. Historia też jest w miarę dobrze rozpisana, akcja wciąga, a spójność tego wszystkiego przy tego typu serialu na pewno jest akceptowalna. Nie odradzam oglądania tej produkcji, po prostu najzwyczajniej jej nie polecam, jakby była arcydziełem. Dlatego też jeśli macie ochotę na coś wolniejszego, gdzie nie trzeba skupiać absolutnie całej uwagi na fabule, to „Crime Diaries: The Candidate” jest dla was.

crime diaries, the candidate, netlfix, recenzja, sezon1

Pierwszy problem pojawia się już na samym początku, kiedy aż w jednym odcinku możemy poznać Colosio. Ten cały pojedynczy epizod pokazuje nam kogoś z zupełnie sztampowym charakterem, kogo można określić w kilku słowach. Wiemy, że Colosio to dobry i prawy człowiek, który chce zostać prezydentem tylko w uczciwy sposób i którego obchodzi los Meksyku. To by było na tyle. Przez ten jeden odcinek nie do końca możliwe było zapałanie jakiejś sympatii do tej postaci, chociaż na tyle, żebyśmy chcieli rozwiązać zagadkę jego morderstwa. Była szansa na naprawienie tego chociaż kilkoma flashbackami z Colosio, ale nie. Widać go w jednym odcinku, a potem staje się tylko duchem, o którym czasami ktoś wspomni.

Meksykański rząd a ludzie

W serialu, gdzie zgłębia się tajemnice czyjegoś morderstwa, moment, kiedy wcale nie potrzebujemy odpowiedzi na to pytanie, oznacza porażkę produkcji. Nawet nie do końca mogę stwierdzić, na czyim losie zależało mi podczas oglądania. Trochę na tym biednym policjancie, który chciał dobrze i dążył do rozwiązania zagadki, a nikt mu na to nie pozwalał, oraz może po części na Mario Abuercie. Jednak bez entuzjazmu, chyba musiałam sobie znaleźć kogoś do kibicowania, żeby w ogóle skończyć tę produkcję.

Kolejny problem pojawia się, kiedy człowiek sobie uświadomi, że ten serial tak naprawdę nie wnosi niczego nowego. Dla osób, które w ogóle nie mają pojęcia o sytuacji z morderstwem Colosio, może będzie odrobinę edukacyjny, ale chyba jednak bardziej kołujący. Przez cały serial tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego ten Colosio zginął oraz czemu nie pogłębiono jego konfliktu z obecnym wtedy prezydentem. Przez co niby się domyślamy, że ten prezydent jest zamieszany, ale produkcja nie była na tyle odważna, żeby faktycznie zrobić z niego jednego z podejrzanych.

crime diaries, the candidate, luis donaldo colosio, netlix, recenzja, sezon1

Jak dla mnie, to za dużo ten serial zamieszał się politycznie w tę całą tematykę niż rzeczywiście w próbę rozwiązania morderstwa człowieka. Polityka meksykańskiego rządu jest o tyle skomplikowana, że naprawdę niełatwo było połapać się w tym, co tam się dzieje. Więcej widzimy knucia, dlaczego morderca nie powinien się znaleźć, niż jakichkolwiek wyjaśnień, dlaczego byłoby to szkodliwe, ale też, dlaczego akurat Colosio.

Z tego względu produkcja ta nie jest dla każdego. Jeśli oczekujecie pościgów, wybuchów i intryg, to muszę was rozczarować, bo to nie ten typ serialu. Bardzo spokojna akcja z kilkoma zwrotami akcji jest raczej produkcją, którą można sobie włączyć na bardzo leniwy wieczór. Potem zapomnieć, że się coś oglądało.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
5
„Crime Diaries: The Candidate” to bardzo powolny serial, który tak właściwie w żadnej kategorii nie wnosi nic nowego. Aktorsko i wizualnie wypadł świetnie, więc nie jest męczarnią oglądanie.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • aktorstwo
  • muzyka
  • piękne ujęcia

Minusy

  • nie wnosi nic nowego
  • zbyt wolny
  • brak uwagi dla Donalda Colosio
  • zbudowane postacie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Crime Diaries: The Candidate

Pierwsza część antologii o nierozwiązanych zbrodniach na terenie Ameryki Łacińskiej. Ta produkcja skupi się na morderstwie polityka i kandydata na prezydenta - …