1
Recenzja do: Collateral (2018 )
Recenzje

Przy wyborze serialu na wieczór, zaraz obok gatunku, zawsze zwracam uwagę na jego długość. Nie przepadam za długimi produkcjami, dlatego widząc czteroodcinkowy kryminał, od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Tym bardziej, że „Collateral” to owoc współpracy Netflixa i BBC.

 

Rozpoczyna się jak zawsze – od morderstwa

„Collateral” to miniserial kryminalny z głębokim aspektem społeczno-politycznym. Dostawca pizzy ginie na ulicy od strzałów, a wkrótce okazuje się, że jest imigrantem. Widz od pierwszego odcinka wie, kim jest zabójca Abdulla – towarzyszymy zabójczyni w ucieczce z miejsca zbrodni, a także w jej codziennym życiu po wykonaniu zadania. Cała zabawa polega na tym, żeby dowiedzieć się, nie kto zabił, a dlaczego.

Kip Glaspie (Carey Mulligan) to jedna z najbardziej charyzmatycznych i sarkastycznych pań detektywów, jaką dane mi było zobaczyć na ekranie. Wie, jak postawić na swoim. Nie boi się ryzykować i ufać przeczuciom. Jej zaangażowanie w sprawę – pierwszą poważną po awansie – jest fantastyczne. I nieważne, że czasem robi to na własną rękę, nie informując nikogo o swoich zamiarach – ważne, że dzięki temu wyszła genialna postać, właściwie najlepsza z całej produkcji. Oprócz Kip mamy tu całkiem sporo silnych, kobiecych postaci – chociażby Fatimę, która twardo walczy o godne życie dla siebie i siostry. W zasadzie kobiety wypadają tu o wiele lepiej niż mężczyźni.

 

Jedna perspektywa

Czytając pierwsze opinie o „Collateral”, w większości powielał się zarzut wobec zbytniej poprawności politycznej. Trudno mi się z tym nie zgodzić, bo temat uchodźców jest tu najważniejszym motywem. I chociaż jako taki zupełnie mi nie przeszkadza, tak jego wykonanie owszem, gdyż zbytnio skupia się na jednej perspektywie. Mężczyzna, chcący otrzymać azyl w Wielkiej Brytanii, zostaje zamordowany, więc jedna z postaci – polityk David (John Simm) – mówi otwarcie w wywiadzie, że Anglia to „paskudny kraj”, bo nie chce udzielać uchodźcom azylu. Podczas gdy mamy mocno zarysowaną opinię za przyjęciem Syryjczyków do Anglii, tak zupełnie nie widać opozycji. Brakuje równowagi, kontrastu. Nie ma dwóch spojrzeń – „Collateral” pokazuje tylko jedno.

Jednak problem uchodźstwa nie jest tu jedynym społecznym wątkiem. Mamy też poruszony temat duchowieństwa – za pomocą kobiety-księdza, która dodatkowo jest lesbijką – oraz molestowania w armii. Jest też żona-ćpunka polityka, która potrzebuje wiele uwagi i której wątek na dobrą sprawę jest niepotrzebny, bo zabiera czas, który można było poświęcić kapitan Sandine Shaw. Równowaga, którą próbują utrzymać twórcy, dając tym pozostałym problemom tyle samo czasu, jest tu nieco zbędna. To uchodźstwo gra pierwsze skrzypce, a wszystkie inne problemy są sprowadzone do tego samego poziomu, w pewien sposób je ujednolicając.

Collateral, Netflix, BBC, miniserial, recenzja
 

Przyjemnie się patrzy

Chociaż twórcy nieco przekombinowali z częścią społeczno-polityczną, część kryminalna wypada świetnie. Śledztwo prowadzone jest w dobrym tempie, przynajmniej jak na cztery 58-minutowe odcinki. Nie ma miejsca na nudę, nie ma też zbytniego przyspieszania akcji. Choć nie raz zastanawiałam się, co ta Kip znowu wymyśliła, gdy przybierała ten wyraz twarzy mówiący: „oho, chyba na coś wpadłam”, twórcy dość szybko pokazywali nam, o co chodzi. Ogromnym plusem jednak, zaraz po fenomenalnej kreacji detektyw, są piękne kadry Londynu. I w ogóle sposób, w jaki ten miniserial został nakręcony. Operowanie focusem – to przenoszenie ostrości z pierwszego planu na dalszy – to jeden z moich ulubionych zabiegów na ekranie, chociaż na dobrą sprawę nie ma w nim nic nadzwyczajnego, a jest tu takiej zabawy naprawdę sporo.

Zakończenie nie jest specjalnie wyszukane czy zaskakujące – nie jest to jednak problemem. Jest logiczne, wynika ze wszystkich wątków, jakie pokazali nam twórcy. W końcu zabójcę znaliśmy od samego początku, więc nie o element zaskoczenia chodziło. Ostatnie sceny pięknie domykają całość.

 

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
7
Scenariusz
7
„Collateral” to dobry miniserial, chociaż nieco przytłoczony tematem uchodźstwa. Warto obejrzeć choćby dla silnych postaci kobiecych czy czarnego humoru detektyw Kip. I dla pięknego Londynu w tle.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • postać Kip Glaspie
  • ładne ujęcia i panorama Londynu
  • dobrze poprowadzone śledztwo
  • sarkastyczny humor
  • długość
  • logiczne zamknięcie sprawy

Minusy

  • za mocny nacisk na temat uchodźców
  • sprowadzenie pozostałych problemów do jednego poziomu
  • zbyt rozbudowane wątki, słabo związane ze sprawą, które mogłyby zostać całkowicie pominięte

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Dominika Ania Krzak
    Dominika Ania Krzak
    @dominikak

    Świetna recenzja, Patka :) Chyba obejrzę, przekonałaś mnie tymi kobiecymi postaciami.