1
Recenzja do: Chilling Adventures of Sabrina (2018 )
Recenzje

Wszyscy młodzi ludzie muszą podejmować decyzje w pewien sposób zaważające na ich życiu. W Greendale, nastolatka imieniem Sabrina stanęła jednak przed nieco innym wyborem. Życie wiedźmy czy nastolatki?

Mają mnie!

„Chilling Adventures of Sabrina” to przede wszystkim świetna kreacja postaci i gra aktorska. Kiernan Shipka w roli Sabriny absolutnie mnie zachwyciła. Grała swoją bohaterkę w niezwykle prawdziwy sposób i naprawdę ją polubiłam. Jest zacięta, momentami naiwna, ale ma serce pełne odwagi i miłości w stosunku do jej bliskich. Miranda Otto jako Zelda i Lucy Davis w roli Hildy to moje kolejne ulubienice. Stanowiły cudowny kontrast, jednocześnie będąc jednymi z najbardziej charakternych postaci. Przekonująco i wręcz teatralnie wypadła Michelle Gomez. Jako pani Wardewall była iście diaboliczna – ludzie od castingu wykonali naprawdę dobrą robotę.

chilling adventures of sabrina, netflix, recenzja, przedpremierowo

Ross Lynch ujął mnie już w czasach, gdy grał w produkcjach Disneya; w „Chilling Adventures of Sabrina” nic się nie zmieniło. Harvey jako bohater nie jest szczególnie wymagający, jednak Lynch radzi sobie świetnie, a jego chemia z Kiernan Shipką sprawiała, że nieraz na moją twarz wkradał się uśmiech.

Jaz Sinclar jako Rose oraz Lachlan Watson w roli Susi nie przykuły mojej uwagi – myślę, że to również dlatego, że nie miałam okazji dobrze zapoznać z ich postaciami. Co do Richarda Coyle’a jako Ojca Blackwooda: spodziewałam się czegoś więcej i jestem nieco zawiedziona tym, w jaki sposób został on przedstawiony.

Fillerowe podejście

Gdyby podzielić sezon „Chilling Adventures of Sabrina” na początek, środek i zakończenie, to wewnętrzna część to zdecydowanie fillery. Dla niezorientowanych, są to w skrócie odcinki, w którym główna oś fabuły nie jest popychana do przodu, a akcja skupia się na pobocznych, trwających zwykle jeden epizod wątkach.

Początkowo nie do końca mi się to podobało, jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że było to bardzo dobre zagranie ze strony twórców. Dzięki temu mogłam lepiej poznać bohaterów, ich psychikę, wewnętrzne motywacje oraz dowiedzieć się nieco więcej na temat zasad świata wiedźm. Po zwiastunie spodziewałam się jednak czegoś bardziej mrocznego; owszem, niektóre sceny wywołały u mnie ciarki na plecach, jednak w większości klimat serialu balansuje pomiędzy delikatną groteską a przygodówką jedynie ze szczyptą grozy. Całość zgrabnie rozkłada się w akcji, więc nie jestem tym jakoś szczególnie zawiedziona.

Nie jestem rozczarowana szczególnie – jednak po obejrzeniu całego sezonu brakowało mi czegoś, co sprawiłoby, że mogłabym wspominać serial dłużej. Scenarzystom udało się mnie kilka razy naprawdę zaskoczyć, jednak nie zostałam powalona na kolana. Liczyłam na większy efekt „wow”, zwłaszcza po materiałach promocyjnych, które obiecywały naprawdę wiele.

Robimy nastrój

Jedną z rzeczy, która najbardziej przykuła moją uwagę podczas seansu, była praca kamery oraz sposób montażu. Obraz po bokach jest nieco rozmazany, zaś wyostrzony w środku. Dzięki temu całość prezentuje się w senny, mglisty sposób, idealnie pasujący do fabuły. Od pierwszej chwili byłam tym oczarowana i pozytywnie zaskoczona. Kolorystyka utrzymana jest raczej w przygaszonych, nieco „starych” barwach, co nieco przywodzi mi na myśl oryginalną wersję „Charmed”. Szczególnie podobały mi się ujęcia, w których pojawiało się obcowanie z magią i okultyzmem. Gra świateł, łacińskie sentencje i napięcie budowane z każdą minutą sprawiały, że całość wydawała się bardziej realistyczna. Efekty specjalne również zasługują na pochwałę – to dość ważny element tego typu seriali, jednak nie zawsze twórcom udaje się zrobić coś fajnego.  

chilling adventures of sabrina, netflix, recenzja, przedpremierowo

Za duży plus uważam scenografię, która wykonana została z dużą starannością. Podoba mi się sposób przedstawienia Greendale oraz domów mieszkańców. Ich wystrój także miał swój wpływ na klimat. Muszę przyznać, że na muzykę praktycznie nie zwracałam uwagi – w ucho rzuciło mi się tylko kilka mocniej zaakcentowanych kawałków, jednak w tym przypadku nie był to dla mnie problem.

Więcej magii

Jak wiadomo, produkcja doczeka się kontynuacji. Czy będę na nią czekać? Tak. Będę śledzić każde newsy na ten temat? Nie. „Chilling Adventures of Sabrina” to naprawdę niezły serial, który można obejrzeć na raz, jednak jak wspominałam wcześniej – zabrakło efektu „wow”. Produkcja ma jednak spory potencjał i pozostaje mi trzymać kciuki za to, że twórcy dobrze go wykorzystają. Końcówka ostatniego odcinka mocno mnie zaskoczyła, dlatego mam nadzieję, że kiedy Sabrina powróci, ponownie mnie oczaruje.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
10
Muzyka
7
Scenariusz
8
Serial jest udany, ale niestety bez efektu WOW. Na pochwałę zasługuje wspaniała gra aktorska oraz świetne zdjęcia. "Chilling Adventures of Sabrina" to jednak warta uwagi produkcja z dużym potencjałem.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • gra aktorska
  • scenografia i zdjęcia
  • efekty specjalne

Minusy

  • brak efektu wow

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • kraslan
    kraslan

    Nonono. Bardzo fajnie sie oglądało

Powiązane

Aktualności