Recenzja do: Chef’s Table: Pastry (2018 )
Recenzje

Netflix po raz kolejny zaprasza nas do swojej kuchni. W oryginalnym formacie „Chef’s Table” tym razem czeka na nas deser. Po trzech sezonach skoncentrowanych na szefach słynnych na całym świecie restauracji, przyszedł czas na mniej rozpoznawalnych mistrzów przyrządzający desery. Zwykle są oni mniej znani i nie cieszą się należnym im splendorem. Netflix odkrywa ich sekrety i zaprasza nas w cztery, zupełnie odmienne miejsca.

Czemu tak krótko? 

Zacznę jednak od narzekania. Poprzednie sezony liczyły po sześć odcinków. Tym razem jest ich zaledwie cztery. Poczułam ogromny niedosyt, kiedy skończyłam je oglądać. To zdecydowanie za mało. Nie jest dla mnie zrozumiała decyzja o skróceniu tej serii. Kontrowersyjny wydaje się także wybór czterech przedstawionych w serialu cukierników. Wśród nich znalazła się jedna kobieta i głównie ona prowokuje do zadania pytania, dlaczego to właśnie na nią padł wybór. 

Christina Tosi, Chef's Table, Chef's Table Pastry, serial, Netflix, recenzja

Cztery desery

Każdy z odcinków koncentruje się na życiu, pasji i trudnej drodze dochodzenia do celu przez każdego z bohaterów. Poznajemy sylwetki czterech mistrzów cukiernictwa: Christiny Tosi, Corrado Assenza, Jordiego Roca i Willa Goldfarba. 

Christina jest szefem z nowojorskiego Momofuku Milk Bar, w którym tworzy bajecznie kolorowe, słodkie i niezdrowe desery. Z przyjemnością ogląda się jej wyroby, jednak czy można te propozycje nazwać mistrzowskimi? Jej sztandarowym deserem są lody na bazie mleka po płatkach śniadaniowych, a torty, choć przyciągają wzrok wszystkimi kolorami tęczy, są dość proste i niewyszukane. Stanowią odzwierciedlenie amerykańskiej kultury w jej nieco kiczowatym i sztucznym wydaniu. Z drugiej strony są jak spełnienie marzenia o idealnych urodzinach – takich spędzonych wśród rodziny, która nas kocha, otacza ciepłem i szykuje pełen miłości tort. Takie właśnie są wyroby Christiny – przepełnione uczuciami płynącymi prosto z serca, choć nieco niedoskonałe. To jest jej sekret, który przyciąga do jej maleńkiego miejsca  tłumy nowojorczyków. 

Chef's Table, Chef's Table Pastry, serial, Netflix, recenzja

Drugi z bohaterów prowadzi istniejącą od pokoleń cukiernię w zalanej słońcem Sycylii. Jej styl jest mocno włoski. Prosty i elegancki jednocześnie. Wystarczy obejrzeć ten odcinek, by poczuć, na czym polega dolce vita. Natura daje Corrado wszystko co najlepsze – soczyste owoce, mięciutkie sery i ciepłe promienie słońca. On wie, co dobre i nie sili się na eksperymenty. Pokłada nadzieję w tym, co jest dobrze znane i czerpie wprost z natury. 

Przyznam, że serce zabiło mi mocniej przy oglądaniu odcinka o Jordim Roca, który rozpoczął swoją karierę w dość przypadkowy sposób w nagrodzonej trzema gwiazdkami Michelina restauracji Celler De Can Roca (Girona, Hiszpania). Zarówno jego osobista historia jak i dzieła, które tworzy (tak, ośmielam się je tak nazwać), w pełni zasługują na podziw i wprawiają widza w osłupienie. Nie wiem, czy widzieliście coś piękniejszego, niż stworzony przez niego deser „Flowers of Girona”. Jego styl jest odważny, nowatorski i przewrotny. Trochę jak z surrealistycznego snu innego, katalońskiego artysty – Salvadora Dali. 

Natomiast przykład ostatniego z nich może być natchnieniem dla wszyskich, których spotykają problemy w życiu i nie są pewni swojej przyszłości. Will Goldfarb po każdej porażce odradzał się jak feniks z popiołów i uparcie wierzył w siebie. A jeszcze bardziej w sens tego, co robi i smak najlepszy z najlepszych. Dlatego po burzliwej karierze w USA wybrał życie i pracę w Indonezji, gdzie czerpie ze źródeł natury i wykorzystuje tylko naturalne (prawie że zerwane z prosto z krzaka) składniki.  

Chef's Table, Chef's Table Pastry, serial, Netflix, recenzja

Bez wisienki na torcie

Czynnikiem łączącym wszystkich z nich jest rodzina oraz poszanowanie lokalnego produktu. Deser to ukoronowanie posiłku oraz kropla słodyczy, którą możemy uprzyjemnić sobie nieco codzienność. Ciasta, lody, babeczki często budzą skojarzenia z domem, zapachem niedzielnego obiadu i sezonowymi przysmakami. To ciepło, spokój i radość wspólnych chwil. 

O ile trzy pierwsze sezony „Chef’s Table” są jednym z najsmakowitszych kąsków, które przygotował dla nas Netflix, o tyle ostatnia seria nieco odstaje od poprzedniczek. Za wyjątkiem trzeciego odcinka, prezentowane w nich historie nie wciągnęły mnie tak bardzo. Zabrakło w nich polotu i niespodzianki. Nie stały się dla mnie wisienką na torcie.

Pierwszy odcinek zaczyna się od stwierdzenia Christiny, że nie je się ciastek, żeby zaspokoić głód. Nie musicie oglądać „Chef’s Table: Pastry” nawet wtedy, kiedy jesteście serialomaniakami. Warto jednak zejść czasem z utartych ścieżek i zajrzeć w bardziej kuchenne rejony tej platformy. 

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
6
Scenariusz
6
Lekka jak ptysiowy krem produkcja Netflixa z uznanego cyklu „Chef’s Table”. Jest miło, słodko i kolorowo. W sam raz na wiosenne popołudnie.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • świetne zdjęcia (zwłaszcza podczas przygotowywania potraw)
  • ciekawe, zróżnicowane historie

Minusy

  • zbyt mało odcinków
  • zbyt mały nacisk położony na historie życia cukierników

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale