Recenzja do: Carnival Row (2019 )
Recenzje

Konflikt. Brutalne morderstwa. Czy w świecie przepełnionym przemocą i magią jest jeszcze miejsce na prawdziwe uczucie? I komu tak naprawdę można zaufać?

„Carnival Row” opowiada historię, w której wiktoriańskie realia mieszają się z czarami. Wróżka Vignette oraz detektyw Philo muszą zmierzyć się z łączącym ich uczuciem, jakie zrodziło się w obliczu konfliktu ras oraz brutalnych morderstw mających miejsce w mieście.

Estetyczne dzieło

Muszę przyznać twórcom „Carnival Row”, że rewelacyjnie zadbali o serial z estetycznego punktu widzenia. Jestem wzrokowcem i szczerze uwielbiam, gdy w oglądanej przeze mnie produkcji widać dbałość o szczegóły – a tak jest właśnie w przypadku serialu od Amazonu.

„Carnival Row” po prostu zachwyca. Oglądając historię Philo i Vignette byłam oczarowana przede wszystkim świetną, nadającą całości wspaniały klimat scenografią, a także dbałością o kostiumy i efekty specjalne. Szczególnie spodobał mi się sposób wykonania skrzydeł fae, które są absolutnie zachwycające. Tym mniej odpornym na widok krwi radzę jednak uważać, ponieważ serial nie owija w bawełnę, jeśli chodzi o drastyczne fragmenty.

carnival row, amazon, prime, 1 sezon, recenzja, cara delevingne

Momentami miałam wrażenie, że oglądam wysokobudżetowy film fantastyczny – bo „Carnival Row” na taki właśnie wygląda. Produkcja została utrzymana w atmosferze epoki wiktoriańskiej – nawiasem mówiąc, jestem jego ogromną fanką – a wprowadzenie elementów fantasy jeszcze bardziej wpłynęło na korzyść całego obrazu.

Warto także zwrócić uwagę na ścieżkę dźwiękową – melodie idealnie dobrane pod sceny, nadające produkcji cudowny, magiczny klimat. Nathan Barr, kompozytor odpowiedzialny za muzykę w serialu, wykonał kawał dobrej roboty – ale nie tylko on. Z ciekawości sprawdziłam: za oprawą zarówno muzyczną, jak i wizualną stoją całe tłumy osób. Z ręką na sercu przyznałabym im każdą nagrodę za masę pracy włożoną w serial, a efekt końcowy jest tylko potwierdzeniem wysiłku, jaki grupa pracownikówmusiała włożyć w tworzenie „Carnival Row”.

Plejada gwiazd

Co skusiło mnie do zainteresowania się „Carnival Row”? Oprócz opisu fabuły była to bez wątpienia obsada. Jako nastolatka uwielbiałam Orlando Blooma i jego rolę w „Pirates of the Caribbean” („Piratach z Karaibów”), nie wspominając już o Legolasie z „The Lord of the Rings” („Władcy Pierścieni”). Orlando Bloom jako Philo wypadł naprawdę dobrze i, szczerze mówiąc, postać ta przypominała mi trochę Willa Turnera.

Jeśli chodzi o Carę Delevingne, to czuję się pozytywnie zaskoczona. Przyznam, że nie przepadam za modelkami występującymi jako aktorki, jednak Delevingne wcielająca się w Vignette zrobiła na mnie spore wrażenie. Widać, że kobieta wczuła się w rolę i na planie dała z siebie wszystko.

carnival row, amazon, prime, 1 sezon, recenzja

Bardzo podobała mi się gra aktorska Tamzin Merchant oraz Davida Gyasi. Merchant jako Imogen, panienka z dobrego domu dbająca o pozory, wypadła bardzo przekonująco, zaś Gyasi w roli dystyngowanego odmieńca stanowił cudowny kontrast dla postaci Imogen. Ta dwójka zdecydowanie skradła swoim wątkiem show i liczę na rozwinięcie tego wątku.j. Ich początkowa niechęć do siebie nawzajem powoli przeradzająca się w sympatię i coś więcej. Połączenie dwóch zakazanych światów – pomimo schematyzmu zrobione naprawdę umiejętnie..

Indirę Varmę do tej pory znałam jedynie z „Game of Thrones”. Jako Piety Breakspear początkowo nie przykuła mojej uwagi, jednak z każdym kolejnym epizodem coraz bardziej doceniałam jej grę aktorską. Karly Crome nie kojarzyłam z innych produkcji, jednak od pierwszego odcinka kupiła mnie sposobem, w jaki wcielała się w przyjaciółkę Vignette, Tourmaline.

A mogło być idealnie

Dobra gra aktorska? Jest. Cudowne kostiumy? Są. Idealny soundtrack? Jest. Piękna scenografia? No ba! Świetna fabuła... Ale halo, co tu się stało?

Nie da się ukryć – „Carnival Row” to dla mnie swego rodzaju sinusoida. Pierwszy odcinek naprawdę bardzo mi się spodobał. Poczułam się zachwycona, oczarowana i chciałam więcej. W drugim nie było już tak pięknie, a trzeci sprawił, że co chwilę sprawdzałam, ile czasu zostało do jego końca. Poszczególne sceny mi się ciągnęły, poza tym przedstawiona przez twórców akcja nie zmusiła mnie do zaangażowania się w losy bohaterów. Po czwartym odcinku miałam ochotę się poddać – jednak uznałam, że skoro piszę recenzję, to nie mogę zrezygnować w połowie produkcji. Na szczęście pod koniec piątego epizodu fabuła wydała się ruszyć do przodu, dzięki czemu dotrwałam do finału całej serii, a ostatnie odcinki obejrzałam praktycznie jeden po drugim.

carnival row, amazon, prime, 1 sezon, recenzja, orlando bloom

Sama nie wiem, z czego do końca to wynika – wydaje mi się, że twórcy momentami nie do końca mieli pojęcie, co chcą przedstawić i dlatego niektóre sceny były zbyt rozwlekane. Jednym ze słabszych wątków serialu są... perypetie głównych bohaterów. Nie potrafiłam się zaangażować w ich historię i pomimo naprawdę dobrej gry aktorskiej Philo i Vignette nie podbili mojego serca. Wyczuwałam między nimi chemię, jednak zabrakło mi „tego czegoś”, co sprawiłoby, że kibicowałabym tej dwójce.

Ciężko mi tak naprawdę określić główny wątek fabularny. Twórcy praktycznie co scenę przeskakiwali w inną stronę, przez co momentami miałam problem, żeby ogarnąć, czego w danym momencie dotyczy akcja. Dwóm ostatnim odcinkom udało się po części zmyć niechęć, którą w pewnym momencie poczułam podczas oglądania. Akcja szła do przodu i się zagęszczała – dlatego też koniec końców mogę uznać „Carnival Row” za całkiem niezłą produkcję. Niestety, nie w pełni, a mogło być tak pięknie.

„Carnival Row” to przepiękny serial, który był bliski ideałowi – gdyby nie nierównowaga pod względem fabularnym. Osiem odcinków to moim zdaniem dobra ilość na sensowne rozplanowanie fabuły, dlatego gdy trzy, a nawet cztery odcinki zaniżają poziom, wpływa to na całość. Pomimo tego przykrego aspektu mogę polecić produkcję Amazonu. Po finale widać, że twórcy mają pewien pomysł na kolejny sezon i jestem go naprawdę ciekawa – jeśli do wizualnego i muzycznego piękna dojdzie w pełni wykorzystany potencjał fabularny, to twórcy są na dobrej drodze, by stworzyć serialowe dzieło sztuki.

Serial dostępny na platformie Amazon Prime Video.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
10
Muzyka
9
Scenariusz
6
„Carnival Row” to przepięknie zrealizowany serial, któremu niewielu brakuje do miana bardzo dobrej produkcji. Niestety twórcy zaliczyli pewne potknięcia, jednak produkcja wciąż pozostaje warta uwagi.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • gra aktorska
  • oprawa wizualna i dźwiękowa
  • wątek Imogen i Agreusa

Minusy

  • wątek Philo i Vignette
  • spadki poziomu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Carnival Row

Historia dziejąca się w wiktoriańskim świecie. To tutaj żyją ludzie oraz istoty fantastyczne, jednak nie egzystują w pokoju – istnieją zakazy regulujące kontakty …


Aktualności