Recenzja do: Carmen Sandiego (2019 )
Recenzje

Carmen Sandiego była kultową postacią dla Amerykanów od lat 80.. Najpierw powstała w grze, żeby potem przenieść się na ekrany telewizorów w kilku różnych wersjach, w zależności od serialu. Teraz powróciła po prawie dwóch dekadach i nie jest to Carmen, jaką mogliście poznać wcześniej. Chociaż w Polsce seriale o złodziejce nie były tak popularne jak w Stanach, to jednak „Gdzie się podziała Carmen Sandiego?” było emitowane w naszej telewizji.

Kim tak naprawdę jest Carmen Sandiego? Złodziejką, ale najlepszą, bo zawsze udaje jej się uciec, a jej celem są tylko najbardziej wartościowe łupy. Pracuje dla organizacji przestępczej V.I.L.E. i kradnie dla nich artefakty po całym świecie. Postać ta została stworzona po tym, jak zaobserwowano niską wiedzę Amerykanów w zakresie historii i geografii. Bohaterowie poprzez swoje przygody po całym globie mieli uczyć dzieci i poszerzać ich horyzonty. Jednak w każdej poprzedniej wersji Carmen jest złoczyńcą, którą ściga albo Szef, albo rodzeństwo – Ivy i Zack. W netflixowej wersji wszystko wygląda zupełnie inaczej i zmusza do zastanowienia się, czy to w ogóle jest jeszcze Carmen Sandiego?

Nijaki superbohater

Przyznaję, że ciekawym pomysłem Netflixa było zrobienie z Carmen antybohaterki, a można się nawet skłonić ku określeniu jej bohaterką. Na pewno kosztowało to ich sporo kombinacji, żeby wszystko miało sens. Tylko, że w efekcie finalnym wyszło to dosyć nijako. Carmen jako złoczyńca miała swoją iskrę, jej przebiegłość i pewność siebie nakręcały akcję, ale w swojej doskonałości była też piekielnie irytująca, dlatego gracz chciał ją złapać jeszcze bardziej. Tutaj mamy bardzo sprytną i zaciętą postać, ale jednocześnie jest za mało charakterna, żeby jej kibicować, skoro o chęci złapania nie ma w tym przypadku mowy.

carmen sandiego, netflix, recenzja,

Muszę też przyznać, że pierwszy raz dużo lepiej oglądało mi się wersję z polskim dubbingiem niż w oryginale. Tutaj została wykonana świetna robota z naszej strony i chociaż uwielbiam Ginę Rodriguez i Finna Wolfharda, to jednak ich podkład głosowy nie sprawiał mi takiej przyjemności przy oglądaniu jak nasz dubbing. Jedynie australijski akcent Trzeszcza wyszedł słabo i komicznie, gorzej niż w amerykańskiej wersji.

Przejdźmy do samej fabuły i co się pozmieniało od lat 90.. Przede wszystkim to, o czym już wspomniałam czyli Carmen nie jest złoczyńcą i można w sumie spekulować, że jest to po prostu prequel i nie wiemy czy wydarzenia ze „starej” Sandiego nie są następstwem jakichś wydarzeń, które dopiero tutaj zobaczymy. Jednak jeśli taką decyzję podejmą twórcy, to dopiero dalsze sezony mogą okazać się ciekawsze. U boku Carmen zawsze jest Player, Zack i Ivy, czyli wszystko na odwrót, skoro wcześniej obserwowaliśmy jak ta trójka próbuje Sandiego dorwać, a nie jej pomóc. Gonią ją Chase Devineaux i V.I.L.E., czyli nasza złodziejka już nie współpracuje z grupą przestępczą. W każdym odcinku Carmen albo kradnie coś zanim uda się to ukraść członkom V.I.L.E., albo przechwyca coś bezpośrednio z ich rąk. Schemat co odcinek pozostaje ten sam. Dodatkowo Sandiego kieruje jej własna motywacja zakończenia działalności przestępczej organizacji, spowodowana przez przykre doświadczenia z nią.

Jestem na nie, ale młodszym widzom powinno się spodobać

Nie jestem bardzo zachwycona tą bajką, ale zanim przejdę do swoich argumentów, to chciałabym zaznaczyć, że nie odradzam jej dla najmłodszych. Oglądałam odcinki w towarzystwie 7-latka, który przez wszystkie odcinki był oczarowany tym, co się dzieje i od pierwszego epizodu uwielbia postać Carmen. Więc moje uwagi tak naprawdę niewiele znaczą dla dzieci, a w końcu one są targetem tej produkcji. Chociaż jak dla mnie serial nie jest aż tak edukacyjny jak był kiedyś. Podróży jest mniej, a skradzione artefakty właściwie pojawiają się może ze dwa razy i są to głównie obrazy. Zabrakło tutaj celowości w tej produkcji, bo tak naprawdę przy finalnej analizie nie ma się pojęcia po co została ona stworzona. Cele edukacyjne? Wyszły tak sobie. Opowiedzenie historii Carmen od nowa? Nie zachwyca. Całkiem porządny serial, ale tylko okej reboot. Jednak całość jest na tyle lekka i nie wymaga większego zaangażowania w fabułę, że najmłodsi powinni z radością ją oglądać. Do tego jest też narysowana w bardzo ciekawy w swojej prostocie sposób i jeśli mam być szczera to z całego serialu najbardziej podobała mi się animacja.

carmen sandiego, netflix, recenzja

Najbardziej chyba przeszkadza mi fakt, że po całym sezonie nie znalazłam postaci, którą bym tak szczerze lubiła. Wszyscy bohaterowie mają przypisaną jedną cechę i jedno zadanie. Nawet ta Carmen na ich tle nie błyszczy jakoś bardzo, więc łatwo zapomnieć, że to właśnie o niej jest ten serial. Przykro jest mi to stwierdzić, ale z całego seansu zapamiętam tylko to, że miała świetne przebranie. Ciekawym zjawiskiem jest to jak nierówno zostali potraktowani bohaterowie ze względu na płeć. Uwielbiamy silne postacie kobiece i tutaj ich nie brakuje, ale czy nie tracą trochę na wartości będąc otoczone przez półmózgich mężczyzn? Chase to narwaniec, który nie myśli tylko robi, Zack jest śmieszkiem, a Trzeszcz bardzo dużo gada, ale tak naprawdę nawet nie wiadomo, co jest jego mocną stroną jako złodzieja. Drodzy producenci, można stworzyć silne postacie kobiece i jednocześnie ciekawych mężczyzn. Fabuła jest momentami aż za prosta, kiedy za każdym razem wiemy, że Carmen jakoś przechytrzy przeciwnika. Żadna z zagadek nie była jakoś bardzo intrygująca, a jeśli wiemy, że złoczyńcą zawsze jest V.I.L.E., to znamy zakończenie każdej historii. Sam pomysł na serial jest w teorii świetny. Animacja o młodej złodziejce, która kradnie od tych złych? Kobiecy Robin Hood jak się patrzy, a nie wyszło.

 

Gra aktorska
7
Zdjęcia
9
Muzyka
6
Scenariusz
4
„Carmen Sandiego” to lekka i przyjemna animacja dla najmłodszych, starsi jednak mogą się na niej dobrze bawić, ale to by było na tyle. Na pierwszy rzut oka widać braki scenariuszowe i niezdecydowanie, co tak naprawdę chciało się z tą produkcją zrobić i na czym skupić. W efekcie metoda „po trochu wszystkiego” dała finalnie nijaką historię, o nijakiej bohaterce i jej nijakich współpracownikach. Jak tak się zastanawiam to jednak wolałabym, żeby ta Carmen została złoczyńcą.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • piękna animacja
  • trochę edukacyjny styl

Minusy

  • nijako
  • postać Carmen jest bez wyrazu
  • zagadki są przewidywalne
  • nierówne traktowanie postaci

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Carmen Sandiego

Historia skupia się na Carmen, znanej z serii edukacyjnych gier oraz serialu animowanego „Where on Earth Is Carmen Sandiego?”. Bohaterka jest nieuchwytną złodziejką, …