Recenzja do: Botoks (2018 )
Recenzje

O „Botoksie” pisaliśmy w ostatnim czasie przy okazji każdego odcinka. Dwoje autorów (jedno, które oglądało film i drugie, które go nie widziało), kobieta i mężczyzna, zmierzyło się ze wszystkimi odcinkami. Teraz pora na podsumowanie. Trochę się nie zgadzaliśmy, więc napisaliśmy dla was recenzję na dwa głosy.

„Baśń feministyczna. Taka trochę niegrzeczna” – ocena Mateusza Myślickiego

Przeszedłem w ciągu paru tygodni z „Botoksem” wzloty i upadki, przeklinałem go, irytowałem się nań i chwaliłem. A to wszystko chyba oznacza, że to serial przynajmniej przyzwoity, a może i dobry. Bo o cóż innego chodzi w opowieściach, niż o wzbudzanie emocji? A oprócz tego „Botoks” oferuje też jasny i klarowny przekaz.

Wiele się w Internecie można naczytać na temat przesadnej ilości przekleństw, zbytniej obrazowości i obrazoburczości filmów Vegi. Próżno szukać doprecyzowania tych zarzutów; konsensusem wydaje się, że w filmach Vegi za się dużo przeklina, a poza tym są do kitu. Tak, w „Botoksie” dużo się przeklina (choć bez przesady, niejeden amerykański film sensacyjny ma więcej przekleństw niż ten ponad 5-godzinny serial), jest momentami dosłowny w wymowie i nie stroni od żadnego tabu, ale to są właśnie atuty tego serialu.

Botoks, serial, recenzja, Showmax, Patryk Vega, Marieta Żukowska

Krwista historia o życiu w kraju na końcu Europy

Przekleństwa i prosty język pozwalają ożywić bohaterów, a także nadać im dynamizmu. Ekipie aktorów, którą zatrudnił Vega, nie brakuje talentu, co pozwala oddać na ekranie całą gamę emocji, a nie cenzurowanie niczego nadaje im autentyzmu. Myślę, że bardzo kontrowersyjne tematy, które Vega porusza, są w większej mierze powodem krytyki „Botoksu”. Jest jasne, że reżyser wydał wojnę polskiej zaściankowości i doskonale ostatnio się trzymającemu patriarchatowi oraz związanym z nim zjawiskom nepotyzmu, seksizmu i nietolerancji. Porusza takie tematy jak transseksualizm, przedmiotowe traktowanie kobiet i matek w Polsce czy bezrefleksyjność i infantylność polskich mężczyzn. Nie oszczędza też nikogo – nie jest typowym idealistą lewicowym, dla którego temat aborcji jest święty i pokazuje, jak paskudnym potrafi być ona zjawiskiem i że jej rozpowszechnienie i dostępność niekoniecznie musi służyć kobietom.

Dżungla dla silnych kobiet

Konserwatyści też go jednak nie pokochają. Ba, sądzę, że niepopularność tej serii bierze się z tego, z jakim zapałem za rozmontowywanie patriarchatu i obnażanie jego patologii reżyser się bierze. Mężczyźni, dobrze w Polsce ustawieni i uprzywilejowani, są w serialu karykaturalni, znajdują się wśród nich m.in.: przystojny, wymuskany yuppie, w którym zakochuje się jedna z bohaterek, a który okazuje się kompletnym hipokrytą, mężczyzna-dziecko w ciele kulturysty, z którym związuje się inna, a który ją kompletnie ignoruje, cyniczny ordynator szpitala, który bez mrugnięcia okiem bierze łapówki i robi zabiegi na zamówienie oraz kark nieudacznik, który jako jedyny wzbudza sympatię. Nie ma żadnych pozytywnych bohaterów męskich.

Botoks, serial, Showmax, recenzja, Patryk Vega

Kobiety, którym nie pozostawiono w tej sytuacji wyboru, biorą się z życiem za bary. Ich perypetie dość dobrze opisaliśmy na łamach naszych poprzednich recenzji (linki do nich znajdziecie pod tekstem), ale każdej z nich Polska pokazuje w pewnym momencie duże fuck you. Jedna przekonuje się, jak słabi są w Polsce faceci i że musi sobie radzić sama, po czym odkrywa rewolucyjną metodę na orgazm, kolejna przechodzi przez piekło rodzenia, jeszcze inna jest zwyczajnie brzydka, co w Polsce oznacza „niewidzialna”, na co jednak radę łatwo znaleźć można w chirurgii plastycznej. Sposoby radzenia sobie z problemami, to chyba najlepsza część tej serii – z dużym prawdopodobieństwem opowiedziane historie, w których kobiety sobie radzą. Z przymusu same, ale radzą sobie doskonale.

To nie kraj dla innych ludzi

Zupełnie osobnym wątkiem jest ten dotyczący transseksualisty Marka. Chyba najlepiej zagrana rola, w której Sebastian Fabijański oddaje wielką determinację i nadzieję człowieka, który urodził się nie w takim ciele, jak powinien i pragnie to zmienić, ale z drugiej doskonale oddaje narastającą frustrację i gorące emocje targające człowiekiem, któremu los, rodzina i ojczyzna rzucają ciągle kłody pod nogi. Ta historia, która rozpoczyna serię, trochę znika w środku serii i znajduje swoją kulminację w finale, kończy się może zbyt dosłownie, zbyt prosto, ale daje do myślenia. I uczy tolerancji.

Botoks, serial, recenzja, Showmax, Patryk Vega

„Botoks” nie jest serialem idealnym. Tempo, szczególnie w połowie serii, kuleje, doszły mnie słuchy, że seria niewiele w gruncie rzeczy różni się od filmu i że Vega poszedł na łatwiznę, przenosząc historię „na mały ekran” (czego elementy można dostrzec w prowadzonej momentami źle narracji i rwącej się linii czasowej). Z drugiej strony wydaje się być dziełem spójnym i ważnym głosem krytykującym naszą rzeczywistość. Ale nie tak, jak inne, cierpiętnicze koszmarki w stylu „Domu złego” czy „Placu zbawiciela”, przy których nic, tylko podcinać sobie żyły i skakać z mostu. Swoją krytykę Vega wyśpiewuje pełnym głosem, z przytupem, z nieodłączną „ku*wą” na ustach i z radością młokosa wsadzającego kij w morwisko. Ciekaw jestem, jak zareagują mrówki.

Ocena Pauliny Małek:

Minął ponad tydzień od premiery ostatniego, szóstego odcinka serialu „Botoks”. W nowym serialu Patryka Vegi mieliśmy zobaczyć kontynuację historii bohaterów znanych z jego kinowego hitu o tym samym tytule. Film był w końcu jedną z najbardziej kontrowersyjnych produkcji 2017 roku. Piotr Stramowski w jednym z wywiadów powiedział: „jeżeli to, co widzowie zobaczyli w kinie było poruszające, to w serialu sięgamy jeszcze głębiej” –głębiej, czyli prawie (se)dna.

Botoks, serial, Showmax, recenzja, Patryk Vega

Film czy serial? Żadna różnica

Pierwszy odcinek zaprezentował się całkiem dobrze. Widz mógł zobaczyć dużo nowych scen, których nie było w filmowej wersji produkcji. Jak sam producent zapowiedział, serial miał być jego uzupełnieniem. Szkoda tylko, że kolejne odsłony serii były kopią tych samych scen z ekranu kinowego. W odcinkach od drugiego do piątego nie dodano prawie nic nowego, nic, co by zapadło w pamięć, a przecież taki był zamysł twórców. Prócz kilku nowych scen, które nijak miały się do fabuły, moglibyśmy jeszcze raz pójść do kina i naprawdę nie byłoby różnicy. 

Oglądając film, a później serial, czułam większy chaos w prawie sześciogodzinnym serialu niż w dwu i półgodzinnej produkcji kinowej. Brak jakichkolwiek napisów oznaczających czas, nawet takie „pół roku później”, mogłoby uratować spójność logiczną, ale tej w „Botoksie” jest mało. Nie mówiąc już o tym, że dzieci Danieli prawie w ogóle nie urosły w przeciągu trzech odcinków, a Marek/Małgosia zdążył pojechać za granicę, dorobić sobie penisa i wrócić. Można znaleźć wiele takich nieścisłości, jednakże są one nie do ominięcia i bardzo drażnią. Na domiar złego w każdym odcinku towarzyszy nam ten sam motyw muzyczny. 

Botoks, serial, Showmax, recenzja, Patryk Vega

Chemia między postaciami

Dużym plusem pierwszego i ostatniego odcinka „Botoksu” był wyraźny zarys emocji i uczuć między postaciami. W filmie nie mieliśmy przedstawionego całego rozkwitu zauroczenia Marka Beatą. Ich historie, relacje z ludźmi i otoczeniem były bardziej rozwinięte w serialu. Bardzo przyjemnie się to oglądało, choć gorycz po zakończeniu tej opowieść w taki, a nie inny sposób, pozostanie na długo. Po wydarzeniach z trzeciego odcinka, w których miała miejsce słodka zemsta na sanitariuszu, uwydatniła się również przyjacielska relacja Beaty i Danieli.

O idealnym życiu idealnych i niezależnych kobiet niewiele można już powiedzieć. Każda z nich w mgnieniu oka poradziła sobie ze swoimi problemami – brzydkie kaczątko zmieniło się w piękną, wykorzystującą mężczyzn do własnych celów przedstawicielkę koncernu farmaceutycznego (Daniela). Zakompleksiona pani chirurg odniosła sukces i napisała książkę, podsumowując, że do szczęścia nie potrzebuje żadnego mężczyzny, a jej wagina w końcu wygląda dobrze (Patrycja). Kolejna zostaje matką i odchodzi z pracy, pozbywając się ciężaru i odpowiedzialności za aborcję, oczywiście jest szczęśliwa i niezależna. Tylko biedna Beata nie dostała szczęśliwego zakończenia, chyba że satysfakcja z odwiedzenia rodziców i dzieci zrodzonych z jej jajeczek to spełnienie jej marzeń. W negatywnym świetle zostali przedstawieni mężczyźni – choć każdy aktor zasługuje tutaj na pochwałę, a przede wszystkich Fabijański oraz Stramowski.

Botoks, serial, recenzja, Olga Bołądź, Marieta Żukowska, Showmax, Patryk Vega

Podsumowując: szkoda czasu na ten serial, jeżeli ktoś oglądał wcześniej film. Z kolei ktoś, kto ma dużo wolnego czasu, a serial potraktuje jako kompletnie niezależną produkcję, to będzie ciekawa przygoda z „realiami” polskiej służby zdrowia. Dodatkowo potrzeba sporo dystansu, gdyż serial i film nie opisują codzienności, choć tak mogłoby się wydawać: to wszystko trzeba wziąć w duży nawias. Przy okazji można się też zastanowić, co skłoniło Vegę do zrealizowania pomysłu o kontynuacji/uzupełnieniu filmu „Botoks” – oczywiście prócz pieniędzy.

Serial jest w całości dostępny na platformie Showmax.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
6
Muzyka
5
Scenariusz
7
Mateusz: „Botoks” to serial głęboko feministyczny, który nie wiedzieć czemu (a może właśnie dlatego) spotyka się z olbrzymią krytyką, posuniętą momentami wręcz do ostracyzmu. Niesłusznie. To dość spójna (choć nie zawsze) historia, w przystępny sposób poruszająca problemy nepotyzmu, nietolerancji i trudnej sytuacji kobiet w Polsce.|| Paulina: Swój niesmak uzasadnię z perspektywy kinowego widza, który liczył na więcej samodzielności w serialu. Nie można nazwać „Botoksu” dobrym serialem, bo nim nie jest – to kopia filmu z kilkoma nowymi scenami, tą samą muzyką i tymi samymi postaciami. Balonik został nadmuchany przez media, ale w moich oczach nie spełnił wymagań, które producenci sobie wyznaczyli; moich zresztą też.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • Mateusz:
  • dobre aktorstwo
  • ważny, dobrze opowiedziany temat
  • Paulina:
  • podjęcie trudnych tematów
  • dobrze rozpisana i przedstawiona postać Marka/Małgosi

Minusy

  • Mateusz:
  • dziury scenariuszowe
  • przestoje w tempie akcji
  • Paulina:
  • muzyka
  • brak spójności logicznej, powtarzalność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Botoks

Serialowa kontynuacja filmu Patryka Vegi o tym samym tytule.


Recenzje