2
Recenzja do: Botoks (2018 )
Recenzje

Memy o „Papryku” Vedze są ostatnio jednymi z najpopularniejszych w Internecie. Reżyser odsądzany jest od czci i wiary za efekciarstwo, nieprawdopodobne rozwiązania scenariuszowe i przesadną wulgarność. Stał się niemal wrogiem publicznym polskiej popkultury. I właśnie wypuścił nowy serial.

Polska miała ostatnio parę dobrych serialowych lat – „Wataha” i „Belfer” jak dwa potężne dźwigi wyciągnęły naszą serialową kinematografię z odmętów całkowitego popkulturowego niebytu na światło dzienne przychylnych ocen i życzliwego zainteresowania Zachodu. Przed tymi produkcjami nieszczególnie mieliśmy czym się pochwalić, ale do chlubnych wyjątków zaliczyłbym „Pitbulla” Patryka Vegi z 2005 roku ze świetnymi rolami Marcina Dorocińskiego, Andrzeja Grabowskiego i Weroniki Rosati. Szorstki, brutalny i bez kozery pokazujący mroki polskiej pracy policyjnej do dzisiaj ogląda się doskonale. Ma świetne tempo, dobre, krwiste postacie i mroczną, gęstą atmosferę.

Choć od „Pitbulla” minęło 13 lat, do „Botoksu” podchodziłem z dużą ambiwalencją. Z jednej strony miałem w pamięci wieczory spędzone na obgryzaniu paznokci nad akcją w „Pitbullu”, ale ostatnio zewsząd wylewany hejt na Patryka Vegę kazał mi nie mieć zbyt wielkich oczekiwań. I może dlatego, że wiele ich nie miałem, całkiem nieźle się bawiłem.

 

Przystojny trans

Sebastian Fabijański, Botoks, serial, Patryk Vega, recenzja, 1 odcinek, Showmax

Pilot „Botoksu” koncentruje się na dwóch wątkach: pielęgniarza Marka i nieokreślonego z nazwiska rodzeństwa z nizin społecznych, które traci oboje rodziców: Darka i Danieli. Od razu staje się jasne, że Vega będzie grał na dwóch skrajnie różnych rejestrach emocjonalnych: historia Marka będzie tragiczna i będzie miała budzić w nas współczucie i odrazę (do polskiego społeczeństwa), a pogrzebowe perypetie pozostałej dwójki będą śmieszyć (i budzić odrazę do polskiego społeczeństwa).

I obydwa wątki poprowadzone są bardzo sprawnie. Do roli Marka wybrany został przystojny Sebastian Fabijański, który dotychczas zazwyczaj grał gangsterów i żołnierzy, generalnie twardych kolesi. Tutaj poznajemy go jako kobietę, która jest w trakcie brania hormonów w celu zmiany płci. Ma jeszcze trochę biustu, jeszcze mówi falsetem, no i jeszcze nie pozbył się kobiecych ruchów i gestów. I Fabijański doskonale sobie z tą rolą radzi. Jest rozgoryczony i sfrustrowany, że przyszło mu urodzić się nie w takim ciele jak trzeba i to jeszcze w Polsce, gdzie trudność ta jest zwielokrotniona przez ciągłe docinki ludzi dookoła (jest wyzywany regularnie od pedałów, choć woli kobiety) i ślepotę konserwatywnych rodziców. Z drugiej strony jest zdeterminowany, żeby zmianę doprowadzić do końca i wieść w miarę normalne życie. Poznaje kobietę, umawia się z nią, mówi jej prawdę. Choć momentami Vega przesadza z dopustem, które Markowi serwuje życie, trudno jest w autentyczność tej postaci nie uwierzyć czy jej nie współczuć. Przy okazji przechodzimy niezły test na tolerancję.

 

Botoks, serial, Patryk Vega, recenzja, 1 odcinek, Showmax

Daniela i Darek, czyli Janusz i Grażyna z nizin

Z kolei Daniela i Darek, dwójka – nie owijając w bawełnę – żuli i ich perypetie, w których przedsiębiorczo próbują zagarnąć dla siebie jak najwięcej z zasiłku pogrzebowego, organizując ceremonię jak najniższym kosztem w stosunku do fałszywej faktury, przypominały mi skrzyżowanie przygód Jasia Fasoli z rodziną Kiepskich. I ubawiły parę razy. Znowu nieźle wypada aktorstwo naturszczyka Tomasza Oświecińskiego i doświadczonej Olgi Bołądź. Świetnie działa chemia pomiędzy postaciami, a ich przygody dają doskonałą odskocznię emocjonalną od wypełnionego goryczą życia Marka.

„Botoks” niepozbawiony jest błędów. Tak, dużo się tu przeklina, tak, Polska nie jest tak zacofanym, skorumpowanym zaściankiem, jak pokazuje Vega. Momentami scenariusz mógłby być lepiej napisany. Ale to nie ma być rozrywka szczególnie wytrawna, to ma być dynamiczna historia, który trochę nas zaszokuje, a czasami rozbawi. I te cele spełnia.

Nie taki „Botoks” straszny, jak go malują.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
5
Pilot „Botoksu” ma dostarczać rozrywki i trochę bawić. I udaje mu się to znakomicie.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • gra aktorska
  • dynamiczna akcja
  • humor
  • dużo przeklinają

Minusy

  • przesadnie ponury i negatywny obraz rzeczywistości
  • scenariusz zaledwie poprawny
  • dużo przeklinają

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Magdalena Marciniak
    Magdalena Marciniak
    @MagdalenaMarciniak

    Jak z częścią rzeczy w tej recenzji się zgodzę (bo z oceną na pewno nie), tak na pewno nie przeszło mi obojętnie stwierdzenie, że Oświeciński zagrał dobrze, czy też bardzo dobrze. Szczerze mówiąc oglądając jego popisy aktorskie to jest to szczyt jego możliwości i z innych ról (przygłupa, niepełnosprytnego intelektualnie człowieka) ja go w ogóle nie kojarzę.
    Co innego Bołądź, która zagrała wiele różnych postaci, potrafi wcielić się w inne role. Oświeciński to człowiek jednego typu, a to żaden talent umieć zagrać jedną rolę i odgrywać ją w wielu filmach (czy też w typ wypadku w serialu).

    • Mateusz Myślicki
      Mateusz Myślicki
      @MateuszMyslicki

      @MagdalenaMarciniak: W przypadku takich ludzi, jak Oświeciński trudno w ogóle stwierdzić czy oni grają czy po prostu są sobą, to prawda. Ale w tej produkcji pasuje to doskonale. I śmieszy. W niewymuszony sposób. Mi to wystarczy.

Powiązane

Aktualności