6
Recenzja do: Botoks (2018 )
Recenzje

Wątek transseksualisty miał być poważny, głęboki i tragiczny – i taki jest. Historia patologicznego rodzeństwa miała bawić widzów, a jest prymitywna, wulgarna, mało śmieszna i żenująca. Jednak serial ma w sobie coś, co nie pozwala widzowi przerwać seansu, wyłączyć i nigdy już nie wracać do tej produkcji. Mowa tutaj o mocnym przekazie, dosadnym przedstawieniu problemów, z jakimi służba zdrowia zmaga się codziennie – a przynajmniej taki miał być jego cel.

Od serialu będącego kontynuacją jednego z najbardziej kontrowersyjnych polskich filmów, czyli „Botoksu” Patryka Vegi, nie powinno się wymagać zbyt wiele. Prostota przedstawienia postaci jest tutaj zaletą, a nie wadą. W końcu mniej wymagający widz mógł ze spokojem zagłębić się w istotę rzeczy, czyli w tematykę naszej służby zdrowia. Po pierwszym odcinku można wyciągnać kilka wniosków. Pierwszym z nich jest fakt, że nawet jeśli jesteś idiotą, wystarczy kupić uprawnienia ratownika, przez co w momencie awansujesz z pijaka o ilorazie inteligencji mniejszym niż orzeszek do osoby, która odpowiada za ludzkie życie. Drugi wniosek? Jeśli jesteś transseksualistą, to twoje życie nie ma sensu, o akceptacji możesz pomarzyć – zostałeś wykluczony ze społeczeństwa, a własna rodzina do końca pozostanie przy tym, że masz na imię Małgosia, a nie Marek. 

Kiedy?

Drugi odcinek „Botoksu” to niemal żywcem wyjęte fragmenty filmu, nieco tylko rozwinięte w celu uzupełnienia niektórych wątków. Między pierwszym a drugim epizodem brak jakiekolwiek spójności i logiki. Nagle widz zostaje wprowadzony w niejasną przestrzeń czasową – ile minęło od wydarzeń, które miały miejsce w poprzednim odcinku? Nie wiadomo, ale na pewno sporo, gdyż pierwsze objawy ciąży Małgosi/Marka nie byłyby przecież widoczne w przeciągu tygodnia. W dodatku Daniela à la Menel (bo nazwisko postaci nie jest znane) zdała egzamin i razem z braciszkiem, Darkiem, à la Menelem, bawią się w ratowników. Przeskok fabularny jest nieczytelny, umiejscowienie wydarzeń w czasie nie jest zaznaczone. Dla przykładu: od chwili, w której Daniela zachodzi w ciążę, do momentu porodu mija przysłowiowe 5 minut (a w czasie rzeczywistym jakiś kwadrans).

Topielcy, samobójstwa i seks z psem

Człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele wypadków zdarza się każdego dnia w jednym mieście, ale to już chyba przesada. Gubimy się w ciągu przyczynowo-skutkowym. O ile jeden odcinek obejmuje wydarzenia z jednego dnia, to zabawne jest, że w ten jeden dzień przeciętny ratownik jedzie stwierdzić dwa zgony, a wieczorem spotyka się z kobietą, która oddaje się przyjemności, ale nie z mężem, tylko z psem. Sposób, w jaki zostało to przedstawione sugeruje, że takie przypadki są jak poranna kawa, czyli dzieją się codziennie. Dla odreagowania tych irracjonalnych przypadków, rodzeństwo i znajomy ratownik urządzają sobie imprezkę podczas zmiany, spożywają spore ilości wysokoprocentowych trunków, a siostrzyczka pod wpływem chwili zaciąga Arka do karetki na małe co nieco. Następnie na rauszu jadą dalej realizować swoje obowiązki, co jak można się domyślić, kończy się zwolnieniem Darka, biorącego odpowiedzialność za wszystkich. Zdegustowany widz w tym momencie odpuściłby sobie dalszą część, a to tylko początek końca. 

Światełko w tunelu

Dobrym aspektem odcinka było ukazanie mocnych zdjęć z przebiegu usunięcia dziecka Marka/Małgosi. Sceny, w których przedstawiono aborcję, dość jasno sygnalizują negatywne podejście Vegi do podobnych zabiegów. Twórca wyraźnie opowiada się po jednej ze stron konfliktu, ukazując tę prodcedurę w brutalnym świetle, niemal ją demonizując. To niepopularna opinia wśród celebrytów, więc mimo mało wyszukanego i „łopatologicznego” przedstawienia sprawy, warto zwrócić na nią uwagę. W głowie nasuwa się jednak istotne pytanie: na ile reżyser chce przekazać swój światopogląd, a na ile po prostu odnieść się do kontrowersyjnego tematu w celu przyciągnięcia większej ilości widzów?

Botoks, Katarzyna Warnke, serial, recenzja, odcinek 2

 

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
4
Scenariusz
4
Serial to zlepek gagów przyczepiony do cienkiej nitki fabularnej. Patryk Vega poszedł na ilość, nie na jakość.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • gra aktorska Sebastiana Fabijańskiego
  • przedstawienie tematu aborcji w innym świetle

Minusy

  • przekleństwa
  • niespójność logiczna
  • skrajność
  • ledwo słyszalne dialogi

Komentarze

(6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Mausner
    Mausner

    "Jednak serial ma w sobie coś, co nie pozwala widzowi przerwać seansu, wyłączyć i nigdy już nie wracać do tej produkcji" - o proszę, a ja dokładnie tak zrobiłem, przerwałem seans po 10 minutach pierwszego odcinka, wyłączyłem i nigdy już nie wrócę do tej produkcji, więc chyba jednak nie ma w sobie tego czegoś.

    • Magdalena Marciniak
      Magdalena Marciniak
      @MagdalenaMarciniak

      @Mausner: Recenzje mają to do siebie, że są subiektywnymi opiniami :P

    • Mausner
      Mausner

      Sarkazm ma to do siebie, że nie każdy go rozumie ;)

  • Magdalena Marciniak
    Magdalena Marciniak
    @MagdalenaMarciniak

    Zaskakujące jak ta recenzja ma o wiele bardziej negatywny wydźwięk, niż ocena pilota, a różni je tylko punkt!
    Niemniej trudno się z nią nie zgodzić, bo serial nie wróży najlepiej. Ja dałabym tylko mnie punktów i oceniła jako kiepski, bo przeciętne to jest nawet Riverdale, a to jest po prostu z minuty na minutę coraz gorsze i razi po oczach brakami w logice i sensie.

    • Paulina Małek
      Paulina Małek
      @Pmmalek

      @MagdalenaMarciniak: Bardzo wysoko oceniłam grę aktorską oraz wątek o aborcji, reszta to karuzela rozpaczy.

    • Magdalena Marciniak
      Magdalena Marciniak
      @MagdalenaMarciniak

      @Pmmalek: To w sumie trochę smutne, bo część tych aktorów naprawdę umie grać i zagrała w paru dobrych produkcjach. I nagle widzi się ich w takim Botoksie i człowiek się zastanawia jakim cudem - kredyty do spłacenia?