Recenzja do: Big Mouth (2017 )
Recenzje

Kiedy myślałam, że w tym serialu już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, „Big Mouth” powrócił z trzecim, jeszcze silniejszym sezonem. Już czwartego października mogliśmy ponownie zajrzeć do tego absurdalnego, a jednocześnie tak prawdziwego świata, po kolejną dawkę niesamowitych przygód grupki dojrzewających nastolatków.

Akcja nowego sezonu zaczyna się wraz z nowym rokiem szkolnym i trwa aż do wakacji. W ciągu tych krótkich jedenastu odcinków zmieszczono tak dużo, jak tylko się dało, wciąż jednak chciałabym więcej! Tak jak na Florydzie, tutaj wszystko jest możliwe. Ale po kolei.

 

Nie obejdzie się bez kontrowersji

Jednym z głównych powodów dla których tak bardzo lubię „Big Mouth”, jest jego odwaga. Twórcy nie boją się poruszyć żadnego tematu, nie boją się pokazać czegokolwiek i tak też dzieje się tym razem. Nie tylko zagłębiamy się w poruszone już wcześniej kwestie, ale otwieramy drzwi kolejnym. Jednym z najważniejszych wątków tego sezonu z pewnością był temat seksizmu i kultury gwałtu, o których – a zwłaszcza tym drugim – mówi się za mało. I tutaj uważam twórcy mogliby pójść nawet dalej. Mimo to cieszę się, że choć trochę o nim porozmawiano.

serialomaniak, big mouth, sezon 3, recenzja, review

Fani postaci Jaya na pewno ucieszą się z jego ogromnego rozwoju. Droga, na którą wkroczył w drugim sezonie, została mocno rozwinięta, a on sam zyskał głębi, jakiej brakuje bohaterom wielu seriali. Podróż wraz z nim po spektrum LGBT+ i samorozwoju to jeden z najlepszych wątków tego sezonu. Podobnie ma się sytuacja z Matthew – choć już od pierwszego sezonu wiedzieliśmy, że jest gejem, tak naprawdę to był cały jego charakter. W końcu doczekałam się rozwoju i jego postaci! Dostał nie tylko więcej czasu antenowego, ale przede wszystkim problemy, z jakimi musiał się zmierzyć i wszystkie jego rozterki sprawiły, że można w końcu w niego uwierzyć i widzieć pełnoprawnego bohatera, a nie zwyczajnego comic reliefa, jakim był do tej pory.

Nie obyło się także bez poruszenia jednego z największych problemów dzisiejszej młodzieży – uzależnienia od telefonów i social mediów. Nie wydawało się wepchnięte na siłę i pokazywało, że nie dotyczy to tylko dzieciaków, ale i dorosłych. Wnioski po odcinkach „Cellsea” i „Obsessed” nasuwają się same. A to wszystko to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jest nowy sezon. Każdy odcinek, na szczęście wciąż nie rozstając się ze swoją warstwą absurdu i głupawego humoru o pierdach czy masturbacji, ukazuje nam inne problemy. Jednocześnie edukuje i niezawodnie bawi.

serialomaniak, recenzja, review, big mouth 3

 

Niepotrzebny wuefista

Żeby nie było jednak tak słodko, nie wolno zapomnieć, że nic nie jest idealne. Choć problemy trzeciego sezonu „Big Mouth” są raczej niewielkie, to wciąż istnieją. Jednym z większych dla mnie był Coach Steve. Wszystkie sceny z nim, każdy jego wątek, każda rozmowa w jakiej uczestniczył. Wyglądało to tak, jakby twórcy kompletnie nie mieli na niego pomysłu i na siłę wciskali go, gdzie tylko się da, żeby pokazać, że o nim nie zapomnieli. Choć bohater ten od początku był raczej comic reliefem, typowym serialowym klaunem, w drugim sezonie dodano trochę jego osobie, by teraz odebrać jeszcze więcej. Przestał mnie nawet bawić, a zaczął raczej smucić. Widząc go prędzej czułam rozczarowanie i uważam, że sezon bez problemu mógłby obejść się bez niego, jeśli nie było pomysłu na tę postać.
A kto jeszcze nie widział, lecz planuje „Game of Thrones” bądź „Pretty Little Liars” – uważajcie na mini spoilery! Są co prawda tylko dwa, każdy gdzieś ze środka danego serialu, ale mimo to jednak lepiej się przygotować.

recenzja, review, big mouth 3, serialomaniak

 

Co w rodzinie, to nie zginie

Trzeci sezon podobał mi się nawet bardziej niż pierwsze dwa. Muzyka i gra aktorska jak zawsze były wyśmienite, jednak to fabuła zasługuje na największe uznanie. Nie tylko przez same poruszone tutaj tematy i rozwój postaci, ale przede wszystkim przez sposób w jaki to zrobiono. Po seansach pierwszego i drugiego sezonu od ekranu odchodziłam uśmiechnięta i w pełni usatysfakcjonowana tym, co zobaczyłam, jednak szybko przestawałam o serialu myśleć. Z kolei trzecia odsłona „Big Mouth” wciąż co chwilę do mnie wraca i zastanawiam się nad niektórymi wątkami. Choćby samo zakończenie, takiego obrotu spraw się nie spodziewałam! No i jakże mogłabym zapomnieć o tym, co wydarzyło się na Florydzie między Andrew i jego kuzynką... Czwarty sezon będzie miał ogromne pole do popisu!

Serial dostępny jest na platformie Netflix.

Gra aktorska
10
Zdjęcia
10
Muzyka
10
Scenariusz
9
Trzeci sezon „Big Mouth” nie tylko rozwija poruszone wcześniej wątki, ale i wprowadza nowe, nawet ciekawsze. Pokazuje jak prawidłowo wygląda budowanie i rozwój postaci. Edukuje, jednocześnie bawiąc i wciąż nie traci tej otoczki absurdu i głupkowatości, która sprawia, że jest tym, czym jest. A jest świetną animacją, która z każdym odcinkiem staje się coraz lepsza!
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • poruszone ważne tematy
  • rozwój postaci
  • nieoczekiwane zakończenie
  • idealne połączenie absurdu i realizmu

Minusy

  • Coach Steve

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Big Mouth

Serial animowany dla dorosłych. Skupia się on na nastolatkach i problemach, jakie niesie dojrzewanie. Tematy tabu tu nie istnieją, a seksualność stawiana jest na …