Recenzja do: Betty (2020 )
Recenzje

„Betty” to serial od Crystal Mossele – twórczyni filmu „Skate Kitchen”. Pierwotnie zapowiadano, że ten serial od HBO będzie kontynuacją historii o grupie kobiet, która próbuje zaistnieć w świecie skaterskim pomimo negatywnie nastawionych do nich mężczyzn po fachu, co widzieliśmy już w filmie. Nic bardziej mylnego, bo chociaż postacie mamy w większości te same, tak mamy tutaj do czynienia z alternatywną rzeczywistością.

Jeśli czujecie się trochę oszukani, bo mieliście nadzieję zobaczyć albo jak grupa skaterek poznała się przed wydarzeniami w „Skate Kitchen”, albo jak dalej potoczyła się ich historia, to nie przejmujcie się, nie jesteście sami. Zerowe powiązanie filmu z serialem jest jednak dobrą wiadomością dla osób, które filmu nie widziały lub o nim nie słyszały, bo była to jedna z tych bardziej cichych premier w 2018 roku. Więc jeśli zastanawialiście się, czy musicie obejrzeć film przed seansem, to śpieszę z odpowiedzią: nie musicie.

Ze skateparku na plan zdjęciowy

„Betty” skupia się na grupie kobiet mieszkających w Nowym Jorku, które o swoją pasję do jazdy na deskorolce codziennie muszą spierać się z mężczyznami, którzy nie chcą ich wpuszczać na swoje terytorium. Od skaterskiego slangu wziął się tytuł serialu: mianem „Betty” w latach 90. określano kobiety, które spędzały czas w skateparku i wyglądały jak część grupy, ale tak naprawdę nie potrafiły nawet jeździć. W kobiecej obsadzie pozostały nam te same bohaterki: Kirt, Janay, Honeybear, Indigo i Camille. Główną różnicą jest jednak to, że dziewczyny dopiero się poznały. Nie widzimy tutaj zgranej grupki skaterek, do których dołącza Camille.

betty, hbo, pilot, recenzja, nina moran, kirt

Skąd jednak wziął się pomysł na te produkcje? Twórczyni serialu zasłyszała w metrze rozmowę pomiędzy Rachelle Vinberg (Camille) i Niną Moran (Kirt), które akurat rozmawiały o sprawach związanych z jeżdżeniem na deskorolce. Zapytała ich, czy znają więcej dziewczyn, które jeżdżą, i tak się wszystko zaczęło. Bohaterki, które widzimy w serialu i filmie, to tak naprawdę trochę podkoloryzowane wersje aktorek, które je grają. Jednak ich zmagania i historie są autentyczne.

Czy jestem zawiedziona, że nie jest to kontynuacja „Skate Kitchen” albo prequel? Trochę tak, trochę nie. Historia w filmie nie była bez zarzutów – chociaż ciekawa, to brakowało wielu elementów, żeby było to coś niesamowitego. Najczęściej zarzuca się produkcji, że chociaż miał być to film dla skaterek, to pokazuje niezdrowe relacje pomiędzy bohaterkami, a na pierwszy plan wysuwa się zbędna rywalizacja między kobietami, która zupełnie rujnuje jakiekolwiek głębsze wyobrażenie ich relacji. Gdyby serial był kontynuacją, to miałby szansę naprawić błędy poprzednika i poprzez powrót do przeszłości pokazać nam, jak tak naprawdę związana ze sobą była ta grupa. Mimo to przepisanie historii w tym przypadku dałoby dokładnie taki sam efekt, więc to też nie był zły pomysł.

Te same błędy

Problemem jednak jest to, że wszystkie negatywy filmu już wylazły i rażą po oczach w samym pilocie, więc aż się obawiam, co może być dalej. Bohaterki dopiero się poznają, ale jednocześnie nie tworzą z punktu widzenia odbiorcy żadnej relacji. Chyba że próbują zaciągnąć się do łóżka, wtedy z jakiegoś powodu dostają wystarczająco czasu na ekranie, żeby naprawdę się zbliżyć. Większość scen to wspólne jaranie zioła i obserwowanie, jak unosi się dym, z kilkoma nieznacznymi wstawkami rozmowy. Tym bardziej nie chce mi się uwierzyć, że to budowanie relacji i w ogóle uwierzenie w istnienie tej więzi idzie z takim trudem, biorąc pod uwagę, że bohaterki przyjaźnią się w prawdziwym życiu, niektóre nawet chodziły razem do liceum. Na ekranie nie widać tej zażyłości zupełnie. Wygląda to wszystko jak kilka kobiet, które musi spędzać razem czas, bo nikogo innego nie znają.

betty, hbo, skate kitchen, recenzja, pilot

Kolejną sprawą jest to, że znowu pojawia się ta okropna rywalizacja i skryta niechęć, która potrafiła tak odrzucić w filmie. Z jednej strony ten serial promuje kobiecą wspólnotę, a z drugiej zmusza bohaterki, żeby skakały sobie do gardeł. W jakim celu? Żeby przypodobać się chłopakom, których przecież tak nie znoszą za to, jak ich traktują. W obu wersjach Camille jest tą, która w poszukiwaniu akceptacji kieruje się do mężczyzn, tylko w serialu jest trochę pewniejsza siebie (co wcale nie wychodzi jej na lepsze).

Ten serial miał spory potencjał, żeby trafić zarówno do kobiet, które w życiu nie jeździły na deskorolce, jak i do dziewczyn, które obawiają się wyjść ze swoją pasją do ludzi i uwierzyć w siebie. W efekcie jednak możliwe, że nie trafi do nikogo, bo poza wyluzowanym klimatem i kilkoma fajnymi ujęciami w skateparku to nie może za wiele zaoferować. Jest to serial do obejrzenia w nudny piątkowy wieczór, kiedy nie zależy nam na czymś bardzo ambitnym, co zmieni nasz światopogląd. Może dlatego jestem tak zawiedziona tą produkcją – za wiele od niej oczekiwałam.

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
8
Scenariusz
5
„Betty” to ciekawy serial, który w większości opiera się na ładnych kadrach kobiet jeżdżących na deskorolce i wyluzowanym klimacie. Jest przyjemny w odbiorze i nie wymaga wielkiego zaangażowania widza. Problematyczny jest zamiar produkcji, która z jednej strony chce dać pozytywny przekaz dla młodych dziewcząt, które chciałyby spróbować skateboardingu, a z drugiej strony pokazuje im głównie toksyczne relacje między innymi skaterami.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • klimat
  • soundtrack
  • ciekawe postacie
  • charakter dokumentalny

Minusy

  • negatywny przekaz
  • brak relacji między postaciami
  • zbytnie skupienie na aspektach zbędnych
  • brak kontynuacji filmu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.