Recenzja do: Beautiful Boy (2018 )
Recenzje

W kulturze popularnej, tak jak i w naszym życiu, nie brakuje rodzin dysfunkcyjnych, które zmuszone są walczyć ze swoimi ułomnościami. Mimo tego, że temat zaburzeń w środowisku rodzinnym nie jest łatwy, to zarówno twórcy filmowi, jak i serialowi bardzo często z niego korzystają. W takim wypadku mogłoby wydawać się, że wszystko zostało już powiedziane, a tematy dotyczące funkcjonowania rodzin mających problemy zostały już dawno wyeksploatowane. Okazuje się jednak, że to nieprawda, a wiele trudnych historii rodzinnych czeka, aż ktoś je przedstawi. Belgijski reżyser, Felix Van Groeningen postanowił wykorzystać okazję, by opowiedzieć prawdziwą historię o miłości, cierpieniu, uzależnieniu i poszukiwaniu samego siebie. Czy udało mu się należycie przedstawić zmagania pięknego chłopca i jego najbliższych? Przekonajcie się sami!

„Your daddy's here... Beautiful boy”

John Lennon, który znany był ze swojej płodności artystycznej, tuż przed swoją śmiercią napisał utwór zatytułowany „Beautiful Boy (Darling Boy)”, który zadedykował swojemu synowi, Seanowi. Lennon za pomocą piosenki chciał przekazać swojemu ukochanemu dziecku, żeby się nie bał, bo ten zawsze przy nim będzie na dobre i na złe. Niestety życie miało inne plany względem Lennona. Jak wiecie, historia lubi się powtarzać i tę samą piosenkę w filmie śpiewa swojego pierworodnemu Nickowi (Timothée Chalamet) David Sheff (Steve Carell). Przesłanie tej piosenki jak najbardziej oddaje sens oraz piękno filmu Felixa Van Groeningena. „Mój piękny syn” (polski tytuł) opowiada historię na pozór normalnej rodziny, której spokojne życie zostaje nagle przerwane. Powodem rodzinnego chaosu są problemy z dorastającym synem, który uzależnił się od kryształu (potoczna nazwa metamfetaminy). 

Timothée Chalamet, Steve Carell, Amazon Studios, Beautiful Boy, Mój piękny syn, Amy Ryan, Felix Van Groeningen, Oscary 2019, Premiery Styczeń, Recenzja, David Sheff, Nick Sheff, Dramat,

„I can hardly wait to see you come of age”

Nowa produkcja belgijskiego twórcy jest oparta na prawdziwych wydarzeniach, które spotkały Nicka Sheffa i jego ojca Davida. Felix Van Groeningen podczas pracy nad scenariuszem korzystał z ich pomocy, aby jak najdokładniej przedstawić ich traumatyczną historię. Głównym bohaterem opowieści jest David Sheff, znany i lubiany dziennikarz, który pisze dla wielu gazet, m.in. dla New York Times. W jego postać wciela się wielokrotnie nagradzany Steve Carell, którego wszyscy serialomaniacy kojarzą z popularnego amerykańskiego sitcomu „The Office”. David, oprócz bycia rozchwytywanym dziennikarzem, jest także wspaniałym ojcem trójki dzieci. Jednakże jego prawdziwym oczkiem w głowie jest najstarszy syn z poprzedniego małżeństwa Nick, który przy okazji dojrzewania zatracił prawdziwego siebie i uzależnił się od substancji psychoaktywnych.

„Beautiful Boy” pokazuje nam wyjątkową relację ojca i syna za pomocą licznych retrospekcji. Możemy obserwować wydarzenia z życia Nicka i Davida, które ukształtowały i doprowadziły ich do momentu, w którym znajdują się aktualnie. Sceny dziejące się w przeszłości nierzadko przy akompaniamencie słonecznych ujęć, pozwalają nam zrozumieć i wczuć się w bałagan, który aktualnie paraliżuje dotychczas dobre relacje ojca i syna. Jedno pojedyncze słowo wymawiane przez Nicka i Davida dostarcza na raz tylu emocji, co nie jeden porządny odcinek dobrego i wzruszającego serialu. Ich everything to dosłownie wszystko i jeszcze więcej. Tym bardziej boli fakt, kiedy wspólna droga tej dwójki w pewnym momencie zaczyna się kończyć i każdy rusza w swoją stronę. Nick wybiera narkotyki i drogę bez powrotu, a jego ojciec stoi przed traumatycznym wyzwaniem. Zostawić syna na pastwę losu, a może jednak spróbować mu pomóc.

Timothée Chalamet, Steve Carell, Amazon Studios, Beautiful Boy, Mój piękny syn, Amy Ryan, Felix Van Groeningen, Oscary 2019, Premiery Styczeń, Recenzja, David Sheff, Nick Sheff, Dramat,

Felix Van Groeningen postanowił stworzyć film, który wpłynie na ludzką świadomość, a tym samym pokaże potworne skutki uzależnienia i problemy z nim związane. Czy mu się, to udało? Połowicznie. Reżyser raczy nas obrazem dysfunkcyjnej rodzinny, która zmaga się z okropnym problem. Belgijski twórca praktycznie przez cały czas trwania filmu stara się pokazać nam, że branie narkotyków nie jest dobrym wyborem, a ich działanie ma negatywny wpływ nie tylko na uzależnionego, ale również na jego najbliższe otoczenie. Z drugiej strony kamera pokazuje nam postać Nicka w iście piękny i wychwalający sposób. Gdyby nie perfekcyjna gra Chalameta, to postać Nicka mogłaby stać się największym minusem tego filmu, ale na szczęście Timothée jest naprawdę uzdolnionym młodzieńcem i pokazuje, że znakomita rola Elio w zeszłorocznym „Call Me by Your Name” nie była zasługą przypadku. Jeśli chodzi o obraz, to oprócz nieskazitelnego przestawienia Nicka, przeszkadzało mi również zaburzone postrzeganie czasu w produkcji. „Mój piękny syn” dzieje się w ciągu kilku lat, a mimo tego postać uzależnionego chłopca nie zmienia się praktycznie w aspekcie wizualnym. Tak naprawdę dopiero w samym finale dane jest nam zobaczyć prawdziwe, a tym samym drastyczne oblicze uzależnienia. Momentami odnosiłem wrażenie, że Felix Van Groeningen boi się bardziej odważnych kadrów, które w mojej opinii wywarłyby większe wrażenie na oglądających. Mimo tego, że reżyser nie skupił się na wymiarze cielesnym uzależnienia, to wymiar psychiczny został jak najbardziej przez niego poruszony, a Timothée świetnie go przestawił. Steve Carell nie pozostaje w tyle i przypomina wszystkim, dlaczego cieszy się mianem kultowego i cenionego aktora. Z czystym sumieniem mogę zdradzić wam, że Timothée i Carell to mój ulubiony tandem aktorski 2018 roku i mam nadzieję, że chociaż jednej z nich powalczy w tym roku o Oscara, a jest to całkiem możliwe patrząc na to, że Timothée został nominowany do Złotych Globów 2019 w kategorii najlepszego aktora drugoplanowego właśnie za rolę Nicka Sheffa w filmie „Beautiful Boy”.

Timothée Chalamet, Steve Carell, Amazon Studios, Beautiful Boy, Mój piękny syn, Amy Ryan, Felix Van Groeningen, Oscary 2019, Premiery Styczeń, Recenzja, David Sheff, Nick Sheff, Dramat,

„Before you cross the street take my hand”

“Mój cudowny syn” cierpi na jeszcze jedną bolączkę, a mianowicie w zupełności pomija resztę bohaterów, która mogłaby wnieść trochę kolorytu do historii Nicka i Davida. Choć nie uważam, żeby to był szczególnie duży minus, to jednak taki zabieg sprawia, że film Groeningena ogranicza swój potencjał i powoduje, że obraz może być trudniejszy w odbiorze np. dla kobiety. Reżyser głównie skupia się na dwójce mężczyzn, a postacie kobiece, które notabene są portretowane przez znakomite aktorki, Amy Ryan i Maura Tierney, są sprowadzone do roli tła dla głównej fabuły i relacji ojca z synem, co jest wielką szkodą. W całym filmie jest jeden taki moment, kiedy postać grana przez Tierney stara się nawiązać kontakt z Nickiem i muszę przyznać, że osobiście ta scena wywarła na mnie ogromne wrażenie, jak i sprawiła, że się wzruszyłem i naprawdę ubolewam nad tym, że w produkcji nie ma więcej wspólnych momentów Karen i Nicka.

Timothée Chalamet, Steve Carell, Amazon Studios, Beautiful Boy, Mój piękny syn, Amy Ryan, Felix Van Groeningen, Oscary 2019, Premiery Styczeń, Recenzja, David Sheff, Nick Sheff, Dramat,

Jeśli chodzi o soundtrack „Beautiful Boy”, to dostajemy kilka przyjemnych kawałków, które zostają z nami na dłużej, ale mimo tego ścieżka dźwiękowa filmu nie wyróżnia się niczym szczególnym. Moim ulubionym utworem jest oczywiście wcześniej wspomniana piosenka stworzona przez Lennona „Beautiful Boy (Darlin Boy)” oraz kawałek oryginalny, który został napisany na potrzeby filmu, „Treasure”. Podczas samego seansu muzyka idealnie uzupełnia się z właśnie trwającymi scenami, a to tak naprawdę najbardziej istotne.

Timothée Chalamet, Steve Carell, Amazon Studios, Beautiful Boy, Mój piękny syn, Amy Ryan, Felix Van Groeningen, Oscary 2019, Premiery Styczeń, Recenzja, David Sheff, Nick Sheff, Dramat,

„Close you eyes, have no fear”

Felix Van Groeningen postanowił pokazać światu prawdziwy i przejmujący obraz rodzinny, która boryka się z nie lada problemem, którym w tym wypadku jest uzależnienie najstarszego dziecka. „Mój cudowny syn” to przede wszystkim historia, która uświadamia nam jak ciężkim i traumatycznym doświadczeniem jest uzależnienie, które niszczy nie tylko uzależnionych, ale także ich najbliższych. Nie tylko traumatyczna historia sprawia, że film belgijskiego reżysera ogląda się dobrze. Wielkim plusem tej produkcji są wspaniałe kreacje aktorskie, które uratowałaby nie jeden film. Momentami czuć niedosyt i pewnego rodzaju niekonsekwencję scenariuszową, ale mimo wszystko „Mój cudowny syn” jest filmem, który powinien trafić do jak największej liczby osób.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
6
„Beautiful Boy” to produkcja, która mimo tego, że porusza ciężki temat, jest filmem potrzebnym i uważam, że każdy nastolatek, jak i rodzic powinien obejrzeć ten film. Chociażby ze względu na dobrą muzykę i znakomite kreacje aktorskie. Timothée Chalamet oraz Steve Carell pokazują się z jak najlepszej strony i zdobywają zainteresowania widza już podczas pierwszych minut seansu. :)
Ocena czytelników
7

Plusy

  • dobrze użyte sceny retrospekci
  • Timothée Chalamet i Steve Carell
  • ciekawy soundtrack, a szczególnie „Treasure”
  • trudny temat przedstawiony w odpowiedni sposób
  • znakomicie napisana i przedstawiona relacja pomiędzy ojcem i synem

Minusy

  • zaburzone postrzeganie czasu
  • brak widocznych zmian wizualnych Nicka
  • postacie drugoplanowe są tylko i wyłącznie tłem względem głównej historii

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Beautiful Boy

"Mój piękny syn" opowiada historię rodziny, która musi zmierzyć się z uzależnieniem dorastającego chłopaka. To opowieść o nastolatku, który poszukuje swojej drogi, …


Aktualności


Artykuły