Recenzja do: B: The Beginning (2018 )
Recenzje

Rok dla fana anime dzieli się na cztery okresy, podobnie do pór roku. Na początku stycznia, kwietnia, lipca i października na rynku pojawia się mnóstwo nowych tytułów. Niektóre z nich to prawdziwe perełki, z kolei inne są, łagodnie mówiąc, specyficzne. Byłem ciekaw, do jakiej kategorii zaliczę mającą premierę 3 marca serię „B: The Beginning”. W końcu Netflix jeszcze raczkuje, jeśli chodzi o produkcję japońskiego anime – na platformie dostępnych jest tylko kilka animowanych propozycji z Kraju Kwitnącej Wiśni, z czego do teraz tylko dwie były „Netflix Originals”. Dlatego z radością śpieszę donieść – ale to było dobre!

„B” wygrywa już na starcie – serial stworzony został przez studio „Production I.G.” – czyli ludzi odpowiedzialnych za „Ghost in the Shell”, „Sengoku Basara”, „Kuroko no Basket” czy „Psycho-Pass”. Zdaję sobie sprawę, że te nazwy mogą niewiele mówić komuś, kto nie oglada często anime. Dlatego zapewniam, że to świetne produkcje, a „Ghost” dorobił się miana anime praktycznie kultowego. Strumień pieniędzy, jaki Netflix wysłał „Production I.G.”, zagwarantował świetnych artystów (kreska i animacja są niesamowite) oraz najlepszych japońskich aktorów podkładających głos pod postacie (serial oglądałem po japońsku, ale oczywiście „B” jest dostępne w wersji zdubbingowanej).

                                                        B The Beginning, anime, recenzja, 1 sezon, Netflix, kryminał

  

Przeszłość w teraźniejszości

Akcja anime dzieje się w fikcyjnym królestwie Cremona i skupia się na dwóch bohaterach: Keicie Flicku oraz Koku. Bardzo podoba mi się sam pomysł na wyspiarskie królestwo Cremony – to połączenie Malty, południowej Hiszpanii i Włoch, Nowego Jorku oraz Kuby. Stolicę kraju, silnie inspirowaną Wielkim Jabłkiem, przemierzają zabytkowe samochody z lat 50. i 60. Klimat europejski widoczny jest w ciasnych, kamiennych uliczkach, sąsiadujących z szerokimi, nadmorskimi bulwarami. Świetnie się bawiłem, szukając miejsc, które były dla twórców inspiracją.

Wracając do fabuły, kraj pustoszy tajemniczy morderca, zwany „Killer B”, który morduje rzezimieszków i szumowiny społeczne (których nie brakuje – jak na tak małe państwo, Cremona może się pochwalić hordą psychopatycznych morderców). Killer zostawia za sobą tajemniczy znak, przypominający literę B. Policja, nie mogąc uporać się z rozwikłaniem zagadki i złapaniem, bądź co bądź, kolejnego przestępcy, zwraca się o pomoc do genialnego inspektora Keitha Flicka. Flick ma jednak własne motywy i prowadzi swoją grę – chce dorwać mordercę swojej młodszej siostry i sądzi, że „Killer B” może być z tą sprawą powiązany. W wydarzenia bardzo szybko zostaje wplątana także młoda komisarz Lily Hoshino, której bardzo imponuje starszy kolega po fachu. Wątek zabójcy rozwiązuje się jednak bardzo szybko i na scenę wkraczają prawdziwe fabularne „koła napędowe” – tajemnicza grupa Market Maker, zmodyfikowani ludzie, boskie stworzenia oraz choroby psychiczne. Innymi słowy: zagmatwana mieszanka, ale bardzo szybko i łatwo orientujesz się o co chodzi i śledzisz fabułę jak w najlepszym thrillerze.

Fajerwerki graficzne i fabularne(?)

Wspomniana wcześniej kreska to bez wątpienia największy plus produkcji. Świetne tła, szczegółowo dopracowane postacie i te potyczki! Walk jest mało, ale gdy już się zdarzają, są bardzo dynamiczne – postacie śmigają po ekranie, z mieczy sypią się iskry, ludzie skaczą z budynków i szybują w powietrzu. Przy okazji, warto wspomnieć, że „B” jest produkcją z ograniczeniem wiekowym od 16 lat – krew leje się gęsto, a odcięte kończyny latają w powietrzu. Przemoc nie jest jednak bezsensowna, raczej nadaje realizmu temu, co widzimy na ekranie.

O fabule powiem, że jest dobra, lecz zdarzają się w niej zgrzyty. Dobra dlatego, bo jest wielopoziomowa, pełna zwrotów akcji i nieprzewidzianych komplikacji. Gdy już myślisz, że wiesz, kim będzie Główny Zły serialu, okazuje się, że za intrygą stoi ktoś inny, kto z kolei jest manipulowany przez jeszcze inną osobę. Cieszę się też, że wątki Flicka i Koku zazębiają się – szybko przekonujemy się, że te, z pozoru zupełnie różne osoby, mają ze sobą wiele wspólnego.

Motyw muzyczny serialu również zapada w pamięć. Gorąco polecam, przesłuchajcie sobie „The Perfect World” Marty’ego Friedmana. Perełka, która od razu wylądowała na mojej prywatnej playliście:

 

 

Trochę goryczy dla równowagi

Á propos wspomnianych wcześniej zgrzytów fabularnych – za fabułą możemy nadążyć i się nią cieszyć, ale w pewnym momencie wątek Kokū zaczyna kuleć. Zwykłe przeładowanie postaci i pojęć. Jacyś zmodyfikowani ludzie, którzy w wieku 20 lat wpadają w szaleństwo, chyba że zostaną wykorzystani jako „części zamienne” dla boskich stworzeń, gdzieś w tle miga oko zdolne zmieniać ludzką pamięć oraz części ciała zmieniające się w ostrza. Dooobra, spoooko... Przydałoby się umieścić trochę więcej wyjaśnień.

Dużo lepszy jest wątek Keitha i jego poszukiwań mordercy siostry – kryminalny miks Sherlocka Holmesa, CSI oraz Hannibala Lectera. Jak tak się zastanowić, to widać, że wątek Koku wyróżnia się animacją i intensywną akcją, zaś lepsza fabularnie jest historia Flicka.

       B The Beginning, anime, recenzja, 1 sezon, Netflix, kryminał

 

Na co by tu jeszcze ponarzekać?

No właśnie nie mam pojęcia. Siedzę już chwilę i myślę, do czego jeszcze mógłbym się przyczepić i nie mogę nic znaleźć. Anime jest solidnie zrobione, przyjemnie się je ogląda, a kunsztu dopełnia ścieżka muzyczna. Otwarte zakończenie daje nadzieję na drugi sezon – ja z chęcią do Cremony wrócę. Jeśli lubicie kryminalne zagadki (dowolnego miasta) i takie produkcje jak „Death Note” czy „The Silence of the Lambs”, dajcie szansę „B: The Beginning”. Nie pożałujecie.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
7
Krótka przygoda w królestwie Cremony tylko zaostrzyła mi apetyt na drugi sezon. Anime ma swoje wady, ale szczerze? Myślałem, że będzie gorzej. Polecam każdemu.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • pięknie narysowany świat, pełen szczegółów i nawiązań do realnych miejsc i zdarzeń
  • świetny motyw muzyczny
  • wielowątkowa fabuła, od której nie można się oderwać...

Minusy

  • ...którą przydałoby się jednak trochę rozjaśnić w pewnych kwestiach
  • czekanie na drugi sezon

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

B: The Beginning

W tym pełnym technologii świecie rozpościera się archipelag Cremona. Głównymi bohaterami są Koku i Keith, będący śledczym monarchijnych sił zbrojnych RIS. Będą …