Recenzja do: Arthdal Chronicles (1970 )
Recenzje

Fantasy zdecydowanie należy do jednego z najbardziej topowych gatunków seriali, ale jak się okazuje, jest też jednym z najtrudniejszych do realizacji. Nie można stworzyć zupełnie nowego świata bez wytłumaczenia zasad jego działania. Nie można też do zwykłej opowieści o miłości i wojnie dodać kilku magicznych stworzeń i liczyć na to, że wszyscy zaczną takie dzieło nazywać fantasy. „Arthdal Chronicles” niestety o tym chyba nie wiedziało, skutkiem czego jest jeden z najbardziej chaotycznych seriali ostatnich miesięcy.

Arthdal Chronicles, Netflix, sezon 1, pilot, recenzja

Falstart

Premierowy odcinek każdego serialu musi zmierzyć się z wyjątkowo trudnym zadaniem. Na jego barkach spoczywa bowiem zainteresowanie widza historią, bohaterami i światem wykreowanym na ekranie. Jeśli mu się nie powiedzie, najczęściej znaczna część widzów odpuszcza sobie dalszy seans, nie chcąc tracić czasu na coś, co nie rokuje zbyt dobrze. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że twórcy poświęcają naprawdę sporo uwagi i pracy pierwszemu odcinkowi, tak aby zapewnił jak najwyższą liczbę widzów dla kolejnych. Pilot „Arthdal Chronicles” robi rzecz odwrotną i z całą mocą próbuje wszystkich do siebie zniechęcić na milion wyszukanych sposobów. Oczywiście można uznać, że problem leży po stronie różnic kulturowych, które naturalnie zaistnieją, kiedy dzieło stworzone w Korei obejrzą np. Europejczycy, ale tym razem problem leży o wiele głębiej i jest o wiele poważniejszy. Próby tłumaczenia serialu inną mentalnością ludzi z drugiego końca świata w żaden sposób nie przykryją straszliwych potknięć, głównie fabularnych, które występują z taką częstotliwością w pilocie, że wytrzymanie prawie dwóch godzin graniczy z cudem.

Arthdal Chronicles, Netflix, sezon 1, pilot, recenzja

Arth

Arth to młoda kraina, w której życie dopiero raczkuje, a dla ludzi w niej zamieszkujących wciąż więcej logiki ma uznanie czegoś za magię, niż za naturalne zjawisko. Miejsce to różni się jednak w tej kwestii dosyć znacząco od naszego świata. W Arth magia rzeczywiście istnieje, jest niemal namacalna, ale nie znaczy to, że cała kraina będzie dzięki temu wyjątkowym miejscem. Od wieków żyją tu dwa plemiona, które zdecydowanie więcej dzieli niż łączy. Pierwsze z nich przypomina ludzi, proste istoty, które nie mają żadnych szczególnych umiejętności. Drugie natomiast wypełnia magia, dzięki której w każdym aspekcie przewyższają pierwsze. Naturalną koleją rzeczy w przypadku świata, w którym żyją dwa różne gatunki, scenariusz za wszelka cenę będzie dążyć do wojny pomiędzy nimi. Na to akurat nie musimy długo czekać, bo już po kilkunastu minutach premierowego odcinka możemy cieszyć się ślepą przemocą, która prowadzi do wielkiego ludobójstwa. Możemy wtedy zacząć rozumieć, dlaczego fabuła „Arthdal Chronicles” jest naiwna i przepełniona patosem największego kalibru.

Arthdal Chronicles, Netflix, sezon 1, pilot, recenzja

Chaos na ekranie

Pilotażowy odcinek przez cały czas swojego trwania straszliwie irytuje sposobem pokazania właściwie wszystkiego. Świat wykreowany przez twórców jest nudny, bohaterowie czarno-biali, a historia bezcelowa, a nawet momentami wymuszona. Widz od razu czuje się oszukany, bo nie można inaczej powiedzieć o trwającym dwie godziny seansie grania na najprostszych emocjach. Sprowadzanie wielu wydarzeń czy plot twistów do zwykłego „jesteś z nami albo przeciwko nam” to naiwna melodia przeszłości, którą pompowano w głowy młodych ludzi w kinie i telewizji sprzed co najmniej 20 lat. „Arthdal Chronicles” sprowadza wielu bohaterów do wyjątkowo prymitywnej formy, która prostymi odruchami kieruje ich postępowaniem. Honor ponad wszystko, śmierć wrogom ojczyzny i jazda na wroga bez odrobiny refleksji. Być może problem leży po stronie tego, w jaki sposób wytłumaczono zasady panujące w Arth, a w zasadzie dlaczego tego nie zrobiono. Widz nie ma zielonego pojęcia, o co tak naprawdę chodzi, dlaczego te dwa plemiona się tak nienawidzą, dlaczego doszło do podziału pomiędzy nimi i co leży u początków konfliktu. Zamiast tego zmusza się odbiorcę do idealizowania nieśmiertelnego motywu herosa, którego los jest tak magiczny, że aż inni nie wiedzą, co powiedzieć w jego obecności. Chaos informacyjny w tym serialu jest tak przerażający, że za nic w świecie nie domyślimy się, o co tutaj tak naprawdę chodzi. Twórcy być może wiedzieli, co chcieli przekazać, ale kompletnie im to nie wyszło.

 

Serial „Arthdal Chronicles” można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
3
Zdjęcia
5
Muzyka
5
Scenariusz
3
Pilotażowy odcinek „Arthdal Chronicles” to prawdziwa droga przez mękę. Zdecydowanie jest to pozycja jedynie dla najwytrwalszych fanów koreańskich seriali.
Ocena czytelników
4

Plusy

  • ładne zdjęcia

Minusy

  • fatalna fabuła
  • infantylność głównych bohaterów
  • historia o niczym
  • chaos informacyjny
  • bezrefleksyjna gloryfikacja mordu i przemocy

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Arthdal Chronicles

Serial koreański, utrzymany w klimacie fantasy. Eunseom i Saenyeok stoją na czele dwóch plemion – obaj gotowi są bronić swojego rodu do samego końca, co prowokuje …