Recenzja do: Arrested Development (2003 )
Recenzje

Fani „Arrested Development” nie mają łatwego życia – produkcja została skasowana po zaledwie trzech sezonach u szczytu swojej formy. Gdy po wielu latach Netflix przywrócił wysoko oceniany serial, widzowie mogli poczuć ulgę. Nie trwała ona jednak długo, bo zarówno czwarty sezon, w kompletnie zmienionej formie, jak i piąty, powracający niby do tego, co znamy, nie okazały się godną kontynuacją tej marki.

arrested development, netflix, sezon 5, część 2, recenzja

Co się stało w (nie)pamiętną noc?

Piąty sezon kontynuuje wątki rozpoczęte w czwartej serii – co może nie byłoby tak problematyczne, gdyby między wypuszczeniem odcinków nie minęło tak wiele czasu. Głowy rodu Bluthów mierzą się ze zbudowaniem muru na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku, George Michael manewruje w sprawie kłamstwa dotyczącego jego firmy, tworzącej oprogramowanie o nazwie FakeBlock, GOB zmaga się ze skutkami swojego wystąpienia z Tonym, a Michael jak zwykle stara się nad wszystkim zapanować i odkryć, co planuje cała reszta. Do tego dochodzą problemy Tobiasa i jego nowej rodziny, które kompletnie nie wnoszą nic sensownego do fabuły, jak i dobrze zagrana roli Maeby jako podstarzałej kobiety, korzystającej z benefitów swojego wieku. Mamy jeszcze oczywiście Bustera i sprawę tajemniczego zniknięcia Lucille Austero. Wytrwali widzowie mogą poczuć ulgę, że po tylu latach (czwarty sezon rozpoczynający ten wątek wyszedł w 2013 roku) wreszcie możemy doczekać się odpowiedzi w tej kwestii. I choć produkcja przez większość czasu skupia się na innych rzeczach, to zagadka prawdopodobnej śmierci „Lucille 2” i sprawcy wśród głównej rodziny, kiedy to każdy mógł do tego doprowadzić, nadal ma istotny charakter. Jej odkrycie ostatecznie prowadzi do nietypowych wyjaśnień, które stanowią jedną z mocniejszych stron tego sezonu i pozwalają na zgrabne jego zakończenie.

Nie samymi gagami człowiek żyje

Dawny fenomen serialu (choć w Polsce dość słabo kojarzonego), polega w sporej mierze na odpowiednim wykorzystaniu żartów wszelkiego rodzaju – tu wyśmiewanie wszystkich czy poleganie na dowcipach słownych i sytuacyjnych jest nieodłączną częścią serii. Dorzucając do tego kilka wprowadzonych gagów, powracających co jakiś czas, wiadomo, czego się spodziewać po tej komedii. Niestety nowe gagi, jak choćby z grupą prawników, których należy wybrać, gdy jest się winnym zarzucanego przestępstwa, nie bawią tak jak rozbudowywane latami kawałki. Niewątpliwie nie sposób nie zareagować pozytywnie na emocjonalną reakcję Lucille za każdym razem, gdy Gene Parmesan przestaje działać w ukryciu. Sam powrót znanych nawiązań wydaje się już jednak typowym odcinaniem kuponów ze strony twórców, którzy muszą je tu umieścić, tylko po to, by starzy fani czuli potrzebę oglądania.

arrested development, netflix, sezon 5, część 2, recenzja, ew

Największy problem kryje się jednak w fabule. Mimo że tym razem, w przeciwieństwie do feralnego poprzedniego sezonu, aktorzy występują razem w scenach, a całości towarzyszą kąśliwe uwagi narratora w osobie Rona Howarda, historia niezbyt się sprawdza. Przejście do pozycji gotowej pod binge-watching to prawdopodobnie jedna z największych szkód, jakie wyrządzono serii, zmuszając ją do podjęcia dłuższej i powiązanej ze sobą historii, zamiast kilku odcinków złączonych lekko jednym wątkiem. Towarzyszące bohaterom opowieści są czasem wręcz męczące do śledzenia, przez co widz może stracić ochotę na oglądanie tej produkcji. Jeśli ktoś potrzebuje dowodów na to, że wznowienie po latach, nawet z oryginalną obsadą i ekipą może być klęską, to tu niewątpliwe je znajdzie.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
6
Muzyka
5
Scenariusz
4
Serial prawdopodobnie zmierza ku końcowi, ale widzowie raczej powinni odczuć związaną z tym ulgę – netflixowe wznowienie niestety nadal nie jest zbyt dobre, skupiając się na zbyt poplątanej fabule i mocno oderwanych od siebie historiach każdego członka rodziny. Ostatecznie jednak dostajemy dość interesujące zakończenie, które zdecydowanie może służyć za finał serialu.
Ocena czytelników
5.5

Plusy

  • obecność narratora i znana forma serialu
  • obecność starych żartów i gagów
  • aktorzy występują razem w scenach
  • dość satysfakcjonujący finał

Minusy

  • zbyt pokręcona fabuła sezonu, której nie chce się nawet śledzić
  • flashbacki z młodszą wersją Lucille i George’a Seniora
  • nie bawi tak jak dawniej
  • brak Lindsay
  • część historii wydaje się mocno niepotrzebna

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Arrested Development

Michael Bluth staje przed trudnym zadaniem doprowadzenia swojej dysfunkcyjnej rodziny do porządku po tym jak jego ojciec zostaje zamknięty w więzieniu.


Aktualności

Rodzina Bluthów powraca... po raz ostatni?

„Arrested Development” to komedia śledząca losy Michaela Blutha, który musi zająć się swoją dotychczas bogatą rodziną, w momencie gdy ich środki do życia zostały …