Recenzja do: Altered Carbon (2018 )
Recenzje

Netflix już wielokrotnie wykazał się wyjątkową zdolnością do przewidywania zbliżających się trendów w świecie seriali, co udowodnił tworząc naprawdę sporo świetnych produkcji. Jeśli rynek wykazywał lukę, szybko zapełniał ją swoim nowatorskim pomysłem, który, o dziwo, przyjmuje się niemal za każdym razem. Powrót do lat 80. czy political fiction to melodie przeszłości, które Netflix ożywił, aby w nowej formie pokazać widzom. W końcu przyszedł też czas na sci-fi, które co prawda od zawsze cieszyło się ogromna popularnością, ale dopiero „Altered Carbon” pokazuje drugą młodość gatunku.

Altered Carbon, sezon 2, recenzja, Netflix, sci fi, cyberpunk

Mroczna przyszłosć

Pierwszy sezon serialu opartego na książce o tym samym tytule - „Altered Carbon” - okazał się wielkim hitem. Subskrybenci na całym świecie mogli zobaczyć prawdziwe aż do bólu oblicze nowej fali fantastyki naukowej, która różni się diametralnie od tej sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Wraz z przełomem tysiącleci cały gatunek skręcił w zupełnie niespodziewanym kierunku, odchodząc od przyszłości utopijnej do mrocznej dystopii. Wielu fanów tego stylu zauważa, że jego popularność to w dużej mierze zasługa zmieniającego się pojęcia ludzi o tym, w jakim kierunku zmierzamy i trzeba przyznać, że twórcy „Altered Carbon” doskonale zrozumieli to przesłanie tekstu źródłowego. Netflix stworzył nowy obraz dekadencji, pełnej wykastrowanych z emocji i empatii ludzi przyszłości, którzy przechodzą swoisty regres duchowy, podczas kiedy fizycznie postawili milowe kroki do osiągnięcia nieśmiertelności. Idealnym tego podkreśleniem była mroczna i brudna ulica przeludnionego miasta, w którym miała miejsce akcja pierwszego sezonu, a czego ewidentnie zabrakło w sezonie drugim.

Altered Carbon, sezon 2, recenzja, Netflix, sci fi, cyberpunk

Powrót

„Altered Carbon” wita widzów kilkadziesiąt lat po wydarzeniach z poprzedniej serii. Takeshi Kovacs wciąż szuka swojej ukochanej, którą uważał za martwą, ale jak się okazało już wcześniej – wcale nie musi to być prawdą. Ci, którzy zdążyli już trochę poznać i zrozumieć głównego bohatera, doskonale wiedzą, że jego niepowstrzymany pęd w stronę kłopotów nigdy jeszcze nie przyniósł nic dobrego. Takeshi i tym razem dał się zafiksować samemu sobie w obsesję poszukiwań Quellcrist Falconer, co doprowadziło go na skraj zdrowego rozsądku. W pewnym momencie sam już stracił rachubę, ile powłok nosił i ile światów odwiedził, ale ku jego zaskoczeniu to, czego szukał tyle czasu, znajduje się o wiele bliżej niż sądził. Takeshi wraca na Świat Harlana – planetę, na której odkryto Starą Cywilizację, co dało początek stworzeniu stosów korowych. To właśnie tutaj rozegra się wielkie podsumowanie wszystkiego, czego do tej pory dowiedzieliśmy się o Takeshim i całym jego życiu, przed i po śmierci.

Altered Carbon, sezon 2, recenzja, Netflix, sci fi, cyberpunk

Mniejsza skala

Twórcy serialu wyraźnie nie mieli pomysłu na to, jak uatrakcyjnić fabułę, aby nie stała się zwykłym odgrywaniem historii z drugiego tomu książki. Dalsze losy Takeshiego co prawda nie są już tak spektakularne jak w sezonie poprzednim, ale widać, że nie za bardzo wiedziano, co zrobić z całym misternie stworzonym światem. Pierwsze co rzuca się w oczy, to drastyczne okrojenie scenografii, która nie robi już tak dużego wrażenia, jak w poprzedniej serii. Bohaterowie pojawiają się w brudnych i depresyjnych lokalizacjach, które pasują do wizji dystopijnej przyszłości, ale straciły swój futurystyczny styl, przez co eksplorowanie ich nie jest już takie satysfakcjonujące. W wielu scenach widać, że ktoś po prostu się nie postarał, przez co serial zaczyna momentami wyglądać na niskobudżetową produkcję klasy B. Trochę szkoda, że tak potraktowano Świat Harlana, bo miał o wiele więcej do zaoferowania widzom – w końcu to planeta, na której niegdyś żyli kosmici.

Altered Carbon, sezon 2, recenzja, Netflix, sci fi, cyberpunk

Dwóch Kovacsów

Największą bolączką całego serialu nie jest jego okrojona wizualnie strona, ale Anthony Mackie, który zastąpił Joela Kinnemana. Ten drugi potrafił stworzyć postać, której wierzyliśmy i szczerze kibicowaliśmy. Mackie natomiast wypadł tak, jakby nie miał pomysłu co dodać do postaci Takeshiego. Jego rola wygląda na sztuczną i wymuszoną, co w bardzo nieprzyjemny sposób wpływa na odbiór Kovacsa. Po kilku odcinkach jego zmagania przestają nas tak naprawdę interesować i tutaj pojawia się kolejny problem drugiego sezonu „Altered Carbon” - wątki poboczne. Przez dobre pół sezonu nie za bardzo wiadomo o co tak naprawdę chodzi i dlaczego główny bohater w ogóle angażuje się w wydarzenia przedstawione na ekranie. Brak tutaj podstawowych motywacji, które przekonałyby widzów do jego dziwacznej vendetty. Mniej więcej w połowie sezonu możemy złapać się na tym, że kompletnie nic nie jest tutaj interesujące i warte dalszego oglądania, a te wątki które wykazywały potencjał zostały zupełnie niewykorzystane.

 

Grande Finale całego sezonu daje trochę satysfakcji z seansu, ale wciąż pozostaje z nami nieprzyjemne uczucie powstałe na skutek pozostałej części sezonu. „Altered Carbon” straciło swój cyberpunkowy urok, ale co najgorsze – zapomniało chyba, jak stworzyć dobra i przekonującą historię kryminalną, która jest integralna częścią Takeshiego Kovacsa.

Serial „Altered Carbon” można obejrzeć na platformie Netflix.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
7
"Altered Carbon" miało niełatwe zadani sprostać wysokim oczekiwaniom fanów. Niestety nie udało się tego osiągnąć, głównie przez Mackiego, który widać, że nie miał pomysłu na dodanie czegoś nowego do postaci Takeshiego.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • rozwinięcie wątku Starej Cywilizacji
  • powrót Poe
  • nowe światy
  • nowy "stary" przeciwnik
  • pojedynek na arenie, jako sposób powrotu do pierwszego sezonu

Minusy

  • scenografie
  • Anthony Mackie
  • wymuszony wątek główny
  • całą historia błądzi w kółko, nie dodając nic nowego

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Altered Carbon

"Altered Carbon" to serial, który powstał na podstawie klasycznej cyberpunkowej powieści autorstwa Richarda K. Morgana. to intrygująca opowieść o przyszłości, którą …