1
Recenzja do: Riverdale (2017 )
Recenzje

Czasami odnoszę wrażenie, że popularność ma zły wpływ na produkcje serialowe. Nie zrozumcie mnie źle – wiem, serial powinien przyciągać jak największą publiczność, jednak momentami wydaje mi się, że duży rozgłos sprawia, że twórcy starają się jak najbardziej zaskoczyć widza… Że z całkiem niezłego serialu z potencjałem otrzymujemy napakowaną wszystkim, czym się da, zlepkę motywów i nic niewnoszących wątków. Niestety według mnie tak właśnie było w przypadku „Riverdale”.

Będę szczera – pierwszy sezon mi się podobał. Uwielbiam klimaty małych miasteczek, dlatego serial kupił mnie od początku i przymykałam oko na wszelkie nieścisłości. Cotygodniowe obserwowanie rozwoju akcji stanowiło dla mnie idealne guilty pleasure. Jak wielu fanów czekałam na drugi sezon. Po pierwszym odcinku wciąż byłam podekscytowana… A potem odnosiłam stopniowe wrażenie, że ktoś bardzo mocno daje mi w twarz zmarnowanym potencjałem.

Riverdale, sezon 2, recenzja, The CW, Netflix, serial, seriale na Netflixie, Archie, Kevin, Serpents, Węże

Gdzie za dużo wątków, tam nie ma co oglądać

Nie ma nic złego w tym, że produkcja jest wielowątkowa – jeżeli tylko twórcy potrafią te wątki poprowadzić w umiejętny sposób. Najwidoczniej producenci „Riverdale” tej sztuki nie opanowali. Od początku widz został rzucony na głęboką wodę. Jughead oficjalnie dołączył do Węży, Archie założył kółko zainteresowania spuszczaniem łomotu i noszeniem czerwonych skarpetek na głowie, Veronica zaczęła bawić się w zimną bizneswoman, a Betty polubiła się z czarnym perukami. Dołóżmy do tego mordercę w kominiarce oraz masę pozostałych pobocznych wątków, które pojawiają się na odcinek i znikają – w efekcie otrzymujemy mieszankę, która na dłuższą metę sprawia, że poziom serialu spada i to drastycznie. Bohaterowie stracili na wyrazistości i, szczerze mówiąc, ich rozwój naprawdę mi się nie spodobał. Jedyną postacią, która wyróżniała się na tle raczej irytującej oraz mdłej młodzieży, była Cheryl. Bohaterka ma charakterek i bardzo ubolewam nad tym, że twórcy po macoszemu traktują jej wątek w serialu.

50 twarzy Betty i creep z miską płatków

Jednym z największych nieporozumień drugiego sezonu „Riverdale” jest wątek Betty. Jej relacja z Black Hoodem mnie intrygowała – rozmowy telefoniczne z mordercą potrafiły mnie zainteresować, jednak to, co działo się poza tym, doprowadzało poziom cringe’u do maksimum. Kompletnie nie rozumiem motywu „dark Betty” i gadania o jej wewnętrznym mroku (który najwidoczniej ujarzmia rozmowa z obcymi typami przez kamerkę, obowiązkowo z czarną peruką na głowie).

Riverdale, sezon 2, recenzja, The CW, Netflix, serial, seriale na Netflixie, Chic, Betty

Liczyłam, że ciekawą postacią okaże się brat Betty – jednak i tutaj się zawiodłam. Przez większość czasu naprawdę nie miałam pojęcia, co on robi w tym serialu. Pomijając akcję z dilerem narkotyków, jego cała aktywność sprowadzała się do jedzenia płatków oraz rzucania innym bohaterom spojrzeń psychopaty. Jego wątek momentami wydawał się kompletnie od czapy, a czasami był pozostawiony sam sobie.

Hiram Chrzestny

Gdy dowiedziałam się, że słynny pan Hiram to-mój-ojciec-ci-kazał-to-zrobić Lodge pojawi się w „Riverdale”, byłam zaciekawiona. Postać ojca Veroniki została owiana aurą tajemnicy w poprzednim sezonie i zastanawiałam się, czy twórcy będą w stanie w fajny sposób poprowadzić jego wątek. Spoiler alert – nie. Hiram Lodge przez większość czasu bawił się w Ala Pacino oraz podrywał chłopaka córki (just kidding). Momentami nie wiedziałam, czy lepiej będzie wybuchnąć śmiechem, czy popukać ręką w czoło. Pakty krwi? Testy lojalności? Cała otoczka „gangstera”, którą zbudowali wokół Hirama twórcy, naprawdę mnie nie przekonywała i miałam wrażenie, że oglądam niskobudżetowy film o mafiozach – z gatunku takich, które chce się wyłączyć po dziesięciu minutach.

Riverdale, sezon 2, recenzja, The CW, Netflix, serial, seriale na Netflixie, Hiram Lodge

Parę plusów ginie w morzu wad

Drugi sezon „Riverdale” miał też całkiem niezłe momenty. Jak wspomniałam wyżej, naprawdę uwielbiam postać Cheryl. Madelaine Petsch cudownie wciela się w pannę Blossom, kreując ciekawą i niejednoznaczną bohaterkę. Sceny z jej udziałem mogę zaliczyć do jednych z lepszych. Podobały mi się także zdjęcia – uważam, że scenografia, jak i oprawa świetlna, stworzyły razem fajny klimat. Muzyka (poza odcinkiem musicalowym, na który spuszczę zasłonę milczenia) jest według mnie kolejnym mocnym punktem. Byłam miło zaskoczona szczególnie doborem utworów do scen, np. „Thunder” Imagine Dragons w momencie, w którym Alice wkroczyła na przyjęcie.

Riverdale, sezon 2, recenzja, The CW, Netflix, serial, seriale na Netflixie, Cheryl Blossom

W teorii finał każdego sezonu to kulminacja emocji. W przypadku „Riverdale" było to przysłowiowe wrzucenie do jednego wora absolutnie wszystkiego, co tylko się dało, z pościgami i wybuchami włącznie. Momentami byłam zaciekawiona, jednak przez ostatnie dwa odcinki siedziałam z kamienną twarzą, sprawdzając, ile zostało do końca. Pomimo nieprzyjemnych doświadczeń z kontynuacją serialu, liczyłam, że finał wynagrodzi mi stracone godziny i okaże się przewrotny. Niestety tak się nie stało.

Ubolewam. Naprawdę ubolewam. Cieszyłam się na drugi sezon i liczyłam, że pomimo drobnych wad trafiłam na niezłą produkcję. W efekcie finalnym otrzymałam jednak poplątaną, momentami żenującą i pozbawioną logiki teen dramę, której oglądanie na dłuższą metę staje się męczące. Gdybym miała dokładnie opisać wszystko, co nie podobało mi się w drugim sezonie produkcji The CW, prawdopodobnie stworzyłabym epopeję. Serial dostał oficjalne zamówienie na kolejny sezon – oczekiwać na niego nie będę. Czy się skuszę? Może, żeby z ciekawości zobaczyć, czy twórcy faktycznie mają coś w zanadrzu. Po tym, co zobaczyłam w finale tej serii obawiam się, że znowu czeka mnie rozczarowanie.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
7
Muzyka
8
Scenariusz
2
Druga seria „Riverdale” to poplątane wątki, tanie zabiegi fabularne i koszmarnie zmarnowany potencjał postaci. Liczyłam na wciągającą i ciekawą kontynuację, a otrzymałam zbiór nieporozumień i creepa z miską płatków.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • postać Cheryl
  • zdjęcia i scenografia
  • muzyka

Minusy

  • zmarnowany potencjał postaci
  • wątek mroku Betty
  • Chic
  • wątek pana Lodge'a
  • sama linia fabularna

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Julia Deja
    Julia Deja
    @Aivalar

    Już od kilku dni zabieram się za skomentowanie tej recenzji, czy raczej serialu, ale doszłam do wniosku, że chyba i tak żadne słowa nie wyrażą mojej irytacji i rozczarowania. „Riverdale” nigdy produkcją wybitną nie było, to po prostu jedna z wielu teen dram, ale miała całkiem fajny klimat w pierwszym sezonie i przyjemnie się oglądało. Druga seria wygląda, jakby twórcy pracowali po jakichś kosmicznych psychotropach. Nie zliczę, ile razy przy oglądaniu wywracałam oczami albo się śmiałam (oczywiście w momentach, które z założenia bawić nie powinny). Nawet nie wiem, co jest najgorsze: Betty i ta jej ciemność niczym Ana Steele i jej wewnętrzna bogini, Jughead, który przeszedł na ciemną stronę mocy i nagle stał się taki gangsta (ta, jasne) czy może księżniczka mafii i jej lover boy, samozwańczy stróż prawa i porządku. Tak jak zostało wspomniane w recenzji, pod względem technicznym serial zrealizowany jest dobrze, ale fabuła i sposób, w jaki wykreowano bohaterów, to komedia. Z ulgą dobrnęłam do końca i na trzeci sezon nie mam zamiaru nawet rzucić okiem.

Powiązane

Seriale

Riverdale

W tajemniczym miasteczku Riverdale w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młody chłopak. Grupka przyjaciół stara się rozwiązać zagadkę śmierci Jasona, często pakując …